Ads 468x60px

wtorek, 21 stycznia 2014

Najlepsi według Niemców


Niemcy wybrali swoje Wielkie Kalibry. Nagroda Deutscher Krimipreis jest przyznawana od 1985 roku, a laureatów wybiera jury złożone z krytyków i znawców gatunku, literaturoznawców i księgarzy. Nagrody przyznaje się w dwóch kategoriach: krajowej i zagranicznej. W tym roku najlepszym niemieckim kryminałem została powieść "M", a jej autorem jest znany również i w Polsce Friedrich Ani.

Friedrich Ani

W kategorii "krajowe" wyróżniono trzy tytuły:



deutscher Krimi Preis 2013
Deutscher Krimi Preis 2013
Deutscher Krimipreis 2013

1. Friedrich Ani: M
2. Robert Hültner: Am Ende des Tages (U schyłku dnia)
3. Platz: Matthias Wittekindt: Marmormänner (Marmurowi mężczyźni)




W kategorii "zagraniczne" zwyciężyli:



Deutscher Krimipreis 2013
Deutscher Krimipreis
Deutscher Krimi Preis



1. Patrícia Melo: Leichendieb (Ladrão de Cadáveres - Złodziej zwłok)
2. John le Carré: Empfindliche Wahrheit (A Delicate Truth - Subtelna prawda)
3. Platz: Jerome Charyn: Unter dem Auge Gottes (Under the Eye of God - Pod okiem Boga)


Nie jest to wybór oczywisty. Nagrodzone powieści niekoniecznie muszą wywodzić się z mainstreamu i raczej z lupą szukać ich na listach bestsellerów. Za to mają w sobie to "coś", ten zadzior, ten sznyt, odróżniający je od popularnej papki. To proza ambitna, często aspirująca do literatury przez duże L. Friedrich Ani to naprawdę wielki kaliber, autor o rozpoznawalnym, szczególnym stylu, a jego książki cechuje wielka wrażliwość i niecodziennie spojrzenie na zbrodnię. Z kolei Roberta Hültnera w Polsce zaliczylibyśmy zapewne do nurtu powieści retro. "U schyłku dnia" to ostatni tom serii o śledczym Kajetanie. Hültnerowi udało się chyba zachować równowagę między znakomitą kreacją głównego bohatera, pasjonującą intrygą, a kulisami (lata trzydzieste), które stanowią frapujące, ale nie przyćmiewające tło. Co ciekawe, obaj wymienieni autorzy osadzili akcję wyróżnionych książek w Monachium.

Jeszcze bardziej intrygujący wydaje się werdykt jury w kategorii zagranicznej. O ile nikogo nie dziwi obecność mistrza le Carré'a, nawet jeśli jego ostatnia książka przeszła bez wielkiego echa, to już Patricia Melo i Jerome Charyn to nazwiska, które mówią coś tylko najbardziej zatwardziałym miłośnikom i znawcom gatunku. Powieść Brazylijki Melo, esencjonalna, gęsta, oryginalna, to nie zwykły kryminał, lecz perła gatunku i literatura na światowym poziomie, która przenosi czytelnika na brazylijską prowincję, jest znakomita pod względem językowym i wybitna pod względem kreacji postaci i kręci się wokół wątku narkotykowego, jak na Amerykę Południową przystało, ale ma w sobie sporo elementów komizmu. Z kolei Jerome Charyn stworzył genialnego gliniarza Isaaca Sidela z Bronxu, który już od 1974 roku zachwyca i wprawia w zakłopotanie. "Pod okiem Boga" to kolejny kryminał z Sidelem w roli głównej, obiecujący wielkie emocje, zwariowanych bohaterów, urbanistyczny setting i mit Nowego Jorku.

Z pewnym zakłopotaniem stwierdzam, że choć posiadam pięć z nagrodzonych powieści, żadnej jeszcze nie przeczytałam. Bijąc się w piersi (ała) i sypiąc głowę popiołem (tfu) postanawiam braki te nadrobić i porównać własny, skromniutki gust z gustem Znawców.

A Wy? Czytaliście coś z tej najwyższej półki? Zainteresowało Was coś?... I co powiecie na okładki?


17 komentarzy:

  1. Czytałam Friedricha Ani, i rzeczywiście jest rewelacyjny :) Czekam na kolejne polskie wydania :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też go lubię :-) Ale stwierdzam, że powinnam przeczytać więcej jego książek. "M" podobno jest rewelacyjna!

      Usuń
  2. Znam Friedricha Ani (Aniego?:), choć jego ostatnia powieść "Ludzie za ścianą", jakoś mi umknęła, ale tak, pisze bardzo dobrze. I oczywiście le Carre, ale to wiadomo, reszta towarzystwa nie jest mi znana.
    Okładki?, prawdę mówiąc zwracam na nie uwagę dopiero po przeczytaniu książki, nigdy wcześniej - taką przypadłość mam... Aa, i nigdy okładki nie biorę pod uwagę, przeglądając/kupując książkę. Zdałam sobie właśnie sprawę, że jest mi obojętne, co tam na niej figuruje, choć przyznam, że nie lubię ludzkich twarzy:).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Ludzi za ścianą" też jeszcze muszę przeczytać, i "M" i parę innych... O "Subtelnej prawdzie" fajnie pisałaś, też mam ją w planach.
      A co do okładek, to ja chyba jednak zwracam uwagę, może nie do końca świadomie, ale jednak. Znamienne słowa "nie lubię ludzkich twarzy" ;-) Ale tak, teraz co druga musi mieć na okładce jaką urodziwą dziewoję o tajemniczych oczach i uśmiechu jak mgiełka, albo coś w tym stylu...

      Usuń
  3. Z okładek to tylko Hultner mi się podoba - pozostałe są koszmarne ! Ale nie ocenia się książki po okładce :)
    Cieszy mnie LeCarre - "Subtelna prawda" przypadła mi do gustu.
    /tommy/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Okładka Hültnera istotnie bardzo nostalgiczna... A "Subtelna prawda" nie może być słaba, bardzo się cieszę na lekturę:-)

      Usuń
  4. Czytałam jedną książkę Aniego i była ok, ale przez "Ludzi za ścianą" nie przebrnęłam :/ FReszty niestety nie znam, ale na powieść brazylijską miałabym ochotę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Poważnie? Cóż, Ani ma specyficzny styl, nie każdemu podchodzi... A na Brazylijkę też mam chrapkę...

      Usuń
  5. Najbardziej zaintrygował mnie opis powieści P. Melo - mam nadzieję, że to jedna z tych pięciu, które posiadasz i że szybko napiszesz o swoich wrażeniach z lektury :)
    A jeśli chodzi o okładki, to spośród sześciu powyższych najbardziej podoba mi się "Empfindliche Wahrheit", aczkolwiek - musisz to przyznać - czytelnikom kryminałów wydawanych w Polsce żadne zagraniczne okładki nie mogą zaimponować ;)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, to jedna z tych pięciu i teraz już nie ma zmiłuj, muszę przeczytać, choć odkładam lekturę już od jakiegoś czasu.
      A co do okładek, to masz zupełną rację, polskie okładki kryminałów mają unikalną urodę ;-)

      Usuń
    2. Pięknie to ujęłaś :)
      Planujesz może karierę w dyplomacji? ;)

      Usuń
  6. Czytałaś "Leichendieb" - właśnie tę książkę spróbuję zdobyć, ciekawa jestem brazylijskiego kryminału bardzo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze nie czytałam, ale zdaje się, że mam ją na czytniku. Ty chyba masz Kindla, prawda?

      Usuń
  7. Rozumiem, że szacowne grono rzeczywiście jest najwyższego gatunku :) I jak coś wybiera, to najlepsze z najlepszych. Nasze Kalibry niestety jakoś mnie nie przekonały, no i są tylko polskie :(
    Ani nieźle pisze, tak na 4,5 jak dla mnie ale u nas mało jest jego książek, raptem dwie, więc trudno wyrokować.
    Natomiast P.Melo chętnie bym przeczytała, tym bardziej, że latem czytałam książkę innej brazylijskiej pisarki (F. de Pontes Peebles - Szwaczka) i bardzo mi się podobała, więc może czas na Brazyliadę :)
    Natomiast Charyn nie ma u nas dobrych notowań na portalach książkowych ale może nie te co trzeba książki wydano?
    Okładki jak okładki, może Carr w miarę jakoś wygląda. Prawdę powiedziawszy, to niezbyt lubię zdjęcia, bo zawsze coś sugerują a ja nie lubię sugestii ani podpowiedzi.
    opty2

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To, co wydano u nas Charyna, jest chyba mało reprezentatywne dla jego twórczości, w każdym razie nie widziałam, by ktokolwiek wydał jakiś jego kryminał z tej serii. Może jeszcze żadne wydawnictwo do tego nie dojrzało, choć ja życzyłabym sobie czasem jakiegoś soczystego Amerykanina... ;-)
      Nie wiem, jak się sprzedaje w Polsce Ani, ale może wyjdzie jeszcze parę jego książek, jest w czym wybierać i wiadomo, jak u każdego płodnego pisarza bywają wśród nich lepsze i gorsze. Jak chyba trafiłam na razie na te lepsze, ale chyba w sumie za mało przeczytałam, żeby wyrokować coś miarodajnie.
      O Kalibrach nic mi nie mów, wyroki jury są niezbadane... I rzeczywiście szkoda, że nie nagradza się zagranicznych. Tym większy prestiż naszej nagrody na KiS :-)

      Usuń
  8. Le Carre jest bardzo ceniony przez naszych pisarzy kryminałów. Wielu na spotkaniach autorskich wymieniało go jako swojego ulubionego. Czytałam tylko "Wiernego ogrodnika", ale jakoś nie bardzo mi przypasowała styl autora (wolę film). Jakiś taki... hmm... oszczędny, suchy, surowy? Nie wiem jak to określić.

    OdpowiedzUsuń
  9. Wstyd przyznać ale pomimo że mieszkam w Niemczech już ładne parę lat, nadal słabo orientuję się w sytuacji na rynku wydawniczym. Właściwie to Twoja zasługa, że w ogóle się orientuję :-) Niestety żadnej z powyższych książek nie czytałam, jednak jeśli nadarzy się okazja, chętnie przeczytam Leichendieb. Intryguje mnie ta brazylijska prowincja...

    OdpowiedzUsuń