Ads 468x60px

wtorek, 29 października 2013

Jo Nesbø "Policja" - śmierć i zmartwychwstanie


Wydawnictwo: Dolnośląskie
Tytuł oryginału: Politi
Tłumaczenie: Iwona Zimnicka
Data premiery: 23.10.2013
Liczba stron: 470
Cena: 34,90 zł
Sto dziewięćdziesiąt trzy centymetry. Twarz poznaczona bliznami. Wzrok skrywający tajemnicę. Czające się w środku demony. Jednym z nich – największy wróg i przyjaciel, ten, którego nazywają Jim Beam. Demon uwodzi. Nęci. I zwycięża w nierównej walce. Zawsze wtedy, kiedy od tego, by mu się oprzeć, zależy najwięcej. Sto dziewięćdziesiąt trzy centymetry. Najbardziej samotny facet na świecie, i to na własne życzenie. Siejący destrukcję i regularnie burzący to, co mozolnie budował. Czarna dziura, wchłaniająca wszystko, co dobre. Harry Hole.

Kiedy jakiś czas temu ukazał się kolejny tom z serii o Harrym Hole – mowa o „Upiorach” – fani komisarza z Oslo zamarli w niemym przerażeniu, zastygli w stuporze, miotając się między nadzieją a rozpaczą, a pytanie „czy Harry Hole żyje” blokowało wyszukiwarki w sieci. Nadzieja rozkwitła, kiedy rozniosła się wieść o wydaniu kolejnej książki Jo Nesbø, a wydawcy nie pozostawiali wątpliwości: to nadal będzie cykl o Harrym.
I oto jest. Sto dziewięćdziesiąt trzy centymetry wzrostu. Twarz poznaczona bliznami… Więc żyje?

Dalszy ciąg recenzji na portalu Zbrodnia w Bibliotece, czyli tutaj.


Pierwsze zdanie: "Spał w środku, za drzwiczkami."
Gdzie i kiedy: Oslo, współcześnie
W dwóch słowach: śmierć i zmartwychwstanie
Dla kogo: dla kochających Harry'ego, szukających mocnych wrażeń i tych, co wątpią. W kryminał jako gatunek. 
Ciepło / zimno: 97°

Książkę przeczytałam w ramach wyzwania Book-Trotter u Kasi. 

43 komentarzy:

  1. Rewelacyjna recenzja. Świetnie ją poprowadziłaś, nie zdradzając niczego :) I to zawieszenie na końcu... mniam!
    Oczywiście nic dodać, nic ująć. Nesbo się zmienił, ale na lepsze, dojrzał? Chyba tak. Albo inaczej: został oszlifowany. Pierwsze powieści były dobre, ale takie chaotyczne? Teraz Nesbo to rzeczywiście jest pierwsza liga, i nawet jeśli dorzuca do skandynawskich wzorców nieco Ameryki to mi to bardzo odpowiada, choć taka refleksja mnie nie naszła. Zauważyłam jednak, że ten autor mocno się wyróżnia na tle swoich rodaków, kolegów po piórze, i rzeczywiście w jego prozie jest więcej dynamiki, 'hollywoodzkości', akcji, dramatyzmu i makabry. Genialny twórca! A "Policja" jest naprawdę mega.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No. Mega. :-)) Widziałam, że też już jesteś po lekturze (sadystyczny kot - właśnie tak!). Ja łez nie roniłam, ale parę razy otrząsałam się z niedowierzaniem, czy dobrze czytam. Nieźle się tu z nami zabawił, ten sadystyczny kot! Za dwa tygodnie idę na spotkanie autorskie z Jo Nesbo i najchętniej bym mu to wygarnęła, prosto z mostu. Jak będzie sadystyczny kot po norwesku?...

      Usuń
    2. sadistisk katt - według google translate :) Szalenie zazdroszczę spotkania!!!!!!! Zrób sobie z nim zdjęcie, koniecznie!!! :) A łzy były, eh. Strasznie emocjonująca i intensywna ta część.

      Usuń
    3. Sadistisk katt. Sadistisk katt. Już się uczę na pamięć. Już widzę tę scenę, kiedy podetknę mu książkę do złożenia autografu i syknę jadowicie: "sadistisk katt!...". Może mnie ochrona nie wyprowadzi...

      Usuń
    4. Raczej myślę, że Nesbo obdarzy Cię uśmiechem - a to straszne, bo on się nieładnie uśmiecha :P Ale nie można mieć wszystkiego :)

      Usuń
    5. Fakt, nieładnie. Wolę, jak tak patrzy posępnie:-)

      Usuń
    6. Harry Hole pewnie też się brzydko uśmiecha. Ale on to w ogóle cały jest tak pięknie brzydki. :)

      Usuń
  2. Ja mam pytanie - czemu nie aż 100 stopni? Czemu tylko (aż) 97? ;) Szósty akapit mnie zabił i przytłoczył ilością pytań - ja nie doszłam do takich refleksji. Zgodzę się z Tobą, że Nesbo teraz o wiele ostrzej pogrywa sobie z postaciami i czytelnikami, nie szczypie się i wrzuca prosto do cholernie kipiącej wody, tak że na każdym kroku można się sparzyć i polec, ale może dlatego nie kojarzę tego z komercją, amerykańskimi wzorcami, że Nesbo jest cholernie nieprzewidywalny, kiedy na hasło "ameryka" i "komercja" od razu w głowie pojawia się sztampa i chęć chwycenia się za głowę. A Nesbo do tego daleko. Bardzo daleko i niech zostanie, tam gdzie jest .:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlaczego tylko 97 stopni?... To rewelacyjny tom, znakomita seria, pierwszoligowy śledczy, to nie ulega wątpliwości. Te trzy stopnie na minus zbiera u mnie sama intryga w tym tomie, i to tylko ze względu na nieco zbyt wyraźne asocjacje z Hannibalem Lecterem (choć do końca nie wiem, czy to nie było zwykłe mrugnięcie okiem do czytelnika) i uzasadnienie tych seryjnych morderstw. Ale to tylko cień ulotny niezadowolenia. Nesbo jest, gdzie jest, czyli na moim prywatnym piedestale.

      Usuń
    2. Hm, ja to odebrałam jako mrugnięcie okiem - ta scena była tak wyraźna, że nie można jej nie porównać, a nie sądzę, żeby Nesbo musiał uciekać się do kalkowania. A mi się motyw podobał. Jasne, że wyolbrzymiony, ale nie pozostawił mi po sobie niesmaku, uznałam, że jest solidny.

      Usuń
    3. Nie, nie posądzam Nesbo o kalkowanie, raczej o maleńki ukłon w stronę masowej publiczności, która pewne motywy łyka chętniej niż inne. Zresztą, to taki niuans, że naprawdę szkoda gadać. Książka jest super i tyle.

      Usuń
    4. Co do Waszej dyskusji, jeśli mogę - nie wydaje mi się, by Nesbo nagle miał się całkowicie zamerykanizować. Jak pisałam w komentarzu, raczej dojrzał do pewnych rzeczy, łącznie z dodatkowym rozmachem, bardziej dynamiczną akcją i śmiałymi zwrotami akcji - i pod tym względem znacznie bliżej mu - na ten moment - do twórców amerykańskich, którzy są brawurowi, odważniejsi i bardziej wyraziści w swojej prozie, niż twórcy skandynawscy - spokojni, melancholijni, bardziej też zdystansowani i niejako "zimni" (choć paradoksalnie częściej występują u nich wątki miłosne). W tym wypadku dziewczyny - moim zdanem - obie macie rację :) Nie ma co gadać :) I Skrzat ma rację, bo Nesbo zaczął być odważniejszy, by żonglować stylem i motywami, wprowadzając popkulturę i choćby zastosować porównanie "lecterowskie". Agnieszka ma rację, że porównując poprzednie książki Nesbo nie da się nie zauważyć wzrostu pewnej dynamiki, przywodzącej własnie na myśl Amerykanów. Nie sądzicie, że to co napisałam to masło maślane? ;) Więc obie mówicie o tym samym, a się droczycie :)

      Usuń
    5. Oj tam, zaraz droczycie:-) Skrzat nie może mi chyba wybaczyć tych odjętych trzech procent... ;-) a ja przecież tak się zachwycam i zachwycam. Paulina, świetnie to podsumowałaś. Zresztą, może ta kwestia pojawi się na spotkaniu z autorem. Nawet bym go o to zapytała, ale wątpię, czy dopuszczą pytania z sali (choć np. Tess Gerritsen się odważyła).

      Usuń
    6. Jak tak teraz myślę o tym co napisałam, to przychodzi mi do głowy, że Nesbo od początku był odważny, a teraz się na dobre rozkręcił. Przecież już jego debiut miał miejsce w Australii, a Karaluchy w Tajlandii :) Ale jednak porównując, to widać jak wyewoluował z dobrego pisarza do wyśmienitego pisarza.
      Koniecznie zdaj relację ze spotkania! Straszliwie, ogromnie Ci zazdroszczę. Ale to już pisałam... ;)

      Usuń
    7. Będę nagrywać, mąż będzie cykał fotki (więc może upoluje z uśmiechem i bez), relacja będzie szczegółowa, mam tylko nadzieję, że upolujemy dobre miejsca...

      Usuń
  3. Recenzji nie czytałam (przyznaję się, że tylko początek) z obawy o spoilery. Chcę żeby "Policja" totalnie mnie zaskoczyła :) 97 stopni jest, czyli możne czytać bez obaw :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Można czytać spokojnie. Życzę miłej jazdy na rollercoasterze, bez trzymanki:-)

      Usuń
  4. Narobiłaś mi apetytu :)
    /tommy/

    OdpowiedzUsuń
  5. Strasznie i okrutnie chcę przeczytać tą książkę!:D Naczytałam się zachwytów u Pauliny, teraz u Ciebie. Jak takie wytrawne czytelniczki thrillerów się rozpływają nad książką to musi być rewelacyjna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniecznie! Paulina rzadko się myli (ja czasami mam kompletnie inny gust niż większość, ale to tylko czasami):-)

      Usuń
  6. Strasznie działa mi na nerwy ten cały Hole. Przeczytałam tylko pierwszą część tej serii i trzymam się z daleka od pozostałych. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powiem Ci szczerze, że mnie "Człowiek nietoperz" też zupełnie nie podszedł. Gdybym się zniechęciła po tym tomie, to pewnie ominęłoby mnie jedno z najlepszych kryminalnych zjawisk. Tak na dobre zachwyciłam się w sumie dopiero po "Pierwszym śniegu"...

      Usuń
  7. Jestem w trakcie lektury, tego było mi trzeba:)

    OdpowiedzUsuń
  8. ze mną jest chyba coś nie tak, przeczytałam Upiory i nigdzie nie doszukałam się wyraźnego hasła: Harry nie żyje, Amen ;) wszyscy wszędzie pisali: ale jak to, to Harry przeżyje?! aż wróciłam do książki, by się upewnić, czy nie przegapiłam kilku stron. ;) Policja dopiero przede mną, nawet jeszcze nie kupiłam, a kocham Nesbo. Dozuję sobie przyjemności :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie było tak samo. Niesłychanie zdziwiło mnie to rwanie szat, bo ja byłam absolutnie pewna, że to nie koniec. Już nawet byłam skłonna kłaść to na karb jakiegoś karygodnego błędu w tłumaczeniu (bo ja czytałam po niemiecku), ale nie, to kwestia odbioru. Większość odebrała to tak, ja trochę inaczej.
      Ja tak sobie dozuję Theorina. Od roku;-)

      Usuń
  9. No i znowu się napaliłam na książkę, którą u Ciebie widzę, a w domu jeszcze trzech Nesbo czeka na przeczytanie... :)
    I Agnieszko kochana, Nesbo to Norweg nie Szwed, więc do Book-Trottera nie bardzo go mogę przygarnąć w tym miesiącu :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aaa, szkoda:-) Jakoś miałam podprogowe przeświadczenie, że to w ogóle skandynawskie, nie tylko szwedzkie w tym miesiącu.
      A trzech Nesbo w zapasie zazdroszczę:-)

      Usuń
  10. No, no. Jak ty napisałaś tę recenzję tak, żeby niczego nie zdradzić, a jednocześnie narobić mi apetytu na tę książkę, wiesz tylko Ty :) Przeczytam na pewno, nie daruję sobie żadnej książki z cyklu o Harrym!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przyznam, że trochę się nagimnastykowałam, żeby nie spojlerować:-)

      Usuń
  11. Za niedługo zostanę jedynym żyjącym czytaczem skandynawskiej literatury, która nie czytała Nesbo. Ale mam straszne opory przed zaczynaniem kolejnej serii...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tam mam z innymi autorami, m. in. Martinem... Też mam coraz większe opory przed rozpoczynaniem kolejnych serii, zwłaszcza takich kobylastych, bo mam rozgrzebanych mnóstwo innych cykli. Z tego względu wolę jakoś ostatnio czytać tytuły standalone, ale nad Nesbo bym się na twoim miejscu zastanowiła, naprawdę:-) Moim zdaniem nie warto zaczynać od początku, bo "Człowiek nietoperz" był jeszcze dość słaby, dopiero z czasem, tak mniej więcej od "Pierwszego śniegu" robi się rzeczywiście dobrze. Bardzo dobrze:-)

      Usuń
  12. Od Twojej niegdysiejszej zapowiedzi - przepowiedni :-), że będzie kolejny Nesbø, nie mogłam się doczekać wydania i tłumaczenia. Jak dobrze, że wiesz takie rzeczy, człowiek ma po co żyć :-).

    W czwartek trafiłam na Twoją recenzję i wyrwałam do księgarni 8 minut przed zamknięciem, dysząc od progu, czy jest najnowszy Nesbø. Był. Już o 2 w nocy było po wszystkim.

    Jestem po lekturze mocno osłupiała, ale ogromnie zadowolona, bo to jest Nesbø po Breiviku i kiedy w Czasie Kultury pisałam o kryminałach z kraju, którego już nie ma, mocno zastanawiałam się, jak Norwegia poradzi sobie bez Harry'ego Hole'a.

    I teraz już wiem.
    I nie przestaję myśleć o tym, co to znaczy.

    Dziękuję Ci za ten kawał fantastycznej roboty, który robisz na blogu i dalej, w kulturze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak, ta książka nieźle jedzie po emocjach i robi wodę z mózgu... Dopiero teraz uświadomiłaś mi jednak, że fakt, to jest Norwegia po Breiviku. Mam nawet pod ręką książkę innej Norweżki (najnowsza Karin Fossum, z tego roku) i aż jestem ciekawa, czy da się dostrzec coś innego w tej prozie.
      PS. A ja dziękuję za miłe słowa:-) Aż urosłam o dwa centymetry...

      Usuń
    2. Proszę bardzo, bo słowa i wyrazy od dawna zasłużone.

      Kurcze, mocno mnie teraz zaciekawiłaś, napisz koniecznie, jeśli w Fossum słychać echa tego, co się wydarzyło.

      Ja ponad rok temu poszłam w Poznaniu na spotkanie z trzema norweskimi pisarzami, żeby zapytać o to, co będzie dalej z Norwegią i jej kryminałami. Był Kjell Ola Dahl, Kjetil Stensvik Østli i Thomas Enger. Rozmawiałam z pierwszymi dwoma, szczerze zastanawiając się, jak kraj o tak silnej kryminalnej fikcji zmierzy się z prawdziwą zbrodnią. I obaj byli jak swój premier. Odważni, bez zezwolenia, aby to, co się stało, miało na nich wpłynąć czy nimi zachwiać.

      Ale dopiero książki, kryminały napisane po Breiviku mogą być papierkiem lakmusowym, tak myślę. Jest nim ostatni Nesbø. Czy inni - nie mam pojęcia. Ale jakoś wewnętrznie jestem przekonana, że Norwegia może użyć właśnie ukochanego kryminału, aby stawić czoła zamachowi na swoją wolność. I to nakłada na bohaterów pewne obowiązki.

      Jeśli zorientujesz się, czy znać ślad tego w najnowszych kryminałach, napisz nam koniecznie, ja nie mam tak przekrojowej wiedzy, a bardzo jestem ciekawa.

      Pozdrawiam serdecznie!

      Usuń
  13. Dobrze Ci wyszło napisanie recenzji o wszystkim i o niczym :)
    Wcześniej nie czytałam, bo bałam się ujawnienia treści a nie chciałam się sugerować.
    Nesbo się rozwija, to prawda, z tomu na tom jest lepszy, dojrzalszy, tak samo jak jego bohater. Chociaż ta końcówka to mnie jakoś nie przekonała, za miła była czy co?
    opty2

    OdpowiedzUsuń
  14. Do tej pory czytałam jedynie "Łowców głów" Nesbo. Ale na półce czeka już "Człowiek-nietoperz". Widzę, że cykl staje się coraz bardziej ciekawy i już nie mogę doczekać się, kiedy sięgnę po "Policję" :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Mój ulubiony skandynawski autor kryminałów i mój ulubiony bohater; przeczytałam wszystkie części cyklu, a także osobny twór - "Łowcy głów". Na "Policję" czekam od momentu przeczytania ostatniego zdania "Upiorów", wiedziałam, że kolejna część musi się pojawić...
    Po tej recenzji będę poszukiwać książki jeszcze wytrwalej ^^

    OdpowiedzUsuń
  16. Jak tu nie lubić Nesbo... Strasznie i fajnie -też go kocham. Dzięki za inspirującą recenzje.

    OdpowiedzUsuń
  17. Mój osobisty ranking po przeczytanych 4 książkach Nesbo:
    - "Krew na śniegu" - 10/10
    - "Łowcy głów" - 10/10
    - "Karaluchy" - 7,5/10
    - "Czerwone Gardło" - 4,5/10.
    Nesbo ma spory potencjał, ale nie zawsze mu wychodzi rzecz, co mi podchodzi ;)
    No i tłumacz plus redaktor w każdej jego publikacji troszkę nawalą, choć generalnie robotę robią dobrą, ale tylko tak na 4 :(((

    OdpowiedzUsuń