Ads 468x60px

środa, 8 maja 2013

Znowu dmuchnął


Trochę mi się smutno zrobiło, że wylosowane osoby do tej pory nie zgłosiły się po swoje wygrane... Ze względu na brak zainteresowania ponowiłam losowanie, tym razem już tylko w osieroconych kategoriach: "Chłopiec z latawcem" i "Frida".  Smok dmuchnął ponownie, a to rezultaty:


"Chłopiec z latawcem": drugą szansę dostała Sardegna

"Frida": tym razem poszczęściło się Cleverze.

Cleverę i Sardegnę poproszę o podanie adresów do piątku, a pozostałe osoby, które już czekają na książki, przepraszam za małe opóźnienie - chcę wysłać wszystkie za jednym zamachem, więc jeszcze odrobinę cierpliwości!


wtorek, 7 maja 2013

Tess Gerritsen "Abendruh" (Ostatni, który umrze) - fastfood, nie polędwica Wagyu




                                                                                                                                                                                                                     
Wydawnictwo: Limes
Tytuł oryginału: Last to Die
Data premiery: 26 kwietnia 2013
Ilość stron: 416
Cena: € 19,99

Azjatycka precyzja i amerkańska fantazja. Mrówcza pracowitość i anglosaski dar opowiadania. Skromność, niepozorność i grube miliony zarobione pisaniem. Tess Gerritsen. Nie ulega wątpliwości, że opanowała do perfekcji sztukę tworzenia pasjonujących thrillerów. Zawiązanie intrygi to u niej niemal zawsze trzepotanie serca, suspens to mrowienie w kończynach, zwroty akcji to żołądek wędrujący do gardła, zaś finał to zdumienie graniczące z szokiem. Wydawałoby się, że w tym przepisie na thriller doskonały nie brakuje dosłownie niczego. Czemu jednak w czasie i po lekturze odnoszę wrażenie, jakbym zjadła nafaszerowanego glutaminianem sodu fastfoodowego hamburgera, a nie soczysty, delikatny i marmurkowy plaster wołowiny z bydła Wagyu (przepraszam wszystkich wegetarian)?...

W swym najnowszym produkcie Gerritsen rozpoczyna ciekawie, frapująco, tak że w człowieku budzi się nadzieja na mięsiwo najlepszego gatunku. Autorka wrzuca migawki z trzech epizodów, w których giną ludzie - wypadek drogowy, którego ofiary giną od strzałów w głowę, eksplozja domu,  włamywacz, który z broni palnej unicestwia mieszkańców. Coś te wydarzenia jednak łączy. Za każdym razem z dramatu wychodzi cało dziecko. Każde z tych dzieci, a właściwie nastolatków, już raz straciło rodziców, i każde z nich traci ponownie rodzinę zastępczą. Co łączy te śmierci?

Potem przenosimy się już do odludnej, przypominającej twierdzę prywatnej szkoły z internatem w nieprzebytych leśnych ostępach niedaleko Bostonu. Wychowankowie tej placówki są wyjątkowi - każde z dzieci przeżyło jakąś tragedię, każde straciło w dramatyczny sposób rodzinę, każde koi poszarpaną duszę i zbroi się do stawienia czoła złu tego świata. Szkoła ma być dla nich oazą, w której odzyskają spokój i powrócą do normalnego życia. Czy na pewno tylko oazą?...

Gerritsen nawiązuje w tej powieści do co najmniej dwóch poprzednich tomów z Rizzoli & Isles, jeśli ktoś zatem chciałby sięgnąć po tę nowość, lepiej, by przedtem zapoznał się z "Klubem Mefista" i "Doliną umarłych", w przeciwnym razie będzie mógł zaledwie domyślać się tła i pochodzenia niektórych wątków, które się tutaj pojawią. Tak, dobrze zgadliście, nie zabraknie i tym razem osobistych perypetii obu pań, które już dawno zaczęły nużyć. Ziewanie nad długimi stronicami wypełnionymi płytkimi dylematami, dramatami i rozterkami jest zawarte w cenie książki. All inclusive.

Czyta się to to błyskawicznie, wszak to fast food, i taki sami niesmak pozostaje po konsumpcji. Owszem, jest sprawnie, jest jakie takie tempo, atmosfera grozy, napięcie, parę zgrabnych zwrotów akcji - przecież Gerritsen nie pisze pierwszego thrillera, żeby nie wiedzieć, jak się to robi. Jednak kiedy śledzę poczynania tych genialnych asów amerykańskiej kryminalistyki i stwierdzam, w co bezrefleksyjnie się pakują (znowu), to zaczynam mieć wątpliwości, dlaczego autorka wyposażyła swych bohaterów w rozumek i uczuciowość nastolatki z amerykańskiej prowincji, interesującej się... no właśnie, czym? Facebookiem? Celebrytami? Telewizją?... Chyba nawet nie to, bo w telewizji przecież czasem leci jakiś kryminał (CSI czy cóś), z którego nawet najgłupsza nastolatka dowie się, że policjant (średni, nie as) pewnych rzeczy nie robi, na przykład nie włazi nieuzbrojony do opuszczonej hali, bo na pewno czyha tam zbrodzień. I oczywiście czyha (w sumie nie wiadomo, dlaczego, bo na zdrowy rozum musiałby być telepatą albo czyhać tam parę miesięcy), ale superkobiety z serii Rizzoli i Isles oczywiście o tym nie wiedzą. Bo nie byłoby napięcia. I zwrotów akcji. I trzepotania serca. Rozwiązanie zagadki przypomina nieco kleks obrzydliwego majonezu dodanego do tego hamburgera - doklejony wątek pseudoszpiegowski to... płycizna, jakich mało.

Przeczytałam. Serce mi parę razy zatrzepotało, owszem, bo nawet ja od wielkiego dzwonu zżeram jakiegoś hamburgera. Choć coraz rzadziej. Bo chyba na starość komórki smakowe stają się bardziej wybredne. I wzdychają z rozkoszy tylko nad wyrafinowanymi daniami.

Acha, w Polsce ukaże się już w czerwcu, w Albatrosie.


Tess Gerritsen w Monachium (zdjęcie ze zbiorów prywatnych)




Pierwsze zdanie: "Nazywaliśmy go Ikarem."
Gdzie i kiedy: USA, okolice Bostonu, współcześnie
W dwóch słowach: taśmowo i sztampowo
Dla kogo: dla fanów serii i amerykańskich thrillerów
Ciepło / zimno: 42°

Cykl Rizzoli & Isles
2001 The Surgeon (Chirurg) (niem. Die Chirurgin)
2002 The Apprentice (Skalpel) (niem. Der Meister)
2003 The Sinner (Grzesznik) (niem. Todsünde)
2004 Body Double (Sobowtór) (niem. Schwesternmord)
2005 Vanish (Autopsja) (niem. Scheintot)
2006 The Mephisto Club (Klub Mefista) (niem. Blutmale)
2008 The Keepsake (Mumia) (niem. Grabkammer)
2010 Killing Place (Dolina Umarłych) (niem. Totengrund)
2011 The Silent Girl (Milcząca dziewczyna) (niem. Grabesstille)
2012 Last to Die (Ostatni, który umrze) (niem. Abendruh)

Inne
1996 Harvest (Dawca) (niem. Kalte Herzen)
1997 Life Suport (Młodość dla wybranych lub Infekcja) (niem. Roter Engel)
1998 Bloodstream (Opary szaleństwa lub Nosiciel) (niem. Trügerische Ruhe)
1999 Gravity (Grawitacja) (niem. In der Schwebe)
2007 The Bone Garden (Ogród kości) (niem. Leichenraub)

wtorek, 30 kwietnia 2013

Będzie nowy Harry Hole! "Koma" (Policja) już jesienią...


Spadłam z krzesła na widok tej zapowiedzi!...

Niemieckie wydawnictwo Ullstein zapowiada premierę na 11.11.13. Objętość: 603 strony (mniam), cena: 22,99 euro (przełknę jakoś). Ale opisowi towarzyszy blurb, który wcale, ale to wcale mi się nie podoba:

Er ist tot. Er kommt nicht wieder. Ihr werdet ihn nicht vergessen. (Nie żyje. Nie wróci. Nie zapomnicie o nim.)

No dobra, może to jeszcze nic nie znaczy. Czytam więc dalej opis treści:

"W lesie zostaje znaleziona martwa młoda dziewczyna. Została brutalnie zgwałcona. Dziesięć lat później w tym samym miejscu zostaje zabity policjant, jego twarz jest koszmarnie zmasakrowana. Specjalna komisja prowadzi dochodzenie pod ogromną presją. Jednak ktoś morduje dalej. Policja nie ma najmniejszego tropu, zaś najlepszego śledczego, Harry'ego Hole'a, nie ma. W szpitalu leży ciężko ranny mężczyzna pogrążony w śpiączce. Pilnują go policjanci. Nikt nie może się dowiedzieć, kim jest tajemniczy pacjent. Ponieważ mężczyzna ma wroga. Wroga, który jest wszędzie. 
Czysta adrenalina – najlepszy Harry Hole wszechczasów!"

I co Wy na to?...

Mało tego, wróble ćwierkają, że najnowszy Nesbo pojawi się jeszcze w tym roku również po polsku, w Wydawnictwie Dolnośląskim. Yeeees!...

Thomas Enger "Sterblich" (Letarg) - czy warto się brać za kolejnego Skandynawa?



                                                                                                                                                                                                                         
Wydawnictwo: Blanvalet
Tytuł oryginału: Skinndød
Cykl: Henning Juul 1
Liczba stron: 416
Cena: € 14,99

Do trzech razy sztuka. Tak, dopiero za trzecim podejściem udało mi się skończyć tę książkę, co nie znaczy, że była ciężka do przebrnięcia, nudna, irytująca czy bezdennie głupia. Przyznam jednak, że czynnikiem odstraszającym był wyjątkowo mętny początek, okraszony narracją w czasie teraźniejszym, od której zwykle dostaję nerwowej wysypki. Niech się tymi początkowymi trudnościami nie sugeruje czytelnik, poszukujący na tych łamach rzetelnej opinii o godnej polecenia lekturze - wszak powieść "Harry Potter i kamień filozoficzny" również zaczynałam czterokrotnie...

Czytając "Letarg", warto zapomnieć o uprzedzeniach. O niechęci do tej nieszczęsnej narracji, o apopleksji, którą wywołują słowa "norweskie Millenium" (tak, tak, tu też jest dziennikarz, tu też jest szefowa i tu też jest pomoc przez internet - buoa!), o stereotypie skandynawskiego kryminału, wreszcie o pobłażliwym traktowaniu protagonisty dziennikarza. A zatem, jeśli jeszcze nie czytaliście tej powieści, oczyśćcie umysł, zresetujcie emocje, wyzerujcie doznania i dajcie się porwać tej typowej i nietypowej zarazem opowieści. I nie szukajcie podświadomie błędów i zgrzytów, zaufajcie temu norweskiemu pisarzowi, bo warto.

Sama intryga kryminalna może się podobać, choć oczytane kryminałoluby mogą pokręcić nosem na typowość wątków. Ale pamiętamy, jesteśmy wyzerowani i zresetowani. Więc z błyskiem naiwności w oku wchodzimy w to i dajemy się poprowadzić tropem. A ten nie jest jednoznaczny. Znalezione zostają zwłoki studentki. Ciało tkwi do połowy zakopane w ziemi i wszystko wskazuje na to, że dziewczyna została ukamieniowana, mało tego, morderca odrąbał jej rękę. Cała ta otoczka wskazuje na zbrodnię bardzo symboliczną, sugerująca wręcz powiązania z islamem. Czyżby studentka została ukarana zgodnie z prawem szariatu? Kiedy się okazuje, że jej chłopak jest muzułmaninem, wydaje się, że wszystko jest jasne. W morderstwo na tle religijnym nie wierzy jednak Henning Juul, dziennikarz, który pisze o sprawie dla internetowej gazety.

No właśnie, Henning Juul. Zatrzymajmy się przy nim nieco dłużej, bo to tą postacią żyje ta powieść. Towarzyszymy mu w jego pierwszym dniu pracy, po długiej przerwie i wyrwie, jaką spowodowały w jego życiu pewne dramatyczne wydarzenia. Tak, Henning Juul nosi w sobie traumę. Przeżył stratę największą z możliwych - podczas pożaru mieszkania ginie jego mały synek. Juul liże rany na duszy, bo te na twarzy, dawno zagojone, znaczą go niczym stygmat klęski. Nie ufamy mu. Bo jest mało asertywny, bo wydaje się, że wyczerpał swe rezerwy na uporanie się z traumą, bo cóż może wskórać wycofany dziennikarz w porównaniu z nowoczesnym aparatem policji? Nie byłoby tej historii, gdyby nie wyjątkowa wrażliwość i empatia Juula, a także jego wyjątkowy instynkt łowczy, który to jego, a nie policję, zaprowadza na właściwy trop.

Pamiętacie? Nadal mamy wyzerowane uprzedzenia i ufamy ślepo w inteligencję i umiejętności autora. I choć w pewnym momencie wzdrygamy się, gdy wyjaśnienie intrygi wydaje nam się odrobinkę, maciupeńkę przekombinowane, to oddychamy z ulgą, gdy się okazuje, że Enger ma jednak w zanadrzu coś jeszcze. Bo lubimy być zaskakiwani. I polubiliśmy w końcu tego bladego i niepozornego Juula.

Czasem warto schować uprzedzenia do kieszeni. Nagroda może być nieoczekiwana, jak tutaj: kawał rzetelnego i  trzymającego w napięciu od początku do końca kryminału.

A na koniec dygresja: konia z rzędem temu, kto zgadnie, co namalowane na okładce niemieckiego wydania nożyczki mają wspólnego z treścią książki? Oraz co miało na myśli wydawnictwo, nadając jej tytuł "Śmiertelny"?


Pierwsze zdanie: "Ma uczucie, że otacza go wyłącznie ciemność."
Gdzie i kiedy: Oslo, 2009 
W dwóch słowach: dziennikarz i trauma
Dla kogo: dla ceniących kryminały z "wartością dodaną"
Ciepło / zimno: 83°

Książkę przeczytałam w ramach wyzwania Book-Trotter

poniedziałek, 29 kwietnia 2013

Smoczy dmuch

Wracacie mi wiarę w człowieka. Nie spodziewałam się, że znajdzie się tylu chętnych na moje lektury, rwaliście się nawet do thrillera po niemiecku - a sądziłam, że Bentowa to już nikt nie zechce... Wskutek tego szturmu musiałam zatrudnić Smoka Młodszego, który obiektywnie i niezawiśle dokonał selekcji szczęśliwców. Wpierw wydumał, jak zrobić, żeby ze stertki karteluszek została jedna.




Karteczki z nickami kandydatów powędrowały do miski. Smok, jak przystało na smoka, dmuch ma potężny. Wystarczyło, że sapnął, dmuchnął (na szczęście odstąpił od ziania ogniem) i karteczki uniosły się w powietrzu, wyfruwając z michy. Dmuchać przestawał, kiedy na dnie skopa zostawała jedna karteczka - ta wygrana. 

I tak o wszystkim zadecydował smoczy dmuch .

"Aż gniew twój przeminie" dostaje: 


"Chłopiec z latawcem" wędruje do:



nowym właścicielem książki "Dzień zwycięstwa" zostaje:



kryminał "Der Federmann" poczyta



a w przypadku "Fridy" szczęśliwą niewydmuchniętą została




Wszystkich niewydmuchanych... eeee.... niewydmuchniętych... znaczy, tych co wygrali, proszę o podanie adresu, na który mam przesłać książki. Wysyłka nastąpi w ciągu tygodnia. Pcalonym przez Smoka gratuluję!
 

niedziela, 28 kwietnia 2013

Lista bestsellerów tygodnika Spiegel - notowanie 18/2013



Co czytają Niemcy? Dziś, po ponadmiesięcznej przerwie, znowu zerkamy na najbardziej miarodajną listę bestsellerów książkowych w kraju myślicieli i poetów.

Bestsellery w twardej oprawie (Hardcover):


1. Timur Vermes Er ist wieder da (pol.-)
Po krótkim intermezzo, bestseller węgierskiego autora piszącego po niemiecku powraca na pierwsze miejsce i nie zanosi się, żeby w najbliższym czasie został zdetronizowany. Pisałam o tej książce tutaj, a ja już parę razy głosiłam radosną nowinę, że książkę wydadzą również w Polsce. Termin jeszcze nieznany. 

2. Dora Heldt Herzlichen Glückwunsch, Sie haben gewonnen! (pol.-)
Dora Heldt niezmiennie śmieszy. Co jakiś czas wypuszcza pogodną obyczajówkę, naszpikowaną trafnymi socjologicznymi obserwacjami i złościwostkami, a wszystko to okraszone świetnym humorem i ironią. Najnowszy hit to "Gratulujemy, wygrał pan!" i traktuje o tym, jak pewien senior Walter wygrywa rzekomo ekskluzywną wycieczkę. Podobno dobre, slapstick i ironia. W Polsce Dora Heldt na razie nie ma wielu fanów, choć dwa lata temu Telbit wydał jej książkę "Wakacje z ojcem".  

3. Volker Klüpfel & Michael Kobr Herzblut (pol.-)
Najnowszego Kluftiego jeszcze nie czytałam, ale mam zamiar. Opinie są różne - od jak zwykle entzuzjastycznych po narzekanie na "zmęczenie materiału". Ktoś mi jednak szepnął, że to pierwszy kryminał z tej serii, zawierający naprawdę porządną intrygę, a nie tylko szereg komediowych występów komisarza z Allgäu. Odnośnie planów wydawniczych w Polsce nadal nic nie wiadomo. 

4. Anne Gesthuysen Wir sind doch Schwestern (pol.-)
Im dłużej ta książka okupuje listę, tym większej nabieram ochoty na jej lekturę. To jednak chyba nie jest historyjka o ciotkach, tylko cudownie opowiedziana saga rozciągająca się na całe stulecie, splatająca codzienność z kulisami wielkich światowych wydarzeń. "Przecież jesteśmy siostrami" brzmiałby polski tytuł, gdyby przetłumaczyć go dosłownie...


5. Sabine Ebert  1913. Kriegsfeuer (pol.-)
Niesamowity sukces tej książki naprawdę zbił mnie z tropu. To powieść historyczna, ale skupiająca się na zaledwie jednym roku, ale jakim! Europa stoi u progu przełomowych wydarzeń, wstrząsana wojenną zawieruchą, a w tym wszystkim ludzkie namiętności, hrabina, zostająca szpiegiem Napoleona, zwykli ludzie, marzący o pokoju... Autorka stworzyła chyba swoje opus magnum, wykonała tytaniczną pracę zbierając materiały do książki, którą cechuje niezwykła dbałość o szczegół i prawdę historyczną (widziałam wywiad z Sabine Ebert, w którym opowiadała o tej powieści). Materiał na bestseller?... Okazuje się, że tak. W Polsce, notabene, Sonia Draga wydała dwie książki Sabine Ebert: "Tajemnica znachorki" i "Zniknięcie znachorki".


6. Jussi Adler-Olsen Das Washington Dekret (pol. -) 
Uwielbiam tego autora, chociaż nie łykam bez zmrużenia oka wszystkiego, co napisze. Jego seria z Carlem Moerkiem i Assadem jest rewelacyjna, inne pozycje mocno wątpliwe. "Dekret Waszyngtoński" to amerykański thriller napisany przez Duńczyka. Opinie zbiera raczej złe, ale Niemcy kochają Adler-Olsena miłością wierną i ślepą, sprzedaje się! 

7. Kerstin Gier Smaragdgrün (pol. Zieleń szmarargdu, wyd. Egmont)
Znacie?... Jasne, że tak. Mimo iż Trylogia Czasu w Niemczech już dawno przebrzmiała, przeżywa swój revival, oczywiście za sprawą ekranizacji. Ciekawe, czy film trafi również i do Polski....


8. John Green Das Schicksal ist ein mieser Verräter (oryg. The Fault in Our Stars, pol. Gwiazd naszych wina, wyd. Bukowy Las)
"Wnikliwa, odważna, pełna humoru i ostra Gwiazd naszych wina to najambitniejsza i najbardziej wzruszająca powieść Johna Greena. Autor w błyskotliwy sposób zgłębia w niej tragiczną kwestię życia i miłości" - tyle opis wydawcy. W Niemczech ta książka to niezaprzeczalny bestseller, który nie schodzi z listy od wielu tygodni. Jak w Polsce? Ci, co czytali, mówią "świetne", ale czy te opinie przekładają się bezpośrednio na sprzedaż?...

9. Andrea Sawatzki Ein allzu braves Mädchen (pol. -) 
Sukces tej książki nieco zadziwia. Andrea Sawatzki jest bowiem znaną w Niemczech aktorką, która przez wiele lat grała panią komisarz w znanym serialu. Od tych wszystkich kryminałów wzięła i napisała własną powieść, kryminalną oczywiście, która świętuje sukcesy, chociaż warsztatowo podobno (nie czytałam) wiele jej brakuje. Mimo to występuje tu szokująca intryga, zaś autorka wykazuje pewien narratorski talent. 

10. Paulo Coelho Die Schriften von Accra (oryg. Manuscrito Encontrado em Accra, pol.-)
Najnowszy Coelho, jedno go kochają i czytają, inni kręcą pobłażliwie głowami. Tych pierwszych jest więcej, co widać po pozycji na liście...


Rzucają się tutaj w dwa zjawiska: po pierwsze w pierwszej dziesiątce jest ośmu niemieckich autorów, co jest wynikiem rewelacyjnym dla rodzimej literatury. Czy świadczy również o jej kondycji? Finansowej na pewno, wszak to, co na liście Spiegla, ludzie kupują w ciemno. Zastanawia jednak pierwsza trójka - wszystko to powieści pastiszowe, mocno przerysowane, z dużą dozą ironii pastiszu. Niemcy chcą się śmiać, ewidentnie, ale czy jest z czego?.... 

wtorek, 23 kwietnia 2013

Ja ci dam!



Dziś Światowy Dzień Książki, okazja wystarczająco dobra, by z okazji braku innej podarować bliźniemu książkę. Przyłączając się do chwalebnej tradycji rozdawnictwa książek postanowiłam sprezentować chętnym pięć kąsków.

Kto chce, ręka do góry! 

Nie wymagam żadnych banerów, polubienia (przecież i tak wszyscy mnie lubią ;-), żadnych karkołomnych uzasadnień, wystarczy powiedzieć mi w komentarzu pod wpisem, którą książkę chcielibyście otrzymać. Jeśli chętnych będzie więcej, odbędzie się selekcja - subiektywnego wyboru dokonają Smoki, żeby nie było... A jakimi kryteriami oni się będą kierować, to już ich słodka tajemnica...

Na zgłoszenia czekam do niedzieli, 28 kwietnia, do północy. Dar wyślę na każdy adres na terenie UE, który trzeba mi przekazać mailem do poniedziałku, 29 kwietnia.

Do wzięcia są:

Åsa Larsson "Aż gniew twój przeminie" - niezły skandynawski kryminał, pisałam o nim tu.


Khaled Hosseini "Chłopiec z latawcem" - światowy bestseller afgańskiego pisarza, ogromny ladunek emocji i wielkie przesłanie.

Max Bentow "Der Federmann" - dla czytających po niemiecku odmóżdżacz doskonały, thriller z gatunku tych o psychopatach (ukaże się po polsku w tym roku - możecie być pierwsi!). Więcej tutaj.


Wiktor Hagen "Dzień zwycięstwa" - znakomity polski kryminał, pełen rodzimych smaczków i jadowitych szpil, a intryga pierwsza klasa, jak z Agaty Christie... Krimifantamania pisze o niej tutaj.



Barbara Mujica "Frida" - powieść o kontrowersyjnej malarce, świetna rzecz dla miłośników tej niesamowitej kobiety i nie tylko.


Co chcecie?...