Ads 468x60px

sobota, 6 października 2012

Ransom Riggs "Die Insel der besonderen Kinder" (Osobliwy dom pani Peregrine) - osobliwe dzieci, osobliwa wyspa, osobliwa książka...








Wydawca: PAN Verlag
Tytuł oryginału: Peregrine's Home for Peculiar Children
Tłumaczenie na niemiecki: Silvia Kinkel
Ilość stron 416
Cena 16,99 euro
Data premiery: 02.11.2011



Czy zaznaliście tego nieporównywanego z niczym innym na świecie szczęścia posiadania dziadka opowiadającego Wam różne historie, baśnie, legendy? Nie każdemu to dane. Nie każdy dziadek potrafi snuć opowieści, nie każdy potrafi wymyślać historie takie jak dziadek Jacoba, dość samotnego nastolatka dorastającego w zamożnej rodzinie na Florydzie.  


Okładka polskiego wydania
(Media Rodzina, listopad 2012)
Wymyślać?... Zaraz, czy aby bajania starego Abrahama o dzieciach, posiadających rozmaite nadprzyrodzone umiejętności, żyjące gdzieś na odległej wyspie u wybrzeży Anglii, to na pewno zwykła fikcja? Każdy wiedział, że dziadek niejedno w życiu przeszedł, jako dzieciak zmuszony do ucieczki z okupowanej przez "monstra" - jak sam mawiał - Polski, opuszczenia rodziców i kraju, umieszczony w sierocińcu na samotnej wyspie. Opowieści swe snuł wokół pliku pożółkłych, trochę niesamowitych fotografii, na których uwieczniono  osobliwe motywy. Zdjęcia w większości pokazywały dzieci - dzieci lewitujące, dzieci niewidzialne, dzieci trzymające w ręku ognistą kulę, dzieci z drugimi ustami z tyłu głowy, dzieci o nadludzkiej sile... Jako malec Jacob święcie wierzył, że dziadek opowiada najszczerszą prawdę - wszak świat, który roztaczał przed wnukiem był tak żywy, barwny, prawdziwy, przewyższający natężeniem szczegółów jakąkolwiek baśń. Dziadek o każdej fotografii mógł prawić godzinami, a Jacob, choć znał te historie już niemal na pamięć, był wciąż ich głodny. 

Wszyscy jednak dorastają, Jacob również. I osiagnąwszy dumny wiek siedmiu lat zakomunikował dziadkowi, że jest zbyt duży, by wierzyć we wszystkie te bzdury o lewitujących dzieciakach i nie zamierza więcej ich wysłuchiwać. Dziadek ze stoickim spokojem zaakceptował postanowienie wnuka, zdjęcia zapakował do pudełka, by nigdy więcej do nich nie wrócić. I pewnie wnuczek zapomniałby o tajemniczych staroświeckich fotografiach i towarzyszących im opowieściom, gdyby nie nagła i osobliwa śmierć starego Abrahama - dziadek zostaje rozszarpany przez... monstra. Wprawdzie oficjalna wersja brzmiała, że został zaatakowany w lesie przez watahę zdziczałych psów, ale Jacob widział, co naprawdę rozpruło dziadkowi gardło. Słyszał też, jego ostatnie słowa przed śmiercią, instrukcje, by udał się na wyspę i poszukał pętli...Przedśmiertne bredzenie? A może ostatnia wola? Po bezskutecznych terapiach, mających uleczyć posttraumatyczny szok, Jacob postanawia udać się na wyspę, na której dziadek spędził dzieciństwo, by ostatecznie rozprawić się z demonami przeszłości. I prędko okazuje się, że ani jedno słowo dziadka nie było wyssane z palca...



Osobliwa historia zawarta w osobliwej książce... Każde ze zdjęć, będących fundamentem tej opowieści, naprawdę istnieje - w książce zamieszczono źródło i autora każdego z nich - i zostało zamieszczone na jej stronicach - dziwne, oniryczne, tajemnicze i troszkę straszne. Wydawałoby się, że taka będzie cała powieść - sentymentalna i nostalgiczna podróż do własnych korzeni, nurzanie się we wspomnieniach i wizjach w sepii. Otóż nie. "Osobliwy dom", choć początkowo dość mylnie i zwodniczo kierujący czytelnika w klimaty zwiewne i przesiąknięte nieco gotycką mroczną atmosferą, dość szybko przekształca się w pełną dramatycznych zwrotów akcji, szybką przygodową powieść akcji z elementami fantastycznymi. Czego tu nie ma! Nieudany eskperyment naukowy na Syberii, pętle czasowe, ponure mokradła na tajemniczej wyspie, bombardowania podczas drugiej wojny światowej... I wszystko to przedstawione spójnie, sprawnie, intrygująco, w modnej gotyckiej otoczce. 

Młodemu czytelnikowi, zmęczonemu wampirolozą, poszukującego odmiennych, pełnych tajemnicy wątków, powinno się spodobać. Ba, to może się nawet spodobać czytelnikowi staremu, pod warunkiem, że przymknie oko na fabularne uproszczenia i nieco zbyt duże natężenie dramatycznej akcji rodem z taniego thrillera, skumulowanej w drugiej połowie powieści. Nie spodziewajmy się żadnych objawień, epickiego rozmachu, skomplikowanych fantastycznych światów - nie, to piękna opowieść o przyjaźni, poświęceniu i poszukiwaniu własnych korzeni, złożona z wątków kameralnych i nostalgicznych, dryfująca pod koniec w dynamiczne momenty pełne akcji. Da się czytać? Pewnie. Oby tylko kontynuacja (bo sądząc po zakończeniu raczej się na nią zanosi) nie zniosła nas na mieliznę wątków błahych, nijakich i oklepanych...

Moja ocena: niech będzie czwórka (za pomysł, cudne zdjęcia i klimat. I za dziadka...) 4/5.  

24 komentarzy:

  1. Chciałabym przeczytać. Okładka i opis treści budzi skojarzenia z filmami Inni i Klucz do koszmaru.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ciekawie się zapowiada. Klimaty bardzo interesujące więc z chęcią zapoznam się bliżej z tą książką :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ale Ci dobrze. mogłaś już książkę przeczytać. My jeszcze trochę poczekamy na premierę. Byłam książką zaintrygowana a Ty tylko podsyciłaś moje zainteresowanie. Muszę ją dorwać, obojętnie w jaki sposób. Zdjęcie z recenzji....Uhhh....

    OdpowiedzUsuń
  4. Z przyjemnością przeczytam tę książkę, choć takiego dziadka straciłam przed kilkoma dniami :(

    OdpowiedzUsuń
  5. już zauważyłam tę książkę w zapowiedziach na blogach niektórych znajomych mi blogerek i bardzo mnie zainteresowała
    teraz do tego doszła jeszcze Twoja recenzja, po której jeszcze bardziej mam ochotę na lekturę
    ciekawią mnie chociażby te autentycznie istniejące gdzieś tam zdjęcia, które wykorzystano na kartach powieści
    niech no tylko wpadnie w moje łapki!

    OdpowiedzUsuń
  6. Młodemu czytelnikowi mówisz? Ja już stary byk jestem, a dostałam gęsiej skórki po recenzji. Koniecznie muszę dorwać tę książkę!

    OdpowiedzUsuń
  7. Warto jej poszukać nawet ze względu na same zdjęcia.No to idę szukać :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie mogę się doczekać polskiej premiery tej książki, bo muszę przyznać, że bardzo mnie tematycznie zaciekawiła a klimatyczna okładka też robi swoje...

    OdpowiedzUsuń
  9. Mmmm...książka doskonale wpasowuje sie w klimat mojego następnego miejsca pobytu, zastanawiam się czy kupic i znowu mieć bezsenne noce czy poczekac:)) Własnie skończyłam bardzo fajny, klasyczny i pogodnie napisany kryminał Carmen Posadas (taaak...pogodny kryminał)i szukam czegoś krwiożerczego na deser!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pogodny kryminał:-) A owszem, bywają i takie... Więc polecasz panią Posadas?

      Usuń
    2. Agnieszko, to moje pierwsze z nią spotkanie. Kryminał klasyczny, mocno w typie Agaty Christie, bez epatowania przemocą. Trup estetyczny. Pióro świetne, naprawdę ta pani potrafi pisac. Mimo, że nie czytałam z wypiekami na twarzy to czytałam z przyjemnością. Świetna odskocznia od tego co mi ostatnio zaserwowała Yrsa Sigurdardottir.:)

      Usuń
    3. A to chętnie odskoczę i ja:-) Yrsa jakoś nie chce, żebym ją polubiła...

      Usuń
  10. Brzmi ciekawie, a faktycznie okładka i zdjęcia w środku muszą być super. Nie słyszałam o tej książce, ale dzięki Twojej recenzji chciałabym ją przeczytać.

    OdpowiedzUsuń
  11. Nasunęła mi skojarzenie z serialem "Czy boisz się ciemności". Niby groza dla młodzieży, a potrafi przestraszyć. Jak znalazł na zimowe wieczory :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Jestem na tak :) Widziałam już tę książkę w zapowiedziach wydawniczych i byłam ciekawa cóż to jest. Twoja opinia utwierdziła mnie w chęci nabycia i przeczytania :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
  14. Jeju, napaliłam się na tę książkę po Twojej recenzji (i fantastycznej okładce!) jak szczerbaty na suchary! ;D

    OdpowiedzUsuń
  15. Och, ja miałam babcię od bajek, legend i historii...Moja babcia tak mi splątała i pogmatwała różne wątki książek z filmami, rzeczywistymi wydarzeniami z czasów okupacji, że praktycznie przez całe życie odnajduję te strzępki w filmach i książkach...to taka moja prywatna droga przez literaturę:)

    OdpowiedzUsuń
  16. To ja tylko dodam, że bardzo-bardzo na nią wyczekuję. Uwielbiam taką atmosferę (chociaż przyznam, że dużego natężenia akcji wcześniej się nie spodziewałam).

    OdpowiedzUsuń
  17. ojej czuje że muszę przeczytać!

    OdpowiedzUsuń