Ads 468x60px

wtorek, 8 stycznia 2013

Alan Bradley "Tych cieni oczy znieść nie mogą" czyli lep na Świętego Mikołaja




Wydawnictwo: Vesper
Seria: Flawia De Luce 04
Tłumaczenie: Jędrzej Polak
Tytuł oryginału: I am Half-Sick of Shadows
Data wydania: październik 2012
Ilość stron: 274
Cena: 35,90 zł
Ach ta Flawia! Niepoprawna czarodziejka żonglująca retortami, wścibska smarkula niecofająca się przed niczym, by zaspokoić chorobliwą ciekawość, samotna mała dziewczynka tęskniąca za ciepłem mamy, uparta koza o przenikliwym umyśle... Mogłabym w ten sposób zapełnić parę arkuszy, a i tak żaden z epitetów nie oddałby jej kuriozalnego czaru. Zagorzali fani Falwii wiedzą, o czym mówię, pozostali albo skuszą się i wejdą do tego grona, albo skrzywią się, twierdząc: "no i co w tym takiego". 

"Lekka retruzja żuchwy Phyllis Wywern rzuciła mi się w oczy jak koń w poidełku dla ptaków" - to tylko jeden z wielu kwiatków, rosnących na tej osobliwej łączce. Tak jak się kocha Pratchetta, jak się kochało dawne powieści Chmielewskiej, tak można rozkochać się w tym, co schodzi spod pióra (lub klawiatury) Alana Bradleya, nie zapominając o Jędrzeju Polaku, którego wkład w ostateczny szlif tego dziełka jest niebagatelny. Nie sposób omawiać kryminałów o Flawii bez zająknięcia się o kunszcie tłumacza, który swym frazeologicznym bogactwem doskonale harmonizuje ze staroświeckim stylem tej prozy. 

Nie chce mi się rozbierać kolejnego tomu o przygodach Flawii na czynniki pierwsze, bo to tak, jakby odzierać starszą panią z przyodziewku - tu i ówdzie moga ukazać się pewnie niedoskonałości.    Pozostańmy przy tym, że w Buckshaw, historycznej wiejskiej rezydencji i domostwie rodziny de Luce nastaje Boże Narodzenie. Flawia, wiecznie jedenastoletnia pannica (w Buckshaw czas jakby stanął w miejscu, tylko Flawia co parę miesięcy znajduje gdzieś jakiegoś trupa), w zamiarze zastawienia pułapki na Świętego Mikołaja, by naukowo udowodnić jego ustnienie, warzy w swym chemicznym laboratorium lep. Lepem tym smaruje obficie spore obszary komina i dachu, bowiem jak powszechnie wiadomo, Mikołaj do środka wchodzi przez komin. Kto się na ten lep ostatecznie złapie, niech pozostanie tajemnicą, ale na pewno nie będzie to starszy pan w szkarłatach i z brodą. 

Na trupa zaś tym razem przyjdzie nam czekać dość długo. Gdzieś tak do połowy Bradley przypomina nam po kolei niemal wszystkich bohaterów poprzednich tomów, którzy przewijają się przez posiadłość, prezentując swe mniej lub bardziej zabawne przywary i dziwactwa. Każdy z nich to klejnocik, maleńki koh-i-noor, który ogląda się z przyjemnością, ale... jakoś ta parada zaczyna już trochę nużyć. Na szczęście w chwili, w której już myślałam, że koncepcja tej książki chyba już się zużyła, pojawia się wyczekiwany trup, Flawia zaś, w swoim żywiole, miesza, kręci, śledzi, maca, obdukuje, spada z dachu i cholera wie co jeszcze... Nie byłaby przy tym sobą, gdyby się nie wymądrzała o tych swoich ukochanych rodankach allilu, glikozydach cyjanogennych, a nawet zwykłym H2O. 

I dobrze, że się wymądrza, bowiem intryga kryminalna jest tutaj cieniutka jak kromka chleba w czasach wielkiego głodu. Cała heca z czytania tej książki tryska nie z zawiłości zagadki, z którą przyjdzie się nam zmierzyć, a z rozsypanych po stronicach smaczków - słownych i sytuacyjnych. Tyle że smaczki te zdążyły się już nam z czasem opatrzyć (a raczej osmakować), z rzadka tylko wzbudzając dreszczyk emocji i podsycając rozkosz ze znajdywania słownych rodzynek. 

Tym razem nie mamy tu wielkiej uczty, a zaledwie smaczny deserek, albo, by pozostać przy anglofilskiej terminologii, skromny five o clock. 


Pierwsze zdanie: "Kosmki zimnej wilgotnej mgły unosiły się nad lodem niczym niepocieszone duchy wyzipniętę przez umierających."
Gdzie i kiedy: Anglia, wioska Bishop's Lacey, około 1950
W dwóch słowach: kuriozalna i staroświecka 
Dla kogo: dla fanów Flawii, dla ceniących słowną maestrię i trącące myszką angielskie klimaty
                       Ciepło / zimno: 56°

21 komentarzy:

  1. Nie znam Flawii, moze czas to zmienic... ta "kuriozalnosc i staroswieckosc" brzmia zachecajaco :-)).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie może a zdecydowanie TAK :)

      Usuń
    2. Kto wie, może Ci podejdzie?...

      Usuń
  2. Gdzieś u mnie kurzy się pierwszy tom przygód Flawii, więc wstyd mnie ogarnia na myśl, że ciągle nie znam tej bohaterki bliżej. Na razie o trzeciej części nie myślę, ale dzięki za przypomnienie o Bradleyu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie godzi się, żeby Flawia się kurzyła, musisz to zmienić!

      Usuń
  3. Flawię bardzo chcę poznać, nawet w nie najlepszym wydaniu, a "trącące myszką angielskie klimaty" to coś absolutnie dla mnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podejrzewam, że może Ci się spodobać!:-)

      Usuń
  4. Ale za to okładka jest bardzo hot!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Edytorsko to te książki są pierwszoligowe, bez dwóch zdań!

      Usuń
  5. Ocena niezbyt wysoka, ale fanów Flawii (w tym mnie) to chyba nie zrazi. Po książkę zamierzam sięgnąć, mimo kiepskiej intrygi - czytam bardziej dla tych smaczków i angielskiego klimatu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak, nie dla intrygi czyta się te książki - i prawdziwy fan się nie zniechęci:-)

      Usuń
  6. Nie nie nie, absolutnie słodkie dziewczątka, obracające się w zatęchłej i staroświeckiej angielskiej wioseczce, nie powinny zajmować się trupami. Wiem, że panna ma zagorzałych fanów, na całe szczęście ja się do nich nie zaliczam. To ja będę staroświecka i powiem, że nie ma to jak detektyw/policjant sponiewierany przez życie:).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ano nie powinny:-) Nawiasem mówiąc, inspektor Hewitt jest tu nawet obecny, nawet prowadzi jakieś śledztwo, nawet jest trochę sponiewierany, ale Flawia i tak zawsze krzyżuje mu plany i znacznie wyprzedza w dochodzeniu:-)

      Usuń
  7. No, nie domyślałam się, że w Nowy Rok zacznę od poszukiwań Flawii, jednak świat książek jest pełen niespodzianek. Świetna recenzja, jak zwykle. Serdecznie pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  8. O, nowy system oceniania, oryginalnie;-) W Celsjuszach czy Fahrenheitach?

    OdpowiedzUsuń
  9. Bardzo lubię opowieści z Bishop's Lacey, choć ta książka jest trochę słabsza. Za to klimat i styl autora /i polski przekład- tak jak napisałaś :)/ wyśmienite ! tommy

    OdpowiedzUsuń
  10. Mam dwie książki tego autora w domu, niestety 2 i 3 część jakiejś serii, więc muszę najpierw zdobyć 1 tom :) Bardzo podobają mi się te okładki.

    OdpowiedzUsuń
  11. Bardzo chciałabym, żeby Bradley czymś zaskoczył swoich czytelników - na razie wygląda na to, że trzeba się pogodzić z tym, że każda kolejna część serii jest troszkę słabsza ("Zatrute ciasteczko" było genialne!). Oczywiście wiernym fanom nawet i to niestraszne, gdy chodzi o Flawię... :-) Bardzo mi się podoba ta metafora z rozbieraniem starszej pani ^^

    OdpowiedzUsuń