Ads 468x60px

niedziela, 15 grudnia 2013

Robert Galbraith "Wołanie kukułki" czyli jak uciec od sławy


Wydawnictwo: Dolnośląskie
Tytuł oryginału: The Cuckoo's Calling
Tłumaczenie: Anna Gralak
Data premiery: grudzień 2013
Liczba stron: 452
Cena: 39,90 zł

Robert Galbraith napisał książkę. Klasyczny, niespektakularny kryminał, w starej, dobrej, angielskiej tradycji. Zainteresowanie dziełem było mierne, choć nieliczni czytelnicy jak najbardziej doceniali przymioty powieści. Potem okazało się, że to nie Robert Galbraith popełnił był to dzieło, tylko znana autorka megabestsellerów o młodym czarodzieju. Nagle okazało się, że niespektakularna powieść detektywistyczna bije rekordy sprzedaży.

Pomińmy cały ten marketingowy hype, zamierzony czy nie, i zatrzymajmy się na etapie Roberta Galbraitha, traktując go tak, jak sam(a) chciał(a), czyli jako debiutującego autora bez nazwiska i bagażu sławy. Niech sobie cynicy gadają. 

Kim zatem jest tytułowa kukułka i za czym lub kogo woła? Lula Landry, modelka i jedna z najbardziej kolorowych (także dosłownie, ze względu na mieszane pochodzenie) postaci londyńskiego światka celebrytów, nazywana Kukułką przez zaprzyjaźnionego projektanta mody, ginie pewnej mroźnej nocy z roztrzaskaną głową i skręconym karkiem na ulicy pod eleganckim apartamentowcem. Policja prędko ustala, że to samobójstwo - dziewczyna wyskoczyła z okna swego mieszkania, bez udziału osób trzecich. Kiedy nikt już, ani rozhisteryzowane media, ani śledczy, ani znajomi i przyjaciele Luly nie mają wątpliwości, że tak naprawdę było, do pewnego londyńskiego prywatnego detektywa zgłasza się brat zmarłej, zlecając wyjaśnienie okoliczności śmierci. Cormoran Strike, syn gwiazdora rocka, były żołnierz, który stracił w Afganistanie nogę, liżący rany po świeżo zakończonym toksycznym związku z Charlotte, prowadzący niedochodową agencję detektywistyczną i balansujący na grani upadku finasowego i osobistego, początkowo nie chce przyjąć beznadziejnej jego zdaniem sprawy (wszak policja, której patrzyła na ręce zgraja głodnych pismaków, wykluczyła morderstwo), kierując się osobliwym poczuciem honoru, skuszony podwójną stawką zgadza się jednak przyjrzeć okolicznościom śmierci modelki. 

I w ten sposób Strike, wyposażony przez autora w nową, niebrzydką i rzutką sekretarkę z agencji pracy tymczasowej, która dość prędko okazuje się osóbką o rozlicznych talentach, zaczyna przemierzać ulice Londynu, jego mniej i bardziej obsurne bary i miejsca spotkań celebrytów, odhaczając z mozołem kolejnych świadków, znajomych, krewnych i przyjaciół zamordowanej (tak, bo jednak detektyw niemal niezauważenie dla czytelnika nabiera jednak przekonania, że to nie było samobójstwo). To kuśtykanie za niedźwiedziowatym i sarkastycznym Strikiem, przysłuchiwanie się jego rozmowom, początkowo nużące i na pozór pozbawione większego sensu, wystawia na ciężką próbę cierpliwość czytelnika. I kiedy już wydaje się, że nic tego nie zmieni, a szansa na ciekawą intrygę prawie gubi się w niespektakularnych rozmowach i wizytach, okazuje się, że zaczynamy odczuwać osobliwą sympatię do tego dziwnie melancholijnego, ale wyjątkowo skrupulatnego profesjonalisty, gdzieś kiełkuje respekt przed jego wyjątkową wnikliwością i wielką wrażliwością ukrytą pod chropawą powierzchownością. Strike mrówczo kompletuje kawałki układanki, dostrzegając wzory i nieprawidłowości tam, gdzie przymulony czytelnik nawet nie spodziewa się dysonansu. 

Jakość tej opowieści nie mierzy się ilością przelanej krwi, nagłymi woltami czy pokręconą intrygą. Jej wartość polega na mistrzowskim portretowaniu londyńskich środowisk i niespiesznym, ale trafnym kreśleniu psychologicznych portretów jej przedstawicieli. Owszem, można się niekiedy przyczepić, że niektóre z nich są nazbyt archetypiczne (jak choćby pretensjonalny gej Guy, pusta Ciara czy ograniczona i pazerna matka Luli), ale nawet te przejaskrawienia komponują się w nader harmonijną i plastyczną całość.

Styl może się miejscami wydawać nieco zbyt barokowy, częstotliwość stosowania kuriozalnych figur retorycznych (dobrym przykładem są tu usta przypominające odbyt kota) zbyt męcząca, a samochodowa scena z masowaniem nogi jakby żywcem wyjęta z jakiegoś komiksowego czytadła w klimacie noir, ale to, co początkowo może razić, zdaje się ostatecznie dopełniać obrazu nostalgicznie staromodnego, klasycznego kryminału. Tak, niekiedy zalatuje tu szmirowatością, ale taką czarującą, rozbrajającą, jak wyświechtany i przykurzony chandler z antykwariatu za dwa złote. 

Robert Galbraith raczej nie spocznie i wypuści kolejny tom przygód Cormorana Strike'a. A ja niemal na pewno podążę za kuśtykającym olbrzymem o osobliwym imieniu i magnetycznym uroku, zgłębiając kolejne zagadki kryminalego Londynu.


Pierwsze zdanie: "Gwar na ulicy przypominał bzyczenie much."
Gdzie i kiedy: Londyn, współcześnie
W dwóch słowach: angielska i tradycyjna
Dla kogo: dla miłośników klasycznej powieści detektywistycznej i puzzli (tak od 2000 kawałków wzwyż) 
Ciepło / zimno: 88°

28 komentarzy:

  1. Bylam zachwycona ksiazka Rowling Trafny Wybor. Kukulke dostane pod choinke (wiem, bo wyslalam list do Mikolaja) - mam nadzieje, ze bedzie mi sie rowniez bardzo podobac.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie też się podobał "Trafny wybór". Dobrego masz Mikołaja :-)

      Usuń
  2. Hm. Spojrzałam na odbyt mojego kota, jak przechodził nieopodal z wyprężonym w górę ogonem, i nijak nie umiem sobie wyobrazić ust takich. ;) A książkę mam na uwadze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No widzisz, a ja nawet nie mam kota, żeby sprawdzić... A jakoś krępuję się iść do sąsiada... Może tak ukradkiem? Tylko czy to nie zostanie opacznie zrozumiane?...

      Usuń
  3. Miałam już się oburzyć za Chandlera, ale uznaję, że to komplement:)
    A "Kukułkę" rzecz jasna przeczytam i się wypowiem.

    OdpowiedzUsuń
  4. Na razie sobie grzecznie czeka na półce.

    OdpowiedzUsuń
  5. Słyszałam, że to dobra książki i to potwierdza się w Twojej recenzji. Chętnie sięgnę po Rowling w odsłonie incognito

    OdpowiedzUsuń
  6. Heh, nowa książka Rowling... Przeczytam na pewno, cieszę się, że napisała coś nowego. Pomysł z pseudonimem super, myślę, że to pokazuje jej klasę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też się cieszę, zwłaszcza że to klasyczny kryminał. Jeśli rzeczywiście będzie z tego seria, to na pewno będę czytać dalej, bo wsiąkłam.

      Usuń
  7. I ja podążę na Strikiem, choć na razie książka czeka na półce. A pani Rowling oczarowała mnie w tym roku serią z Harry'm :)
    /tommy/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A tak, widziałam, że dopadł Cię Harry! Aż Ci zazdrościłam, że wszystko masz jeszcze przed sobą...

      Usuń
  8. Tak sądziłam, że znajdę u Ciebie recenzję tej książki, i cieszę się, że tak się stało - utwierdziłam się w przekonaniu, że chętnie przeczytam, jeśli wpadnie mi w ręce, zwłaszcza że poprzednią powieść Rowling bardzo dobrze wspominam. Chandlera już nieco gorzej, ale współczesny Londyn powinien mi to wynagrodzić. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skoro podobała Ci się poprzednia Rowling, to myślę, że trochę ją tu odnajdziesz:-)

      Usuń
  9. Och nie mogę się doczekać kiedy dopadnę tę powieść. Trafny wybór bardzo mi się podobał i jeżeli ta ma podobny styl (a z tego co piszesz wnioskuję, że ma), to wiem, że będę się delektować każdym zdaniem. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Styl jest faktycznie nie do podmienienia... Skoro Trafny wybór Ci się podobał, to nie spodziewam się raczej rozczarowania u Ciebie.

      Usuń
  10. Hmm ja jeszcze "Trafnego wyboru" nie przeczytałam, choć na półce już z rok czeka...Na Kukułkę pewnie skuszę się w ebooku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też mam takie wiecznie leżące książki, przeganiane przez kolejne tomy... Tutaj wprawdzie to odrębna powieść, ale ja lubię czytać chronologicznie (i niemal nigdy mi się to nie udaje...)

      Usuń
  11. Rowling kupiła mnie nie tylko Harrym, ale także "Trafnym wyborem" i już od dawna mam zamiar sięgnąć po Kukułkę, teraz utwierdziłaś mnie w przekonaniu, że to dobra decyzja :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie też kupiła:-) Cokolwiek o niej powiedzieć, to ma jedno: magnetyczny dar przyciągania...

      Usuń
  12. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
  13. Tak, styl pisania Rowling czasami przerasta treść ale zawsze dobrze się czyta jej książki, więc pewnie i tu będzie na czym oko zawiesić :) Zapisuję do przeczytania.
    opty2

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyta się rzeczywiście gładko, choć pierwsze strony do przyjemnych nie należały, jakieś to wszystko było zbyt przeładowane, potem ten efekt znika, albo człowiek się przyzwyczaja.

      Usuń
  14. Eee, nie zachęciłaś mnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Mialam silne przeczucie, ze Tobie akurat się spodoba, chociaż sama jeszcze nie czytałam - ale przykurzone kryminaly za dwa zlote to idealnie moje klimaty, wiec ;-))).

    OdpowiedzUsuń
  16. Chciałabym ją przeczytać, choć powrót Rowling w "Trafnym wyborze" mnie nie powalił na kolana

    OdpowiedzUsuń
  17. Bardzo podobał mi się Trafny wybór, dlatego też kusi mnie Wołanie kukułki. Skoro polecasz, to pędzę po tę książkę :)

    OdpowiedzUsuń