Ads 468x60px

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Carofiglio Gianrico. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Carofiglio Gianrico. Pokaż wszystkie posty

środa, 10 października 2012

Gianrico Carofiglio "Ponad wszelką wątpliwość" - początek nowej przyjaźni?



Wydawnictwo: WAB
Mroczna Seria
Data premiery: luty 2010
Tytuł oryginału: Ragionevoli dubbi
Tłumaczenie: Joanna Wachowiak-Finlaison
Ilość stron: 264
Cena: 29,90 zł


Coś innego. Przesycona skandynawskim smęceniem, amerykańskim patriotycznym hurraoptymizmem i niemieckim eksperymentalnym dywagowaniem o psychopatach poczułam przemożne pragnienie zbrodni... innej, ożywczej, świeżej. Pomyślałam sobie, że warto przetestować jakiegoś Włocha, byle nie takiego sielankowego, urlopowego. Wybór był spory, ku mojemu zdumieniu. Włosi okazali się narodem piszącym o morderstwach w sposób obfity i urozmaicony, w dodatku chętnie publikują ich zarówno niemieckie, jak i polskie wydawnictwa. Na półce od jakiegoś czasu wiercił się Gianrico Carofiglio, poszedł więc na pierwszy ogień.


Coś innego. Nie ma trupa. Nie ma gliniarza. Jest za to skazany (niewinnie?) za przemyt narkotyków facet, Paolicelli, mąż pięknej pół-Japonki i ojciec prześlicznej kilkuletniej Anny Midori. I jest avvocato Guido Guerrieri. Jakże inny od bohaterów analogicznych produktów fabryk takich jak John Grisham czy Scott Turow (nie ujmując niczego obydwu zacnym autorom)! Czytający literaturę inną od kodeksów prawnych (otwartą nocami kawiarenkę Osteria del caffellatte, którą odwiedzał czasami, chętnie przeniosłabym do mojego miasta...), słuchający (czasami) muzyki (z miejsca zaskarbił moją dozgonną miłość wybierając dla muzycznego podmalowania upojnych chwil z Natsu Shangri-la Knopflera, no i jeszcze lubi Green Day...), myślący, czujący i poszukujący, ale nie rozmemłany i nie popapraniec (choć sam o sobie jest innego zdania). 


Okładka wydania niemieckiego
Może pomyślicie sobie, że adwokat i sprawa o przemyt to nudy na pudy, gdzie tu napięcie, gdzie suspens, gdzie jakaś akcja? No, istotnie, jeśli ktoś przywiązuje wagę do krwi i bebechów albo lubuje się w wymachujących gnatami twardzielach, to okrutnie się tutaj rozczaruje. "Ponad wszelką wątpliwość" to pozycja niespektakularna i wyciszona, skupiająca się raczej na subtelnościach relacji międzyludzkich i moralnych dylematach. 

Sprawa jest pozornie prosta: Paolicelli, spędziwszy wakacje z rodziną w Czarnogórze, w drodze powrotnej zostaje skontrolowany na przejściu granicznym w Bari, a w jego samochodzie celnicy znajdują znaczną ilość narkotyków. Twierdzi, że jest niewinny,a o heronie nic nie wiedział. Wkrótce zgłasza się do niego pewien prawnik, rzekomo polecony przez przyjaciół, obiecując wyciągnięcie z kłopotów. Radzi, by podczas procesu odmówić zeznań. W efekcie, wobec miażdżących dowodów, mężczyzna dostaje piętnaście lat i zaczyna odsiadkę. Rozczarowany znikomą pomocą prawnika, angażuje innego adwokata - naszego Guido. Ten początkowo wcale nie kwapi się do przejęcia sprawy - wątpi w niewinność potencjalnego klienta, a w dodatku rozpoznaje w nim swego gnębiciela z dzieciństwa i faszyzującego zabijakę. Wbrew sobie przyjmuje jednak beznadziejną z pozoru sprawę i wnosi o apelację. Niby nic wielkiego, a jednak Carofiglio snuje tę swoją opowieść tak pięknie i wyraziście, że aż się chce pokochać całym sercem tego lekko zgorzkniałego adwokata o wielkiej prostolinijności (nawet jeśli posuwał żonę swego klienta) i odwadze (choć sam zapewne jest o sobie odmiennego zdania). 

I chyba w narracji tkwi łagodny, acz nieprzeparty urok tej powieści. Guerrieri, adwokat marzący tym, by zostać pisarzem (alter ego autora?) żyje swoim życiem i dzieli się nim z czytelnikiem w sposób bardzo bezpośredni, do bólu szczery, niepozbawiony autoironii. I mimo niewielkiej widowiskowości całej prawniczej sprawy nie potrafimy inaczej, jak kibicować mu w jego jurystycznych i osobistych poczynaniach, z napięciem śledząc drobne i wielkie decyzje, które zaważą na jego życiu, odczuwając to samo mrowienie sumienia, tę samą euforię przyszywanego tacierzyństwa, tę samą satysfakcję towarzyszącą miażdzeniu śliskiego mecenasa z Rzymu. Obie mowy końcowe podczas procesu apelacyjnego - prokuratora i jego samego - to majstersztyk sztuki oratorskiej, poruszający, lecz jednocześnie bezlitośnie logiczny i lingwistycznie precyzyjny i ostry jak brzytwa.
"Ponad wszelką wątpliwość" to - jeśli w ogóle - mało kryminalny kryminał, choć może dajmy sobie spokój z szufladkowaniem i nazwijmy tę książkę tym, czym jest - z wyczuciem i finezyjnie napisaną opowieścią o ludziach, ich dylematach i decyzjach, przypadkiem osnutej wokół postaci adwokata, jakiego chciałoby się spotkać na swej drodze, gdyby ktoś chciał nas wrobić w przemyt narkotyków... 

Oceniam tę książkę na bardzo mocną czwórkę, licząc, że to początek mojej przyjaźni z Gianrico i Guido... (4+/5).


Książkę przeczytałam w ramach wyzwań: trójka pik (w kategorii pisarz z basenu) oraz Book-Trotter (literatura włoska).