Ads 468x60px

niedziela, 1 kwietnia 2012

Lisa Marklund "Weisser Tod" (Granice) - zgwałcić Europę





Wydawnictwo: Ullstein
Tytuł oryginału szwedzkiego: Du gamla, du fria
Ilość stron: 384
Cena: € 19,99
Data premiery: 09.03.12

Wydanie polskie: Czarna Owca
Przekład: Elżbieta Frątczak-Nowotny
Seria: Czarna Seria
Data wydania: marzec 2013






Ta powieść całkowicie mnie rozwaliła. Już teraz wiem, że prędko jej nie zapomnę i że to jedna z lepszych powieści tego roku, a nawet - nie boję się tego powiedzieć - ostatnich paru lat. I tu nawet nie chodzi o to, że pochłaniałam ją niczym nastolatka romansidło - z wypiekami na twarzy, rozemocjonowana, nie mogąca się doczekać, co dalej. "Biała śmierć" (jak zatytułowali książkę niemieccy wydawcy; szwedzki tytuł to pierwszy wers szwedzkiego hymnu narodowego) to nie tylko wciągająca, pełna tempa akcja. To przede wszystkim przeszywająca konfrontacja zwykłej kobiety z brutalnym światem afrykańskiego piractwa i stawienie czoła sytuacji rodem z najgorszego koszmaru.

Ale od początku. Liza Marklund znana jest rzeszom czytelników przede wszystkim z serii kryminałów z zaangażowaną dziennikarką Anniką Bergzton. W Polsce ukazało się sześć książek z Anniką, "Du gamla, du fria" jest dziewiątą z kolei. Znacie Annikę Bergzton? Nie? To nie jest typowa bohaterka kryminałów, laleczka o mocach superwoman, otrzepująca się po ugodzeniu nożem lub kulką, to nie singielka, zdobywająca hurtowo męskie serca. To zwykła kobieta, matka, z trudem godząca pracę z wychowaniem dzieci, zdradzana przez męża, zbyt serio biorąca pracę dziennikarską, zaangażowana w amatorskie rozwiązywanie morderstw, ciężko dotknięta przez los, mężczyzn, rodzinę. Prawdziwa, nie plastikowa. Kanciasta, niemiła, nieradząca sobie z życiem, facetami, dzieciakami.

I wydawałoby się, że ta książka to kolejna typowa seryjna pozycja, bo przecież początek nie zdradza niczego nadzwyczajnego - znowu kobiece zwłoki znalezione pewnego listopadowego wieczoru pod warstwą świeżego śniegu... Ofiara przemocy domowej? Ale nie, nie to pochłonie Annikę w tym tomie, nie to będzie stanowiło jądro tej opowieści. Będzie nim Thomas, jej mąż, a właściwie jego uprowadzenie, gdzieś w Afryce, na pograniczu Kenii i Somalii, gdzie przebywał jako delegat międzynarodowej konferencji. Brzmi niespektakularnie? Być może. Ale spróbuj sobie wyobrazić, że Twój mąż (chłopak, ukochany) znika tak po prostu w dziczy, porwany przez radykalną islamską organizację, domagającą się... 40 milionów dolarów okupu, otwarcia granic dla Afrykańczyków, zniesienia ceł ochronnych i równego podziału dóbr tego świata. Utopia. Abstrakcja. Twój rząd nie pertraktuje z terrorystami. Zostajesz z tym sama. Skąd wziąć tyle pieniędzy? Jak negocjować z porywaczami? Czy on żyje? Czy go torturują? Co z dziećmi?... 

Ci, którzy czytali już opowieści Marklund, wiedzą, że Thomas nie jest święty, że ich związek daleki jest od doskonałości, a Annika doznała z jego strony nie tylko paru seksualnych uniesień. Mimo to robi wszystko, by doprowadzić do jego uwolnienia. Sprzedaje własną duszę, zdradza własne ideały, etykę zawodową, chowa do kieszeni dumę, płaszczy się przed własną matką, teściową, siostrą, byłą kochanką męża, pracownikami banku... Nie zdajecie sobie sprawy, jak trudno jest przetransferować milion dolarów do Kenii, nie mając tam konta bankowego. Banalne przeszkody na drodze do uwolnienia człowieka. To także emocjonalna huśtawka, brutalne, trzeźwe studium kobiety w sytuacji ekstremalnej.  

Mamy w tej książce dwoje narratorów - tym razem autorka dopuściła do głosu także i Thomasa. Jego własna opowieść to niezwykle realistyczna, bolesna relacja z porwania i więzienia, pełna niezwykle drastycznych scen, szokujących obrazów i szczegółów. Wrażliwych ostrzegam.

Ale Marklund nie byłaby sobą, gdyby nie zawarła w tej książce czegoś w rodzaju przesłania. Próbuje poruszyć sumienia wygodnych, sytych i bezpiecznych obywateli ukrywających się za murami twierdzy Europy, atakowanej przez masy głodnych, zdesperowanych Afrykańczyków, na swój brutalny, bezkompromisowy sposób stara się zwrócić uwagę na to, co się dzieje na afrykańskim kontynencie. Ale nie tylko. W tej książce jest jawna krytyka współczesnych mediów, pozbawionej sumienia gonitwy za newsem, obrzydliwych, zakulisowych praktyk tabloidów. I, nie zapominajmy, to znowu głos uciśnionych kobiet, będących - cytat z książki "a nigger of the world". Marklund nie uprawia jednak jawnej progagandy, a jej osobiste nastawienie do wielu problemów można odnaleźć w drobiazgach, trafnych spostrzeżeniach, ironicznie opisanych sytuacjach wyjętych z codzienności, lapidarnie wtrąconych komentarzach. 

Niewiele tu kryminału, trzeba przyznać. Jest wprawdzie wątek morderstw w Sztokholmie, ale jest on marginalny, stanowi niejako dopełnienie pierwszoplanowej historii, a Annika nie ma ani czasu, ani głowy, by zająć się tym w swój zwykły sposób. Ale jest tu kawał pasjonującego thrillera, niesamowita głębia psychologiczna i emocjonalna, są znakomicie zbadane plenery (autorka bywa w tych okolicach, a nawet sama wyczarterowanym samolotem udała się w miejsca, w które przeniosła swych bohaterów, z czym wiąże się wcale zabawna historia - o tym wkrótce na Zbrodni w Bibliotece w mojej relacji ze spotkania z Lizą Marklund). Autorka wnikliwie przestudiowała całą dostępną literaturę na temat kidnapingu i jej opowieść cechuje wyjątkowy poziom realizmu. Kupujemy to, o czym pisze, ponieważ nie wyssała sobie z palca mechanizmów i kulisów porwań i przetrzymywania zakładników, tylko zaczerpnęła je z autentycznych relacji osób porwanych przez radykałów. 

Nie jest to lektura rozrywkowa. Ale lektura, która porusza. I zostawia w człowieku ziarno niepokoju. I goryczy. 

Zakończenie ścięło mnie z nóg. Nie zdradzę dlaczego. Przeczytajcie sami - oby polscy wydawcy jak najszybiej zakupili prawa do tej książki!

Moja ocena: pięć gwiazdek (5/5)! 

Recenzja syndykatu Zbrodni w Bibliotece

Okładka polskiego wydania


35 komentarzy:

  1. Bardzo mnie zaintrygowałaś i zachęciłaś. Na pewno sięgnę! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Kolejna autorka, za którą się zabrać nie potrafię :) A chyba jednak trzeba będzie się przekonać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też mam parę takich, co do których po prostu nie mogę... Ale czasami się daję przekonać:-)

      Usuń
  3. Wydaje się naprawdę ciekawa, muszę po nią sięgnąć. Oby tylko wpadła w moje ręce :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie trzeba będzie na nią poczekać, ale warto:-)

      Usuń
  4. Oj kusisz, kusisz :)
    Obserwuję i zapraszam do siebie.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Czytam i lubię Marklund, więc i na tę powieść przyjdzie pora:). Teraz czekam na "Dożywocie",u nas od 4 kwietnia. Świetny był Testament, jeśli nie czytałaś, to skuś się.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A skuszę się, na pewno! "Testament Nobla" wchodzi teraz, nawiasem mówiąc, na ekrany kin w Skandynawii, a film wyprodukowała wytwórnia Yellow Bird i Jon Mankell, ci sami, co zrobili adaptację Larssona. Autorce bardzo się film spodobał.

      Usuń
  6. Lubię tą autorkę, powoli kompletuję wszystkie części, ale mam jeszcze Raj i Prime Time nieprzeczytane (więc trochę recenzji ominęłam, żeby się za dużo nie dowiedzieć). Marklund fajnie pisze, a jednocześnie nie traci tej atmosfery skandynawskiego kryminału. Też mam nadzieję, że wyjdzie cała seria (chociaż byłoby miło, gdyby zaczęły wychodzić w Polsce, bo na razie podniecamy się tym, co na Zachodzie już dawno przeminęło z wiatrem).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tych wczesnych z kolei w ogóle nie znam, ale na pewno nadrobię. I też trzymam kciuki, żeby ta aktualna wyszła jak najprędzej, bo jest po prostu rewelacyjna.

      Usuń
  7. Czytałam dwie książki Marklund, więc nie mogę uchodzić za znawcę jej twórczości, ale Annikę bardzo polubiłam. :) Teraz mam na półce "Prime time", ale o Twojej opinii nie zapomnę, gdy ta książka pojawi się w Polsce (oby!).

    OdpowiedzUsuń
  8. Strasznie mi narobiłaś apetytu na tę książkę, czy wiesz coś może o polskim wydaniu? Bo wujek Google nie potrafi mi podać żadnych sensownych informacji :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, nieprędko. Na razie wydali "Dożywocie" (7 z kolei), potem jeszcze "En plats i solen" (podobno jeszcze w tym roku), a kiedy "Du gamla, du fria", nie mam pojęcia. Oby jak najprędzej.

      Usuń
  9. Nie jestem fanką Marklund, na razie mam tylko I t. za sobą tzn. Studio Sex, niezbyt mi się podobał, ale podobno im dalej w las:) tym Marklund lepsza, wyrabia się. Jak tak zachęcasz to po ta pozycję na pewno sięgnę. Nie wiesz czy jest ebook może po niemiecku na amazonie? Mam kindlusie, to bym sobie ściągnęła.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Coś w tym jest, że jej książki dojrzewają... Ja tych całkiem wczesnych wprawdzie nie znam, ale zamierzam nadrobić (biblioteka ma wszystkie audiobooki), za to przedostatnia już mi się dość podobała, a ta to już w ogóle. Tu masz link do e-booka, nawet troszkę tańszy niż papierowa wersja:

      http://www.amazon.de/Wei%C3%9Fer-Tod-ebook/dp/B006MCS1B0/ref=sr_1_2?ie=UTF8&qid=1333354973&sr=8-2

      Usuń
  10. Podczas czytania twej recenzji niemal udzielił mi się twój entuzjazm co do tej książki. Mam nadzieję, że ukaże się ona w polskim wydaniu, gdyż jestem jej ciekawa ogromnie.

    OdpowiedzUsuń
  11. Świetna recenzja a książkę bardzo chciałabym przeczytać :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Ale nam narobiłas smaku! Niestety poczekamy sobie na tą książkę pewnie do przyszłego roku i jak tu wytrzymać???
    opty2

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może pomógłby zbiorowy atak na wydawcę?... :-)

      Usuń
  13. Ja jestem przed lekturą "Nobla", a "Dożywocie" na pewno kupię. Lubię główną bohaterkę :) pzdr tommy

    OdpowiedzUsuń
  14. Mam awersję do kryminałów, w których główna postać jest dziennikarzem. Spróbuję jednak zerknąć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też wolę, jak w książce jest porządny glina, z krwi i kości... Może dlatego tak mi się spodobała ta powieść, że Bergtzon wyjątkowo mało udziela się detektywistycznie, mając na głowie nieco inne problemy...

      Usuń
  15. Zaintrygowana i pełna entuzjazmu sięgnę po tę książkę już zaraz, najlepiej natychmiast:-) Nie będę czekała na polski przekład i zakup praw przez polskich wydawców , przeczytam po niemiecku, lub jeżeli uda mi się dostać oryginał - po szwedzku. Recenzja tak bardzo zapadła mi w pamięć, tak bardzo zachęciła do przeczytania, tak bardzo poruszyła jakąś strunę, która ciągle brzdąka, że po prostu muszę tę książkę przeczytać. Dziękuję Agnieszko za wspaniałą rekomendację.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak masz możliwość, to jasne, sięgaj od razu! Po szwedzku... wow.
      I dzięki za miłe słowa, aż mi głupio:-)

      Usuń
    2. No to klops. Tak zachwalasz, a jak rozumiem - polskiej wersji nie ma. :( SZKODA.

      Usuń
    3. Klops. A ja wredna baba jestem, że smaka robię...:-)

      Usuń
  16. Zachęta rewelacja muszę sięgnąć po tę pozycję , a blog dodaję do ulubionych.Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  17. Po lekturze Raju już cieszę się na następne lektury spod pióra Lizy Marklund. Na pewno i tą powieść szybko ktoś w Polsce wyda, bo i moda jest, i dobrze się chyba szwedzkie kryminały sprzedają.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja bardzo polubiłam Marklund, choć nie wszystkie jej wcześniejsze książki znam. Raju też nie, ale wszystko się na nadrobić:-)

      Usuń