Ads 468x60px

niedziela, 2 sierpnia 2015

Lista bestsellerów tygodnika Spiegel - notowanie 32/2015



Trwają wakacje, a więc wydawać by się mogło, że lektury naszych zachodnich sąsiadów podryfowały w kierunku urlopowym - czytaj: plażowym, lżejszym, bardziej rozrywkowym. Przypuszczenie to okazuje się słuszne tylko po części, bo owszem, kilka tytułów rzeczywiście wskazuje na wakacyjne nastroje Niemców, ale są i takie, które świadczą o czymś wręcz przeciwnym. O poszukiwaniu lektur głębszych, trudnych, refleksyjnych. Popatrzmy zatem: 

1. Harper Lee Gehe hin, stelle einen Wächter (oryg. Go set a Watchmanpolskie wydanie oczekiwane jesienią, wyd. Filia) 
Literacka sensacja lata. O Harper Lee i jej jedynej, jak dotychczas sądzono, powieści Zabić drozda, słyszał chyba każdy, nawet nieczytający człowiek. Tymczasem okazuje się, że autorka bynajmniej nie jest powieściopisarką jednej książki - Go set a Watchman powstała nawet przed Zabić drozda, choć chronologicznie stanowi kontynuację wydarzeń opisanych w tejże. Jak to możliwe? Kiedy pisarka przysłała wydawcy manuskrypt Go set a Watchman, ten odrzucił go i zasugerował pewne zmiany - i tak powstała historia opowiedziana z perspektywy dziecka. Manuskrypt ten przez wiele lat uchodził za zaginiony, nawet Harper Lee nie wiedziała, że istnieje jego kopia. Hype wokół tej książki potęgują kontrowersje, związane z jej treścią - dla Amerykanów szokiem okazało się, że ich narodowy bohater, Atticus, symbol walki z segregacją rasową, sam jest rasistą. 

2. Kiera Cass Selection 04. Die Kronprinzessin (oryg. Selection - The Heirpol. Rywalki. Następczyni wyd. Jaguar) 
Marzenie o byciu księżniczką chyba nie więdnie z wiekiem, o czym może świadczyć niesłychana popularność serii, przykuwającej uwagę wizerunkami młodych dziewcząt w niezwykle romantycznych kiecach na okładce. O treści nic nie mogę powiedzieć - chyba nie jestem targetem, bo nigdy nie chciałam być księżniczką - ale jak widać, marzenia sprzedają się dobrze.



3. Dörte Hansen Altes Land (pol. -) 
Debiut literacki, i to jaki! Autorka, z wykształcenia lingwistka (!), zaprezentowała historię nietypową - choć mającą powierzchowne atrybuty sztampowej. Po wojnie pięcioletnia Vera ucieka z matką z Prus Wschodnich i osiedla się w niewielkiej wsi na północy Niemiec. Stary, zimny, skrzypiący wiejski dom staje się świadkiem ich prób powrotu do normalności - dwie pokiereszowane dusze w poszukiwaniu domu, wiejskie życie odarte z cukrowej sielankowej warstwy, właściwa doza ironii i goryczy. Powieść zawładnęła serca Niemców - kupują i czytają, i to już od wielu tygodni.

4. C. J. Daugherty Night School 05. Und Gewissheit wirst du haben (oryg. Night School. Endgamepol. Wybrani. Niezłomni wyd. Otwarte) 
Młodzieżowa seria, która zrobiła furorę na całym świecie, zachwyciła również i niemieckie nastolatki. Bestseller, napisany zapewne zgodnie z podręcznikiem kreatywnego pisania. Trzeba przeczytać? Chyba nie. Choć pewnie zastępy czytelniczek są innego zdania.




5. Fredrik Backman Oma lässt grüßen und sagt, es tut ihr leid (oryg. Min mormor hälsar och säger förlåt, pol. -) 
Moda na megadługie i lekko zwariowane tytuły trwa, zupełnie jakby autorzy i wydawcy święcie wierzyli, że im dłużej i bardziej dziwacznie, tym łatwiej wyciągnąć pieniądze z kieszeni znudzonego normalnością czytelnika. Babcia pozdrawia i mówi, że przeprasza to druga powieść autora, który opublikował przedtem Mężczyznę imieniem Ove (w tytułach widać wyraźny skręt w kierunku wspomnianego trendu). Nie wiem, za co przeprasza babcia, ale sądząc po sukcesie książki, pewnie niedługo dowiemy się o tym i w Polsce. 

6. Harper Lee Wer die Nachtigall stört (oryg. To Kill a Mockingbirdpol. Zabić drozda) 
Szum wokół odnalezionej po latach drugiej (a właściwie pierwszej) książki Harper Lee stał się dobrą okazją do przypomnienia sobie słynnego dzieła autorki albo wręcz przeczytania go po raz pierwszy, by nie wyjść na ignoranta i mieć coś do powiedzenia w towarzystwie. "Drozdy" sprzedają się jak świeże bułki, co cieszy wydawcę i zapewne również sędziwą autorkę. Ciekawe, czy podobny sukces czeka tę powieść w Polsce... 


7. Ralf Rothmann Im Frühling sterben (pol. -) 
A to już jest książka zupełnie nieurlopowa (choć znam ludzi, którzy na wakacje zabierają najcięższe kalibry, na które w ciągu roku brakuje im samozaparcia i weny). Rothmann opowiada o tragedii ostatnich dni drugiej wojny światowej i w przejmujący, trzeźwy sposób pokazuje pokolenie straumatyzowanych mężczyzn. "Umrzeć wiosną" nie jest pierwszą powieścią Rothmanna, ale być może najważniejszą. Chwalony przez krytyków i ceniony przez czytelników autor być może będzie następcą Grassa - takie pojawiają się głosy. 


8. Jussi Adler Olsen Verheissung. Der Grenzenlose (oryg. Den Graenselösepol. -) 
Należę do zatwardziałych fanów duńskiego autora, który podarował nam niezrównaną parę, a właściwie trójcę śledczych: Moercka, Assada i Rose. Każdą kolejną książkę z serii o wydziale Q kupuję właściwie w ciemno, spragniona nie tylko oryginalnej intrygi, ale przede wszystkim Assada i Moercka i ich przednich dialogów. Tymczasem "Bezgraniczny" okazał się najsłabszym tomem serii i ogromnym rozczarowaniem. Słabe, żenująco płaskie dialogi, nudna, ślimacząca się akcja, brak napięcia - chwilowy spadek pisarskiej formy czy trwałe wypalenie?... Nie tracę nadziei, że to pierwsze. W Polsce serię wydaje Słowo / Obraz / Terytoria, wyspecjalizowane właściwie w innej literaturze - może stąd wielka nieregularność w publikowaniu kolejnych tomów. Po tej wpadce powątpiewam jednak, czy seria będzie w Polsce kontynuowana.

9. Donna Leon Tod zwischen den Zeilen (oryg. By its Coverpol. -) 
Jedna z najdziwniejszych kryminalnych serii, jakie znam (choć właściwie wcale nie znam, bo przebrnęłam zaledwie przez dwa, trzy tomy). Stworzona przez Amerykankę, od wielu lat mieszkającą w Wenecji, ale uparcie ignorowana przez samych Włochów, w dodatku uwielbiana przez Niemców i przez nich na bieżąco filmowana. Leon z regularnością szwajcarskiego zegarka publikuje co roku nowy tom przygód commissario Brunnetiego, wprawiając w zachwyt rzesze czytelników. Serię wydaje w Polsce Noir Sur Blanc. 


10. Martin Suter Montecristo (pol. -) 
Montecristo nadal na liście, i to od wielu tygodni. Sukcesu tej książki nie do końca rozumiem, bo choć pomysł szwajcarskiego powieściopisarza jest przedni (pewien dziennikarz przez przypadek odkrywa dwa IDENTYCZNE banknoty, z których żaden nie jest fałszywy - rzecz, przynajmniej teoretycznie, niemożliwa - przez co wpada na trop gigantycznego finansowego przekrętu), to jednak wykonanie okazało się dość płaskie, by nie powiedzieć... hm, amerykańskie... Trochę mniej "zabili go i uciekł", trochę więcej realizmu i głębi postaci i wyszłaby z tego rzecz genialna. 


I co Wy na to? Coś Was skusiło? Zdumiało? Zdegustowało?... I czy zapakowalibyście coś z tego do wakacyjnej walizki?


8 komentarzy:

  1. Zapakowałabym do walizki nowego Backmana, bo "Mężczyzna imieniem Ove" to była bardzo przyjemna lektura. Wypadałoby też w końcu nadrobić "Zabić drozda"... Atles Land też brzmi ciekawie. Twoje słowa o Adler Olsenie mnie zasmuciły, bo również jestem fanką pary Morck i Assad. Na szczęście przede mną jeszcze "Wybawienie".

    OdpowiedzUsuń
  2. Harper Lee obowiązkowo, niezależnie od afer i skandali towarzyszących całemu wydarzeniu, czytałam "Zabić drozda", więc jak mogłabym pominąć Tę książkę :)
    Adler-Olsen chyba jednak zadomowił się na ułożonych laurach, bo trzecia powieść (ta wydana w Polsce) też nie była żadną rewelacją)
    Donna Leon nie jest już moją ulubiona pisarką, pisze wtórnie i nudno, a Brunetti to pierdoła.
    I tak sobie w letnie popołudnie ponarzekałam, powymądrzałam się i od razu mi lepiej :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Atles Land. Moze przetlumaczysz?

    OdpowiedzUsuń
  4. Mimo wszystko zabrałbym Adler Olsena, choć - podobnie jak Agata - mam jeszcze "Wybawienie" do przeczytania.
    pozdrawiam
    tommyknocker

    OdpowiedzUsuń
  5. O, a ja nie słyszałam o tych kontrowersjach wokół Harper Lee! Swoją drogą, niedawno były (i chyba wciąż są; w każdym razie ja dopiero przeczytałam) szczygły, teraz drozdy (tu, oczywiście, powtórna fala popularności) - coś te ptaszki nas, czytelników, przyciągają. ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Doprawdyż, wchodzę tu po jakąś dozę profesjonalizmu, a ty nie wiesz za co przeprasza babcia?! ;)

    Co do Harper to nie wiem czy przemyślała kwestię ("Autorka jednej, sławnej książki. Acha i jeszcze jednej, wydanej pod koniec życia, będącej dla tamsequelem, choć tak właściwie to prequelem" ee?)

    Altes Land - ładna okładka, ale jednocześnie nic nie mówi o treści (uaktywniam się zawsze, jak opisujesz coś z ptaszkiem na okładce...hm)

    Mogłabym tak długo jeszcze, ale Morfeusz ostro wali w łeb ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ten blog jest jak narkotyk! :) Wpadłam tu przypadkiem, chcąc sprawdzić, co jest "nie tak" z książką "Żywi i umarli" Nele Neuhaus, że niemal usypiam nad kolejnymi stronami, podczas kiedy "Śnieżka..." mnie zachwyciła. I tak upływa mi już chyba druga, a może i trzecia godzina na czytaniu recenzji i nie tylko (tekst o błędach tłumaczy był bardzo potrzebny, mam nadzieję, że będą kolejne części) zamiast zagłębiania się w niemiłosiernie nudne śledztwo wokół zastrzelonych staruszek...
    Pozdrawiam, będę tu zaglądać.
    Adriana

    OdpowiedzUsuń