Ads 468x60px

czwartek, 14 kwietnia 2016

Elisabeth Herrmann "Das Dorf der Mörder" (Wioska morderców) - o palącym skwarze środkowoeuropejskiej pustyni



Wydawnictwo: Goldmann
Data wydania: 25.02.2013
Liczba stron: 480
Cena: 9,99 euro

Źle wydano tę książkę. Nie o tej porze roku. Ta książka powinna ukazać się latem. Tak, by czytać ją w sierpniowe skwary, kiedy słońce przydusza człowieka do ziemi, kiedy świat zastyga w bezruchu, przyczajony w letargu, wyczekujący deszczu. Burzy. Ulgi. 

Bo tak pamiętam tę powieść - czytałam ją trzy lata temu - była duszna, skwarna, mroczna. I to tę atmosferę zapamiętałam najbardziej. Owszem, jest w tej książce Berlin, ale to prowincja stanowi jej rzeczywiste kulisy. Bezludzie, upiorne, wyludnione wioski na terenach byłego enerdówka, gdzie nie chce mieszkać nikt, bo beznadzieja, bezrobocie, bezmożność. Zostali już tylko ci, którzy nie mają dokąd pójść. I ci, którzy muszą. Lub się ukrywają. Strzegą mrocznej tajemnicy. 

Z tej książki pamiętam też młodą niepokorną policjantkę, której imię brzmi identycznie jak znana marka margaryny. Sanela Beara. Kobieta wyposażona w niezawodny moralny kompas, który prowadzi ją na przełaj we właściwym kierunku, na wskroś, po wertepach, wybojach i przez przeszkody. Wkurzająca. Momentami dziecinnie naiwna. Taka, której poczynania skrycie komentujemy wołaniem "nie, nie rób tego". Jest jak burza, jak taran, a czasem jak upierdliwy komar, niedający spać po nocach, ale w końcu dopinający swego. Nie zważając na szkody uboczne. I na to, że może błyskawicznie zakończyć żywot zgnieciona na miazgę jednym klapsem ręki giganta. Pamiętam, jak niewiarygodna wydawała mi się jej wojenna trauma. No bo jak to? Żadna młoda dziewczyna nie powinna zmagać się z wojenną traumą we współczesnej Europie. Nie tu. Nie u nas. A jednak. I pamiętam rozdźwięk, prawie dysonans, jaki wywoływała ta postać w opozycji do jej przełożonego i mentora, komisarza Gehringa, starego wygi, pławiącego się w komforcie doświadczenia, wieku, nieomylności. Konfrontacja tych dwojga była źródłem wielu napięć, antagonizmów, tarć. I czegoś pozytywnego, nieuchwytnego, co dopiero się kształtuje, kiełkuje, i nie wiadomo, czym się stanie, kiedy będzie duże. 

Pamiętam też dobrą intrygę, zapętloną, nieoczywistą, szarpiącą nerwy. Taką bardzo skandynawską w wymowie. Brutalną. Drastyczną. Momentami aż za bardzo. Ale wybaczamy te lekkie naciągania, wybaczamy sztuczki Elisabeth Hermann, bo ulegamy jej, dajemy się wodzić za nos i wpadamy w tę mroczną, gorącą atmosferę prażonych słońcem pól i upiornej wioski, w której wciąż mieszka zło. 

I jeśli po trzech latach od lektury w pamięci zostają takie rzeczy, to nie była to lektura zła, albo niepotrzebna. Nie dajcie się zwieść tandetnemu tytułowi. Tu kryje się się więcej. Znacznie więcej.

PS. Książkę tę właśnie wydał u nas Prószyński i Ska.

Pierwsze zdanie: "Pomocy."
Gdzie i kiedy: Berlin, Wendisch Bruch, współcześnie
W dwóch słowach: mroczno, duszno
Dla kogo: dla szukających mrocznego napięcia, psychologicznych zawijasów i dobrej intrygi
Ciepło / zimno: 81° 

12 komentarzy:

  1. Zastanawiałem się nad zakupem tej książki, a teraz - po Twojej recenzji - nie mam już wątpliwości. Muszę przeczytać :)
    pozdrawiam
    tommy z Samotni

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakoś czuję, że powinno Ci się spodobać :-)

      Usuń
  2. Jak rzadko zwracam uwagę na kryminały to Twoja opowieść o tej książce spowodowała, że i ja mam ją ochotę przeczytać.
    Jak fabuła i opisy sprawiają, że aż czujesz co czytasz na własnej skórze to musi być warte przeczytania. A jeszcze na dodatek ten cień NRD.
    Zapisuję sobie.....
    Muszę jakoś przymusić panie w bibliotece, by parę dobrych kryminałów nabyły.....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak, ale nie wiem czy to po polsku wyszło...przecież Ty czytasz po niemiecku....a już się napaliłam.

      Usuń
    2. No właśnie Prószyński to wydaje. Jeśli jeszcze nie ma, to będzie za parę dni w księgarniach :-)
      Ale ostrzegam, że jest trochę drastyczności...

      Usuń
    3. Już znalazłam opinię o wydanej u nas na blogu Pisany inaczej....
      Nie jestem aż tak wrażliwa więc trochę drastyczności mnie nie zszokuje.

      Usuń
  3. Mam ją na czytniku i po Twoich słowach chyba w końcu zabiorę się do czytania :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Umiesz zachęcić, zdecydowanie dopisuję do mojej listy:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo lubię tę autorkę. Ten cykl o Bearze jest stosunkowo świeży, ale ona napisała (i nadal go ciągnie) jeszcze serię z adwokatem Vernauem, bardzo dobrą, z wieloma wątkami wywodzącymi się z przeszłości, jeden tom nawet dzieje się w Polsce - pisarka spędziła jakiś czas w Zielonej Górze, poznała tam wielu fajnych ludzi i w ogóle chyba dość dobrze rozumie trudne polsko-niemieckie zawiłości historyczne.

      Usuń
  5. Mam na liście tę książkę i w sam raz napisałaś dla mnie recenzję, dzięki :) Skuszę się.
    opty2

    OdpowiedzUsuń
  6. Będę czytać niebawem! Ależ jestem ciekawa tej książki. :)

    OdpowiedzUsuń