Ads 468x60px

sobota, 3 listopada 2012

Vincent V. Severski "Nielegalni" - a na co dziś komu szpieg?



Wydawnictwo: Czarna Owca
Czarna Seria
Data wydania: listopad 2011
Ilość stron: 808
Cena: 49,90 zł
Wydawać by się mogło, że zawód szpiega odszedł do lamusa wraz z innymi przeżytkami i wytworami zimnej wojny. Wszak dziś w Europie nie ma już (chyba) śmiertelnych wrogów patrzących na siebie zza żelaznej kurtyny, muru i pozamykanych na głucho granic. Każdy jeździ gdzie chce, brata się z kim chce i współpracuje oraz ciągnie korzyści, miast zwalczać, podchodzić i ryć. Szpieg, twór żywcem wyjęty z powieści Ludluma, Forsytha  i mistrza LeCarre'a, wraz ze schowkami, skrytkami, obserwacjami i szyframi, w dobie cyfryzacji, GPS-ów i telefonii komórkowej nie ma prawa bytu i jawi się wyłącznie rozkosznie nostalgicznym reliktem, przypominającym chłodną epokę. A guzik. Nic bardziej mylnego. 

Wydany w zeszłym roku thriller szpiegowski "Nielegalni" dowodzi, że nasze stereotypowe wyobrażenia, często wyidealizowana wizja pracy wywiadu niewiele ma wspólnego z rzeczywistością. Dowodzi? A owszem, dowodzi, bowiem powieść napisał były oficer wywiadu i choć wiemy, że cała historia jest fikcyjna, to jednak jemu dajemy wiarę bardziej, niż komukolwiek innemu, a realia, na których autor oparł swą opowieść, przekonują do tego stopnia, że czytelnik odnosi wrażenie, jakby był świadkiem szczerej, dogłębnej spowiedzi szpiona. 

Całość osnuta jest wokół archiwum nielegalnego NKWD, rzekomo ukrytemu podczas wojny w twierdzy 
Brześć i będącemu istną bombą zegarową, mogącą zmienić nie tylko postrzeganie wielu faktów z przeszłości paru europejskich krajów, ale i w znaczący sposób wpłynąć na ich teraźniejszość oraz przyszłość (politka, panie...). Skrzynką, co zrozumiałe, interesują się wywiady polski i rosyjski, ale sprawa zatacza szersze kręgi, wplątując w fabułę również paru Szwedów, Białorusinów, a nawet Tatara. 

Autor nie mizdrzy się do czytelnika, nie podaje mu niczego na tacy, nie prowadzi za rączkę, tylko najpierw wymaga, i to sporo. Pierwsze sto stron ośmiusetstronicowej cegły to wycieczka w przeszłość, na spotkanie z Berią i paroma innymi milusimi osobnikami zza wschodniej granicy, ale i mozolne kluczenie po Szwecji, śladami sędziwego i najwyraźniej nadal aktywnego oficera wywiadu rosyjskiego. Obie te wyprawy pozornie się ze sobą nie łączą, a odnalezienie w tym chaosie osnowy przypomina żmudne składanie kawałków misternej układanki - co najmniej z pięciu tysięcy kawałków. Ów mozół zostaje jednak nagrodzony i to sowicie. Następuje wreszcie moment, w którym trybiki zaczynają się zazębiać, a fabuła zaczyna nabierać sensu i tempa, zmierzając ku niechybnemu, pasjonującemu finałowi. 

Ktoś, kto zakładał, że skwituje tę książkę pobłażliwym uśmieszkiem, jako produkt naśladujący najlepsze dokonania koryfeuszy na polu powieści szpiegowskiej, będzie musiał pogodzić się z faktem, że mu się ten uśmieszek prędko ulotni, a mina zrzednie. Bo "Nielegalni" to kawał solidnej sensacyjnej prozy, osadzonej w naszych, polskich realiach, bez skrupułów obalającej mity o pracy wywiadu i bez ogródek serwujący parę gorzkich prawd. Fakt, Nobla raczej za tę powieść Severski raczej nie dostanie, ale z drugiej strony nie dla literackich fidrygałków czytamy takie książki. Czytamy je, by poczuć wibracje napiętych jak postronki nerwów, odurzyć się eksplodującą adrenaliną, zbierać położone przez autora wskazówki i wybiegać myślą wprzód, sekundować bohaterom i kochać i umierać wraz z nimi. Wszystko to "Nielegalni" zapewniają. Dają nawet więcej niż porównywalne dzieła twórców amerykańskich czy brytyjskich - niczym nie zmącony wgląd w rosyjską i polską duszę, których chyba żaden Anglosas nie rozumie tak dobrze, jak Słowianin. I nawet nie przeszkadzaja w tym trochę zabawne, trochę przerysowane wizerunki durnego, pijanego, prymitywnego i pazernego Ruska. Finalny dialog Konrada i Miszy Popowa, te pseudofilozoficzne, bełkotliwe i płynące z głębi duszy wywody z poziomu piątego (kto przeczyta, ten się dowie, co to), to jedna z najlepszych i najbardziej autentycznych scen książki.

Za minus poczytuję zaś fatalną kreację postaci kobiecych, a zwłaszcza tej jednej, wyjątkowo naiwnej i tak głupiutkiej, że aż dziw, jak jej się udało dostać do wywiadu. Mam nadzieję, że to nie wyraz osobistych poglądów na temat kobiet i ich umiejętności w ogóle, a tylko wypadek przy pracy. Lekki minus również za fazowe dłużyzny i fabularne dreptanie w miejscu, które kompensuje jednak wysokie zagęszczenie topograficznych szczegółów i bogate, sprawdzone odzworowanie realiów (tak lubię). 

Wychodzi mi, że to super solidna czwórka z wielkim plusem. Po kilkudniowej intesywnej znajomości z Konradem i Co. już zaczynam tęsknić za asami naszego wywiadu, a tęsknotę tę osładza mi fakt, że kontynuacja, czyli "Niewierni", tuż tuż.

Moja ocena: 4+/5.

42 komentarzy:

  1. Tak, udał nam się Severski ze swoją trylogią. Nielegalni są zupełnie przyzwoitą sensacją szpiegowską, a pewne niedoróbki można darować z racji debiutu pisarskiego. Zobaczymy co tam panie z Niewiernymi, czekam niecierpliwie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Debiutantowi z reguły wybacza się wiele, to prawda. Ale i tak Nielegalni są mocnym uderzeniem, bardzo jestem ciekawa, jak będzie dalej:-)

      Usuń
  2. Świetna recenzja. Książkę mam na półce więc bardzo się cieszę, że mam w domu fajną, wartościową książkę :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Moja ciocia i bratowa również czytały tę książkę i też sobie chwaliły. Przeraża mnie trochę objętość i tematyka - mam obawy że polegnę, ale może kiedyś również się zdecyduję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciocia i bratowa mają rację:-). Objętość jest trochę zniechęcająca, to fakt, a tematyką się nie przejmuj, po 150 strona akcja pędzi z górki...

      Usuń
  4. Już od dawna zastanawiałam się nad tą książką i szukałam rzetelnej recenzji. Wreszcie znalazłam :-) Podejrzewam że kreacje kobiet jednak mogą mieć coś wspólnego z osobistymi poglądami, mimo to bardzo chętnie bym przeczytała :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mogę tylko polecić, a co do skopanego kobiecego charakteru, to mam nadzieję, że w kolejnym tomie autor doda Sarze nieco intelektu:-)

      Usuń
  5. Recenzja jak zwykle smakowita :) Choć książka niekoniecznie jest dla mnie, niespecjalnie odnajduję się w świecie agentów wywiadu, to nie dla mnie. Znacznie bardziej odpowiadają mi typowi detektywi czy gliniarze...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem doskonale, szpiegów trzeba kochać:-) Ja zresztą miała wyjątkowo "agenturalne" dwa ostatnie dni, bo wczoraj wciągnęłam "Skyfall" - cudo...

      Usuń
  6. Uff, 808 stron, no ładnie:) A szpiedzy są, jak najbardziej:) I pewnie zawsze będą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie, 800 stron... W sumie, 600 pewnie by wystarczyło.

      Usuń
  7. Mnie też książka się podobała:) Miałem to szczęście, że na Międzynarodowym Festiwalu Kryminalnym we Wrocławiu uciąłem sobie pogawędkę z panem Severskim.

    Świetny facet! Zdradził kilka szczegółów dotyczących niektórych fragmentów "Nielegalnych" (kilka opisanych tam akcji miało miejsce w rzeczywistości!). Poza tym robi wrażenie nie tylko swoim głębokim głosem ale i posturą, kawał chłopa. Obiecał mi drugą część książki przed premierą:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to pozazdrościć;-) Facet musi być rozsądny, żeby przemycać w powieści takie treści (o, zrymowało się:-)). Znając jego korzenie spodziewałam się, że nie wszystko, co opisał, było wyssane z palca. Tym większa satysfakcja, że mogłam w tym, czytelniczo chociaż, uczestniczyć...

      Usuń
    2. Severski opowiedział również o tym, że przemycił bardzo wiele "smaczków" dla spostrzegawczych czytelników. Ja dopiero jak mi powiedział uświadomiłem sobie, że żywcem przepisał dwa dialogi z Philipa K. Dicka! Specjalnie:)

      Usuń
    3. Poważnie?... No to nie jestem spostrzegawcza, może należałoby przeczytać rzecz raz jeszcze, koncentrując się na wydobywaniu smaczków. Zdradzisz, w którym miejscu były te dialogi?...

      Usuń
    4. Książkę czytałem w wersji elektronicznej, więc stron nie jestem w stanie podać:) Wiem, że jeden jest na pewno w momencie, gdy Sara z Olegiem rozmawiają o przesłuchaniu Krupy. Tam wspomniany jest test Voight-Kampffa. Drugi to, któryś z dialogów płatnych morderców tego ruskiego i Tatara.

      Usuń
    5. A tak, pamiętam ten numer z testem:-) Zresztą, rozmowy tych dwóch kolesi to miodzio:-)

      Usuń
    6. Charlie Librarian ten głęboki głos który tak Cie się podoba jest wynikiem raka krtani.

      Usuń
  8. Powieści z wątkami szpiegowskimi nie należą do moich ulubionych, ale wymieniłaś tyle plusów tej książki, że mam ochotę po nią sięgnąć nie bacząc na preferencje. Będę polować na "Nielegalnych".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może polubisz właśnie po tej książce:-)

      Usuń
  9. Mnie przeraża trochę objętość tej powieści - kusi, bo Czarna Seria i dobre recenzje. Zbliża się premiera 2 tomu, więc muszę jakos znaleźć czas dla "Nielegalnych".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Objętość jest powalająca, to fakt, ale jak przebrniesz przez pierwsze sto pięćdziesiąt stron, to już poleci jak z górki...

      Usuń
  10. Świetna recenzja, która oddaje klimat powieści z dreszczykiem emocji- to lubię- będę chciał ją przeczytać. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie do konca przekonalem sie do tej ksiazki, ale moze kiedys jednak zdecyduje sie na siegniecie po nia ;)

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  12. Myślę, że gdybym puściła mimo uszu kreację głównej kobiecej postaci, to książka spodobałaby mi się tak samo jak i Tobie :) Zresztą do kryminałów nie trzeba mnie zachęcać.

    P.S. Mam nadzieję, że znajdziesz chwilkę i przeczytasz "Drooda" (pamiętam, że masz go w niemieckojęzycznej wersji, ponieważ był sporo tańszy od nowego polskiego wydania). Czekam z wielką niecierpliwością na recenzję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na Drooda to nie chwilkę, a chwilę całą, ale owszem, mam zamiar:-))

      Usuń
  13. Thriller szpiegowski? Brzmi całkiem całkiem. Niezła cegła, książka będzie dobra na długie zimowe wieczory :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cegła, owszem, ale czyta się w miarę szybko. No, może z wyjątkiem pierwszych stu stron:-)

      Usuń
  14. Świetna! Nie spodziewałam się, że tak mi się spodoba:)

    OdpowiedzUsuń
  15. właśnie czytam uszami. Nie skończyłam jeszcze, ale nie wydaje mi się, żeby Sara była naiwna i głupiutka. Chyba, że myślisz o Lindzie?
    Nie wiedziałam, że autor jest byłym 'wywiadowcą'

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O Sarę mi chodzi, o Sarę. Może jeszcze nie doszłaś do jej przygody z pięknym nieznajomym o urzekających oczach na Ukrainie...

      Usuń
    2. doszłam, doszłam, spodobał jej się towarzysz podróży, o tego ci chodzi? w tym momencie to mi jej szkoda było, że nie może tak po prostu się z facetem przespać, bo feromony w powietrzu, tylko węszy i coś się ciągle paprze w otoczeniu. Nie jestem tak radykalna w stosunku do niej, a już na pewno nie nazwałabym jej głupią czy naiwną

      Usuń
    3. Nie chcę spojlerować, ale feromony zgubiły już niejednego agenta, a akurat po oficer wywiadu spodziewałabym się nieco większej czujności.

      Usuń
    4. Rozumiem twój punktu widzenia, ale nie jestem tak surowa, bo po prostu uważam, ze nie ma agentów idealnych, nie można być na posterunku cały czas, a feromony to siła, której nie można przecenić

      Usuń
    5. Może to ja jestem zbyt cyniczna?... Pewnie, że nie ma idealnych agentów, a przyciąganie ciał to rzecz, której się nie da ot tak, wyłączyć, ale czytałam już tyle szpiegowskich powieści, w których dokładnie ten aspekt bezpardonowo wykorzystują agenci. Tak czy siak mam nadzieję, że Sara pokaże w kolejnych tomach, że nie ma kurzego móżdżku.

      Usuń
  16. Literackie fidrygałki mnie rozłożyły:) Dobrze wiedzieć, że coś tak dobrego na rynku się ukazało, będzie świetne na prezent, sama też z chęcią przeczytam. Świetna recenzja! jeszcze tylko ośmielę się zwrócić Twoją uwagę na fragmencik, w którym wyszła Ci "ośmiostronicowa cegła" - sorki...pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ośmiostronicowa cegła - to jest niezłe...:-) Nawet się chwilę zastanawiałam, czy nie zostawić, ale jednak poprawiłam. Dzięki:-)

      Usuń
  17. To bede pamietala, zeby absolutnie nie porzucac do setki albo nawet dwusetki! :-))

    OdpowiedzUsuń
  18. Czytam akurat :) I właśnie jestem tak gdzieś między setką a dwusetką i jeszcze nie czuję się wciągnięta w akcję. Na szczęście ja się szybko nie zniechęcam, szczególnie po tak wielu dobrych recenzjach.

    OdpowiedzUsuń
  19. Właśnie dostałam książkę na święta. Zabieram się do czytania :)

    OdpowiedzUsuń