Ads 468x60px

wtorek, 28 sierpnia 2012

Garść włoskich impresji...

Wersja stojaka unowocześniona (na kółkach)

Tak sobie wdycham gorące powietrze Basilicaty, gdzie nie zapuszczają się tabuny obsesyjnie miłujących porządek Teutonów, przyglądam się w cichości nieskażonym germańską stopą terytoriom i rozmyślam...

Impresja pierwsza plażowa

Szum fal, zagłuszany makaroniarskim gęganiem. Z nieba leje się żar, powietrze drga nad połacią bezkresnej niebieskości. Przymrużonym okiem wpatruję się w majaczący w oddali horyzont, zawieszona pomiędzy realem a półsnem. W przyciemniony słonecznymi okularami wycinek rzeczywistości wkracza monstrualny stojak na ubrania i kołysząc się niczym dromader na Saharze przesuwa przed moimi oczami. Niepewna, co mi dolali rano do kawy, ostrożnie rozglądam się na boki. Czy ten stojak jest wytworem mojej psychodelicznej wyobraźni, efektem wybuchowej mieszanki niewyspania, przepracowania i słońca, czy może... Nie, to nie może być prawda. A jednak. Stojak zatrzymuje się na wprost mnie. Barwne szmaty powiewają targane porywistym wiatrem niczym flagi boga tanich tekstyliów. Zza stojaka wynurza się czarniawy, egzotycznie ubrany facet. Ze wszystkich krańców plaży kurcgalopkiem zlatuja się wyposzczone Włoszki i zaczynają grzebać w fatałaszkach, gdacząc, przebierając, dyskutując zawzięcie i zbijając cenę, jakby były na zakupowym głodzie. Nie mija pół godziny i każda zadowolona oddala się na swoje miejsce ze zdobycznym łachem. Stojak kołysze się i wędruje dalej...

Impresja druga plażowa

Budzimy sensację. Po pierwsze, pływamy. Pokonujemy żabką wielkie odległości od jednego wielkiego skupiska parasoli do następnego, łowiąc po drodze zadziwione i pełne namysłu spojrzenia dryfujących jak boje Włochów. Włoch bowiem nie pływa. Włoch wchodzi do wody jak do wanny, by zakotwiczyć w bezpiecznej odległości od brzegu i w otoczeniu innych zakotwiczonych Włochów bujać się i kołysać jak puste beczki na powierzchni, godzinami moczyć odwłoki i rozprawiać o Bogu i świecie, śledząc wzrokiem pływajacych cudaków z północy. 

Budzimy sensację. Budujemy zamek z piasku, otoczony fosą i obwarowany solidnym murem z kamieni. Już po wbiciu w pach pierwszej łopaty otacza nas grupka zaciekawionych Włochów, którzy z fascynacją i pewnym niezrozumieniem wpatrują się bladawych budowniczych z egzotycznego zimnego kraju na północy Europy. Przysyłają nawet emisariusza, który nas bierze na spytki i przekazuje wieści tubylcom. Skąd przybywamy, w jakim celu i jak długo mamy zamiar zabawić. I czy się nam Italia podoba. Zaspokoiwszy ciekawość, na wszelki wypadek obserwują jeszcze z daleka, jak pierwsze większe fale niszczą naszą nietrwałą budowlę. Potem wracają do swojej pierwotnej czynności, czyli zbiorowego moczenia odwłoków. 


Płoną lasy...
Wieczorem na plażę wkracza magia. Znikają stojaki, milknie bełkotliwa, blaszana muzyka, słońce na pożegnanie zsyła falę wrzosowych i jagodowych promieni, by zniknąć za wzgórzami Kalabrii. Gorący wiatr roznieca zarzewia pożarów. 

30 komentarzy:

  1. Cudne są te Twoje impresje. Niecierpliwie czekam na kolejne. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Postaram się coś jeszcze skrobnąć:-)

      Usuń
  2. Ehhh. Cudownie:) Zachciało mi się!!! Udanego wypoczynku:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Usmialam sie z tego stojaka ;-)))))))))))))))))))))))).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Surrealistyczne przeżycie, naprawdę...

      Usuń
  4. Och, te rozkosze pobytu na włoskiej plaży w szczycie sezonu :-) bezcenne :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Owszem, przy pewnej dozie dystansu do rzeczywistości...

      Usuń
  5. Świetne. Proszę Cię napisz książkę o impresjach plażowych:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, czasami to naprawdę mogłabym ksiązki pisać o tym, co obserwuję...

      Usuń
  6. Tam mnie nie było, a kocham wszystkie morskie plaże, a także czytanie o nich :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dawno nie wylegiwalismy się na żadnych plażach, ostatnio tylko Mazury, więc w sumie niezła odmiana:-)

      Usuń
  7. Wiesz, po tych wszystkich wakacyjnych przygodach naprawdę zamarzyło nam się parę dni wylegiwania na słońcu i pływania... Szczerze zazdroszczę i podziwiam, że tak pięknie reprezentujecie nasz kraj ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja jestem tchórz, dlatego o przygodach i wielkich wyprawach wolę poczytać, niż przeżywać... Plażowe wakacje mogą być;-)

      Usuń
  8. No cóż...takie są Włochy, szczególnie na dalekim południu. Oni na nas patrza jak na dziwolągi, a my na nich.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak na tak odległe regiony i tak zadziwiająco dużo Włochów szprecha po niemiecku:-)

      Usuń
  9. Aż się chce powiedzieć, że co kraj to obyczaj :) Tym włoskim niepływaniem mnie zaskoczyłaś bardzo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zwracam honor, jeden "sportowiec" dopłynął dziś krawlem do białej boi...

      Usuń
  10. Aha a największe chyba zdziwienie, wręcz niesmak wzbudzicie, jak będziecie autem jeżdzić zgodnie z przepisami, przepuszczać pieszych i sami będziecie na pasach na zielonym świetle przechodzi:)
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tego z przejściem na pieszych jeszcze nie testowaliśmy, ale i tak stwierdzamy, że na autostradach to już nie to samo co dziesięć lat temu... Utemeperowali się...

      Usuń
  11. Zrobiło się trochę magicznie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na magię czeka się do wieczora... Wtedy znika cała brzydota, a pojawia się tajemnica i piękno...

      Usuń
  12. Jak mawiają starożytni, co kraj to obyczaj. Z kolei na naszych plażach, bród, raczenie się piwem i zasmradzanie dymem papierosowych wszystkich i wszystkiego, oraz zostawianie po sobie śmietnika. Sprzedaż obwoźna też kwitnie, lody, latawce, kukurydza i innego dobra od metra:).
    Ale tak czy siak, dobrego wypoczynku życzę. A w ramach relaksu, zajrzyj do mnie i poczytaj o plagiacie:/.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ostatnim razem na polskiem plaży wylegiwaliśmy się już dobre parę lat temu i przyznaję Ci rację: piwo, wszechobecne pety i inne nieapetyczne rzeczy wykopywane przez dzieci z piasku, hałas i warunki jak puszce sardynek...
      Przeczytałam o plagiatach... Świetnie piszesz, więc się nie dziwię, że kopiują akurat Ciebie, choć przecież z drugiej strony Twoje teksty są dość charaktrystyczne, nietuzinkowe, więc jakim trzeba być głąbem, by sądzić, że nikt się nie zorientuje...

      Usuń
  13. Piękne:) Smakowity kawałek plażowy.
    Agnieszko, nie powinnaś się koncentrować tylko na tłumaczeniach. Warto chyba przymierzyć się do twórczości własnej (naprawdę).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rumienię się... A tak na serio: akurat w blogosferze znam parę osób, które napisałyby taką impresję po stokroć lepiej, nie wytykając palcami, Tobie też niczego nie brakuje:-)

      Usuń
  14. "Szum fal, zagłuszany makaroniarskim gęganiem" :))) Za to zdanie subskrybuję i będę podczytywać :) Uwielbiam takie impresje wycieczkowe, musieliście budzić niezłą sensację wysilając się, tzn. pływając...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam serdecznie i zapraszam częściej:-)

      W międzyczasie nawet nasze pływanie znalazło naśladowców, choć nie jestem pewna, czy to nie któryś z garstki Niemców, również goszczących w hotelu...

      Usuń