Wydawnictwo: Czarna Owca
Tytuł oryginału: Unter Feinden
Przekład: Paweł Masłowski
Seria: Czarna Seria
Data wydania: kwiecień 2013
Przekład: Paweł Masłowski
Seria: Czarna Seria
Data wydania: kwiecień 2013
Liczba stron: 260
Cena: 29,90 zł
Jak tu nie sięgnąć po taką książkę?... Miejsce akcji: Monachium. Autor: prawnik z zawodu, tak jak von Schirach. Główny wątek: policjanci w matni moralnych dylematów. Tło: zamieszki wśród imigrantów. Krytyczna, nietypowa, wybuchowa. Lektura obowiązkowa.
Powieść "Wśród wrogów" w dobie opasłych tomów, wypełnionych pustosłowiem (choć czasem cisną się na usta bardziej dosadne wyrażenia) sprawia wrażenie ascetycznej, uderzająco wręcz oszczędnej w wyrazie. Wrażenia dopełnia spartańska okładka, kryjąca się w cieniu przed krzykliwą komercją, zalegającą księgarnianie półki. A jednak autor zawarł na tych niewielu stronach opowieść, która, choć prosta i odbiegająca od wielopiętrowych intryg innych kryminałów, poraża ostrością i daje więcej wrażeń, niż dziesięć innych powieści tego gatunku.
Diller i Kessel: dwójka policjantów, którzy nie mogą być bardziej różni. Pierwszy z nich, zanim wstąpił do policji, studiował przez kilka semestrów filozofię, ojciec rodziny i mąż, usiłujący wpasować się w socjalne struktury zamożnego Monachium (dom szeregowy w niezłej dzielnicy, syn w prywatnym gimnazjum). Drugi to wrak człowieka, uzależniony od narkotyków i alkoholu, wiodący bezgranicznie smutną i samotną egzystencję na marginesie społeczeństwa. Niegdyś obaj kochali tę samą kobietę. Dziś ta kobieta jest żoną jednego z nich. Niegdyś byli przyjaciółmi. Czy są nimi nadal?... Pewien incydent, prowadzący do niewyobrażalnej eskalacji wydarzeń, zmienia ich życie.
Jest zimowy wieczór, Diller i Kessel razem prowadzą obserwację w dzielnicy imigrantów. Kessel jest na głodzie, cały czas myśli o tym, by strzelić sobie kolejną działkę. Diller oddala się na chwilę, a kiedy wraca, zastaje partnera na próbie kupna narkotyków. Interweniuje, zarządza odwrót. Ale to Kessel siedzi za kierownicą, kiedy ich BMW podczas szaleńczej jazdy przez monachijski Westend potrąca młodego Turka i ucieka z miejsca wypadku. Skutki tego amoku są przerażające: chłopak zapada w śpiączkę, miastem wstrząsa fala rozruchów, Diller podejmuje brzemienną w skutkach decyzję zatuszowania wszystkiego i krycia przyjaciela, zaś Kessel pogrąża się coraz bardziej w bagnie nałogu i jeszcze bardziej fatalnych uzależnień, stając się łatwym łupem i doskonałym narzędziem w ręku potężnego wroga.
Wizja, którą roztacza tutaj Oswald, jest daleka od wyidealizowanych wyobrażeń o pracy aparatu śledczego. Nie pozostawia ani strzępka złudzeń co do jego kondycji. Znamienne, że jedyną osobą, która zdaje się mieć zdrowy moralny kręgosłup, jest prokuratorka o tureckich korzeniach i obcobrzmiącym nazwisku, nosząca z upodobaniem eleganckie kostiumy oraz zakrywająca włosy chustą pod kolor. Oswald nie traktuje ulgowo bawarskiej metropolii i bezlitośnie niszczy jej pocztówkowy wizerunek. Monachijska mentalność "mia san mia", opływające w luksusie i bekające bąbelkami elity?... Nie. Raczej chaos, przemoc, płonące samochody, pozbawione perspektyw środowiska emigranckie, zakłamanie i dwulicowość jego "normalnych" mieszkańców, zajętych zachowywaniem pozorów.
Oswald pokazuje też trzecią twarz tego miasta, którą widuje niewielu, poza jego mieszkańcami: Monachium jako twierdza, w którą zmienia się raz do roku podczas Konferencji Bezpieczeństwa. Nie ma ani słowa przesady w opisie hermetycznie odciętej od reszty świata dzielnicy wokół Bayerischer Hof (autor przemianował tutaj hotel na Wittelsbacher Hof) zablokowanych ulic, oddziałów specjalnych i wszechobecnej policji - wiem, bo sama obserwuję ten spektakl rokrocznie. Antyterrorystyczna paranoja, której ulegają wszyscy i która na niewiele się zdaje, gdy wróg uderza od środka, wykorzystując najsłabszy punkt rozdmuchanego aparatu kontrolnego, sparaliżowanego przez siebie samego. Oswald dokonuje dekonstrukcji mitu: Monachium przestaje być miastem, które cichaczem zamiata pod dywan problemy, z jakimi borykają się wszystkie multikultorowe metropolie świata, staje się miastem obnażonym, bezbronnym i przeżartym hipokryzją, naładowanym etnicznymi konfliktami.
Finał pozostawia posmak goryczy. Sama kulminacja wydarzeń jest migawkowa, przypominająca wręcz skrót wiadomości, ale epilog nie pozostawia złudzeń: w życiu rzadko zdarzają się happy endy.
Niepiękna lektura, ale chciałoby się takich więcej.




