Ads 468x60px

niedziela, 2 marca 2014

Zegar tyka. Wszystkich. - O czasie i kalendarzach


Frank Melech. Flüchtig (Uciekając)
Uwielbiam kalendarze. Kupuję je namiętnie, obsesyjnie, kompulsywnie, ale bez gwarancji, że przeżyję wszystkie 365 dni. Tradycją stał się już kalendarz z wizjami Franka Melecha. Znacie?... Niesamowite, zaskakujące obrazy, powalające rozmachem i frapujące szczegółami, często rozbijające na drobne kawałeczki wyobrażenia o świecie i stawiające na głowie czas, wymiar, przestrzeń. Weźmy taki luty. Ogromna bryła zanurzona w lodowym turkusie. I stateczek. Tytuł: uciekając. Przed czym uciekałam w lutym?... Przed cieniem zimy, czającym się gdzieś niedaleko, ale zbyt płochliwym, by wyjść z ukrycia? Przed widmem zobowiązań, które na długie godziny przykuwały mnie do kornwalijskich skał i burzliwych uczuć papierowych bohaterek? Przed grozą wychowawczych rozterek, swym ogromem przytłaczających wszystko, cokolwiek człowiek wyobrażał sobie, biorąc po raz pierwszy na ręce noworodka o zasnutych mgiełką granatowych oczach?...
Frank Melech. Drehmoment (Moment obrotowy)
Jesteśmy niewolnikami wskazówek zegara, więźniami kalendarzy, gońcami kont bankowych. A jednak to kartki kalendarza pozwalają brnąć przez szarą masę czasu, pokonywać ogromy przyszłości, która poszatkowana na płatki o precyzyjnie przyciętej grubości, przestaje przerażać, staje się zjadliwa. Czas, przedsionek wieczności. Przystanąć, zatrzymać się, zapatrzyć w moment obrotowy życia. Melech wie, jak zatrzymać czas. I jak go przyspieszyć.

Morderca bez twarzy. H. Mankell. Strona z kalendarza Weingarten. Haväng, Szwecja.
Śmierć nie ma kalendarza. W tym roku znalazłam kalendarz, oswajający śmierć. Każdy miesiąc to inne miejsce zbrodni. Literackiej, żeby nie było makabry i bebechów. Co w marcu? Scena z Mankella, "Morderca bez twarzy". Skandynawska posępność w pigułce. I love it.

List w butelce. Jussi Adler-Olsen. Strona z kalendarza Weingarten. Wyspa Neuwerk, Hamburg.
A listopad? "List w butelce" Adler-Olsena. Zawiesić oko na horyzoncie, przenieść się na północ, wciągnąć w płuca słone powietrze. Zadumać się nad czasem. 

Można uregulować kalendarzem uczucia: uczucia na urodziny, uczucia na rocznicę tego czy tamtego, uczucia na święta. Trzeba je tylko mieć. Tak mówił Kurt Tucholsky. Ale co zrobić z nadmiarem uczuć? Czy je też moża wtłoczyć w sztywne ramy kalendarza?... Ujarzmić, okiełznać precyzją sztywnych ram?

Odmierzanie. Przemijanie. Przyglądanie się, jak ząb czasu kruszy wszystko, nie robiąc wyjątków. On też zostanie kiedyś wyrwany. Pod narkozą?...

25 komentarzy:

  1. Piękny post, piękne słowa, piękne rozmyślania.

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo smutny i nostalgiczny wpis.To ten okropny marzec, kwiecień będzie inny... lepszy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo nie lubię takich burych miesięcy :-( A w kwietniu będzie z górki...

      Usuń
  3. Kalendarz inspirowany książkami - bardzo ciekawy pomysł

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie jest łatwo znaleźć fajne literackie kalendarze, choć wydawałoby się, że rynek jest zapchany takimi produktami...

      Usuń
  4. W Twoim pięknym wpisie dużo melancholii i refleksji.
    W czasach, gdzie nieustannie - świadomie lub nie - gonimy za czymś, a zewsząd bombarduje nas nijakość, materializm i cynizm, trzeba dążyć do tej wewnętrznej równowagi ducha.
    Dziękuję za ten ważny wpis. Zdjęcia i wizje są zjawiskowe.
    /tommy/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasem po prostu warto się zatrzymać... I to był taki moment.

      Usuń
  5. mi kalendarz nie potrzebmny, no od czasu do czasu ale czesciej patrze na komórke by dowiedziec sie jaka data jest. Ale niektore kalenarze są na prawde super :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Przepiękne zdjęcia! Wszystkie, choć tego kalendarza ze zbrodniami za żadne skarby nie powiesiłabym u siebie w domu:)
    Kiedyś kupowałam i wieszałam kalendarze, a na ręku nosiłam zegarek. Od czasu gdy na świecie pojawiły się moje dzieci, obywam się i bez jednego, i bez drugiego. Czas płynie, to jasne. Ale ja nie zamierzam niczego według niego regulować. On i tak wygra, to nierówna walka, więc chociaż udam, że się na niego wypinam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niby ja też nie lubię się poddawać regulacjom, ale kalendarze kocham i tak :-)

      Usuń
  7. Ostatnio w moim domu pojawiają się wyłącznie kalendarze z kotami, jednak przyznaję, że te, które zaprezentowałaś, zrobiły na mnie naprawdę spore wrażenie. Bardzo refleksyjny post, dałaś mi do myślenia...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z kotami chyba nigdy nie miałam... pojawia się czasem sztuka, miałam fajny z drzewami, ale literackie dominują:-)

      Usuń
  8. Czyżby urodziny? ;)
    Pięknie to napisałaś i dzięki za tego Melecha (nie znałam!) :)

    ps
    Ja nie mam poczucia czasu...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, urodziny mam w pięknym miesiącu czerwcu. Może jakaś spóźniona zimowa depresja czy cóś, albo po prostu potrzebuję chwili wytchnienia...

      Usuń
  9. Ale ziąb! hallo, słońce już nadchodzi i to w zwiększonym wymiarze czasu:)
    Kalendarz Melecha zachwycający, pewnie u nas niedostępny buuu.
    opty2
    ps. A te kornwalijskie bohaterki to kiedy będą dostępne?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Melech jest niesamowity, można kupować go w ciemno:-)
      A Kornwalia będzie w maju (ale niestety niekryminalna)...

      Usuń
    2. To nie szkodzi, że niekryminalna, pytanie - czy warta grzechu ?
      Melecha poszukam:)
      opty2

      Usuń
  10. Jak nie lubię myśleć o upływającym czasie i nigdy nie wiem, która godzina, tak uwielbiam kalendarze. :) Zwłaszcza literackie, choć te właśnie najtrudniej znaleźć. A kiedy znajduję, na ogół muszę obejść się smakiem ze względu na cenę. W tym roku kupiłam sobie mały kalendarz z Kubusiem Puchatkiem i powoli zapełniam go rysunkami, cytatami, zdjęciami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, to jesteś moją bratnią duszą! Ja właśnie te literackie lubię najbardziej, i masz rację, mało ich jest, w tym zalewie kiczu. A takie ,które samemu się zapełnia, są wspaniałą pamiątką na stare lata, tylko czas trzeba znaleźć... Ha! Ten czas...

      Usuń
  11. Oj, jak się zadumałam czytając ten wpis. Dziękuję.
    Ach - i dziękuję jeszcze za pokazanie Melecha. Naprawdę jest na co popatrzeć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, Melech jest cudowny. Jeden z moich ulubionych wizjonerów:-)

      Usuń