Ads 468x60px

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Spiegel. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Spiegel. Pokaż wszystkie posty

sobota, 16 stycznia 2016

Lista bestsellerów tygodnika Spiegel - notowanie 3/2016


Nowy Rok ma już dwa tygodnie, pora zatem zajrzeć na najbardziej prestiżową listę najlepiej sprzedających się książek w Niemczech, publikowaną przez tygodnik Spiegel. Dziś notowanie 3/2016. Co w ubiegłym tygodniu najchętniej czytali nasi sąsiedzi zza zachodniej granicy?

1. Jojo Moyes Ein ganz neues Leben (oryg. After You, pol.-) 
Autorka, która na dobre zagościła w sercach niemieckich czytelniczek i na listach bestsellerów całego świata, wypuściła kontynuację "Zanim się pojawiłeś", która natychmiast stała się hitem. I choć krytycy mówią, że to landrynkowy kicz w kolorze majtkowego różu, to miłośniczki wzdychów wiedzą swoje i zachwycają się dalej. Okładka też w kwiatuszki, ale jakże inna od pseudoprowansalskiego stylu "romantic" królującego w polskich wydaniach, prawda?


2. Dörte Hansen Altes Land (pol. -) 
Debiut literacki bliżej nieznanej nikomu lingwistki okazał się czarnym koniem dla wydawnictwa Knaus i zaskoczył zapewne nie tylko samego wydawcę. Książka ta sprzedała się bowiem najlepiej ze wszystkich wydanych w roku 2015 tytułów "fiction" i na razie nie zanosi się na to, by zniknęła z list bestsellerów. O czym traktuje? Po wojnie pięcioletnia Vera ucieka z matką z Prus Wschodnich i osiedla się w niewielkiej wsi na północy Niemiec. Stary, zimny, skrzypiący wiejski dom staje się świadkiem ich prób powrotu do normalności - dwie pokiereszowane dusze w poszukiwaniu domu, wiejskie życie odarte z cukrowej sielankowej warstwy, właściwa doza ironii i goryczy. Krytycy i wydawcy spoglądający zazdrośnie na ten literacki hit zastanawiają się nad jego fenomenem. Jedni mówią o modnym literackim trendzie określanym mianem "nature writing", inni tłumaczą ten sukces tęsknotą za sielanką wiejskiego życia. A może pani Hansen po prostu dobrze pisze? Krimifantamania książkę już ma i wkrótce odpowie na te pytania.


3. Camilla Läckberg Schneelöwin (oryg. Lejontämjaren, pol. Pogromca lwów, wyd. Czarna Owca 2015) 
Ledwie się ukazała, już na topie. (Swoją drogą, tempo publikacji niektórych tytułów w Polsce jest zastanawiające - książka ta ukazała się pół roku wcześniej niż w Niemczech!). Kamilka z kursu kreatywnego pisania dobrze odrobiła swoje lekcje i choć składniki do przepisu na bestseller nie wszystkim są znane, ona zdała się posiąść tę tajemną wiedzę, bowiem co napisze, to hicior. Czy ktoś może mnie oświecić, dlaczego polski wydawca sprzedaje pogromcę lwów, a niemiecki lwa, a właściwie lwicę, i to śnieżną? Mam nadzieję, że nie kryje się w tym głębszy sens...


4. Joachim Meyerhoff Ach, diese Lücke, diese entsetzliche Lücke (pol. -) 
Widzę tę okładkę, widzę tytuł ("Ach, ta luka, ta straszliwa luka") i już kocham tę książkę. Jak niewiele trzeba, żeby wzbudzić zainteresowanie czytelnika!... Wydaje się jednak, że w tym wypadku ani okładka, ani tytuł nie są miodową pułapką na niewinne pszczółki. Książka ta (a właściwie cykl, bo to już trzeci tom autobiograficznej powieści Meyerhoffa) jest niemiecką odpowiedzią na Knausgarda, i to taką, że Norweg może się chować, podobno. Jeśli wiodący krytyk literacki w Niemczech okrzykuje autora wirtuozem słowa, to chyba coś jest na rzeczy. Recenzja wkrótce. 


5. Martin Walser Ein sterbender Mann (pol. -) 
Jeden z wiodących niemieckich literatów przypomina się nową powieścią o jakże znamiennym tytule "Umierający mężczyzna" - autor, znany również w Polsce, choć wydano u nas zaledwie niewielką część jego dorobku, ma 89 lat. Przez jednych wychwalany, przez innych miażdżony - obojętne, jak odbiera się jego twórczość, nie sposób jej ignorować. Krimifantamania do dziś wspomina jedną z jego wcześniejszych książek "Ein fliehendes Pferd" z wielką atencją. Czas pokaże, czy najnowsza książka Walsera to tylko efemeryda, czy też i ona wryje się w umysły czytelników i historię niemieckiej literatury.

6. Sebastian Fitzek Das Joshua-Profil (pol. -) 
Król niemieckiego thrillera, kura, tfu, kogut znoszący złote... nie, nie pasuje. Więc niech będzie król. Może Midas. Albo cesarz. Władca niepodzielny. Częstotliwość, z jaką Fitzek wypuszcza kolejne bestsellery, zaczęła ostatnio niepokojąco wzrastać i jest odwrotnie proporcjonalna do jakości jego prozy. Autor sypie pomysłami jak piaskiem z dziurawego worka - co jeden to bardziej nieprawdopodobny. Od głupich i głupszych zwrotów akcji człowiek dostaje oczopląsu i pulpetacji serca, a nawet wątroby, a tymczasem grosiwo nabija kabzę... Po ostatnich dokonaniach Fitzka odczuwam niemrawą chęć na sięgnięcie po "Profil Joshuy", ale niech mi tam, pocierpię dla idei. A może tym razem obędzie się bez cierpienia?...

7. Kerstin Gier Silber. Das dritte Buch der Träume (pol. -) 
Trylogia "Silber" to niezaprzeczalnie jeden z większych komercyjnych sukcesów tej autorki. I choć zwykle bardzo sceptycznie odnoszę się do literatury tak zwanej "młodzieżowej" zwłaszcza tej fantastycznej, to tym razem twierdzę, że mało jest osób odpornych na czar tej historii. Gier pisze z pazurem, humorem, ironią, fajnie imaginuje i wplata fantastyczne elementy we współczesną, obyczajową opowieść. Niniejszy tytuł to trzeci, ostatni tom trylogii. Pozostaje teraz tylko czekać na ekranizację i... polskie wydanie ;-)



8. David Safier Mieses Karma 2 (pol. -) 
Autor "Mrówki w wielkim mieście" (lub "Marnej karmy", jak chciało wydawnictwo Amber, które wznowiło tę książkę na polskim rynku) powraca. Po kontynuacji nie należy spodziewać się niczego odkrywczego: ma być śmiesznie, odrobinę filozoficznie i rozrywkowo. Jak widać, recepta na sukces sprawdza się nawet w wersji odgrzewanej. 




9. Donna Leon Endlich mein (oryg. Falling in Love, pol. -) 
Dwudzieste czwarte śledztwo komisarza Brunnettiego. Dwudzieste czwarte!... To się nazywa popularność. Donna Leon trafia na listę Spiegla z regularnością szwajcarskiego zegarka, więc co tu się będę rozpisywać. Fani łykają, niefani kręcą głową. 






10. Cecelia Ahern Der Glasmurmelsammler (oryg. The Marble Collector, pol. -) 
Kolejna autorka taśmowych czytadeł, która zdaje się i w Polsce cieszy się niejaką popularnością. Przesuwają mi przed oczami jej książki, przychodzą i odchodzą, lekkostrawne i słodkie jak desery z fabryki. A ponieważ cukru nie jem, pozostawię opinię o tej powieści amatorkom. 





Wnioski? Kondycja niemieckiej literatury jest chyba niezła, przynajmniej sprzedażowo, bo na 10 tytułów 6 to książki niemieckojęzyczne. Trudno jednak się oprzeć wrażeniu, że początek roku obfituje w strawę dość lekką, jakby ludzie nie otrząsnęli się jeszcze po sylwestrowej nocy... choć to akurat grząski temat. Na coś ambitniejszego trzeba będzie pewnie poczekać do wiosny, kiedy wydawnictwa sypną nowościami, by zdążyć na lipskie targi książki. 
Z ciekawostek okołoksiążkowych warto nadmienić, że nowe wydanie "Mein Kampf" z historyczno-krytycznym komentarzem tuż po premierze w zeszłym tygodniu uplasowało się na dwudziestym miejscu wśród książek non-fiction. Nie należy się chyba obawiać, że ta wysoka sprzedaż to wyraz ciągle żywych nacjonalistycznych resentymentów. To raczej wynik zainteresowania naukowym komentarzem do wydania i medialnego tumultu wokół tej publikacji, która stała się możliwa ze względu na wygaśnięcie praw, będących dotychczas w posiadaniu Bawarii. 

I na koniec mały "Schmankerl", czyli czym się zachwycali Niemcy dwadzieścia lat temu: na pierwszym miejscu "Spadkobierczyni Medicusa" Noah Gordona, na drugim romansidło Rosamunde Pilcher "Powrót do domu", na trzecim "Zaklinacz koni" Evansa, czwarte - "Świat Zofii" Gaardera, i na piątym "Syn cyrku" Johna Irvinga. Straszne. 

niedziela, 2 sierpnia 2015

Lista bestsellerów tygodnika Spiegel - notowanie 32/2015



Trwają wakacje, a więc wydawać by się mogło, że lektury naszych zachodnich sąsiadów podryfowały w kierunku urlopowym - czytaj: plażowym, lżejszym, bardziej rozrywkowym. Przypuszczenie to okazuje się słuszne tylko po części, bo owszem, kilka tytułów rzeczywiście wskazuje na wakacyjne nastroje Niemców, ale są i takie, które świadczą o czymś wręcz przeciwnym. O poszukiwaniu lektur głębszych, trudnych, refleksyjnych. Popatrzmy zatem: 

1. Harper Lee Gehe hin, stelle einen Wächter (oryg. Go set a Watchman, polskie wydanie oczekiwane jesienią, wyd. Filia) 
Literacka sensacja lata. O Harper Lee i jej jedynej, jak dotychczas sądzono, powieści Zabić drozda, słyszał chyba każdy, nawet nieczytający człowiek. Tymczasem okazuje się, że autorka bynajmniej nie jest powieściopisarką jednej książki - Go set a Watchman powstała nawet przed Zabić drozda, choć chronologicznie stanowi kontynuację wydarzeń opisanych w tejże. Jak to możliwe? Kiedy pisarka przysłała wydawcy manuskrypt Go set a Watchman, ten odrzucił go i zasugerował pewne zmiany - i tak powstała historia opowiedziana z perspektywy dziecka. Manuskrypt ten przez wiele lat uchodził za zaginiony, nawet Harper Lee nie wiedziała, że istnieje jego kopia. Hype wokół tej książki potęgują kontrowersje, związane z jej treścią - dla Amerykanów szokiem okazało się, że ich narodowy bohater, Atticus, symbol walki z segregacją rasową, sam jest rasistą. 

2. Kiera Cass Selection 04. Die Kronprinzessin (oryg. Selection - The Heir, pol. Rywalki. Następczyni wyd. Jaguar) 
Marzenie o byciu księżniczką chyba nie więdnie z wiekiem, o czym może świadczyć niesłychana popularność serii, przykuwającej uwagę wizerunkami młodych dziewcząt w niezwykle romantycznych kiecach na okładce. O treści nic nie mogę powiedzieć - chyba nie jestem targetem, bo nigdy nie chciałam być księżniczką - ale jak widać, marzenia sprzedają się dobrze.



3. Dörte Hansen Altes Land (pol. -) 
Debiut literacki, i to jaki! Autorka, z wykształcenia lingwistka (!), zaprezentowała historię nietypową - choć mającą powierzchowne atrybuty sztampowej. Po wojnie pięcioletnia Vera ucieka z matką z Prus Wschodnich i osiedla się w niewielkiej wsi na północy Niemiec. Stary, zimny, skrzypiący wiejski dom staje się świadkiem ich prób powrotu do normalności - dwie pokiereszowane dusze w poszukiwaniu domu, wiejskie życie odarte z cukrowej sielankowej warstwy, właściwa doza ironii i goryczy. Powieść zawładnęła serca Niemców - kupują i czytają, i to już od wielu tygodni.

4. C. J. Daugherty Night School 05. Und Gewissheit wirst du haben (oryg. Night School. Endgame, pol. Wybrani. Niezłomni wyd. Otwarte) 
Młodzieżowa seria, która zrobiła furorę na całym świecie, zachwyciła również i niemieckie nastolatki. Bestseller, napisany zapewne zgodnie z podręcznikiem kreatywnego pisania. Trzeba przeczytać? Chyba nie. Choć pewnie zastępy czytelniczek są innego zdania.




5. Fredrik Backman Oma lässt grüßen und sagt, es tut ihr leid (oryg. Min mormor hälsar och säger förlåt, pol. -) 
Moda na megadługie i lekko zwariowane tytuły trwa, zupełnie jakby autorzy i wydawcy święcie wierzyli, że im dłużej i bardziej dziwacznie, tym łatwiej wyciągnąć pieniądze z kieszeni znudzonego normalnością czytelnika. Babcia pozdrawia i mówi, że przeprasza to druga powieść autora, który opublikował przedtem Mężczyznę imieniem Ove (w tytułach widać wyraźny skręt w kierunku wspomnianego trendu). Nie wiem, za co przeprasza babcia, ale sądząc po sukcesie książki, pewnie niedługo dowiemy się o tym i w Polsce. 

6. Harper Lee Wer die Nachtigall stört (oryg. To Kill a Mockingbird, pol. Zabić drozda) 
Szum wokół odnalezionej po latach drugiej (a właściwie pierwszej) książki Harper Lee stał się dobrą okazją do przypomnienia sobie słynnego dzieła autorki albo wręcz przeczytania go po raz pierwszy, by nie wyjść na ignoranta i mieć coś do powiedzenia w towarzystwie. "Drozdy" sprzedają się jak świeże bułki, co cieszy wydawcę i zapewne również sędziwą autorkę. Ciekawe, czy podobny sukces czeka tę powieść w Polsce... 


7. Ralf Rothmann Im Frühling sterben (pol. -) 
A to już jest książka zupełnie nieurlopowa (choć znam ludzi, którzy na wakacje zabierają najcięższe kalibry, na które w ciągu roku brakuje im samozaparcia i weny). Rothmann opowiada o tragedii ostatnich dni drugiej wojny światowej i w przejmujący, trzeźwy sposób pokazuje pokolenie straumatyzowanych mężczyzn. "Umrzeć wiosną" nie jest pierwszą powieścią Rothmanna, ale być może najważniejszą. Chwalony przez krytyków i ceniony przez czytelników autor być może będzie następcą Grassa - takie pojawiają się głosy. 


8. Jussi Adler Olsen Verheissung. Der Grenzenlose (oryg. Den Graenselöse, pol. -) 
Należę do zatwardziałych fanów duńskiego autora, który podarował nam niezrównaną parę, a właściwie trójcę śledczych: Moercka, Assada i Rose. Każdą kolejną książkę z serii o wydziale Q kupuję właściwie w ciemno, spragniona nie tylko oryginalnej intrygi, ale przede wszystkim Assada i Moercka i ich przednich dialogów. Tymczasem "Bezgraniczny" okazał się najsłabszym tomem serii i ogromnym rozczarowaniem. Słabe, żenująco płaskie dialogi, nudna, ślimacząca się akcja, brak napięcia - chwilowy spadek pisarskiej formy czy trwałe wypalenie?... Nie tracę nadziei, że to pierwsze. W Polsce serię wydaje Słowo / Obraz / Terytoria, wyspecjalizowane właściwie w innej literaturze - może stąd wielka nieregularność w publikowaniu kolejnych tomów. Po tej wpadce powątpiewam jednak, czy seria będzie w Polsce kontynuowana.

9. Donna Leon Tod zwischen den Zeilen (oryg. By its Cover, pol. -) 
Jedna z najdziwniejszych kryminalnych serii, jakie znam (choć właściwie wcale nie znam, bo przebrnęłam zaledwie przez dwa, trzy tomy). Stworzona przez Amerykankę, od wielu lat mieszkającą w Wenecji, ale uparcie ignorowana przez samych Włochów, w dodatku uwielbiana przez Niemców i przez nich na bieżąco filmowana. Leon z regularnością szwajcarskiego zegarka publikuje co roku nowy tom przygód commissario Brunnetiego, wprawiając w zachwyt rzesze czytelników. Serię wydaje w Polsce Noir Sur Blanc. 


10. Martin Suter Montecristo (pol. -) 
Montecristo nadal na liście, i to od wielu tygodni. Sukcesu tej książki nie do końca rozumiem, bo choć pomysł szwajcarskiego powieściopisarza jest przedni (pewien dziennikarz przez przypadek odkrywa dwa IDENTYCZNE banknoty, z których żaden nie jest fałszywy - rzecz, przynajmniej teoretycznie, niemożliwa - przez co wpada na trop gigantycznego finansowego przekrętu), to jednak wykonanie okazało się dość płaskie, by nie powiedzieć... hm, amerykańskie... Trochę mniej "zabili go i uciekł", trochę więcej realizmu i głębi postaci i wyszłaby z tego rzecz genialna. 


I co Wy na to? Coś Was skusiło? Zdumiało? Zdegustowało?... I czy zapakowalibyście coś z tego do wakacyjnej walizki?


piątek, 13 marca 2015

Lista bestsellerów tygodnika Spiegel - notowanie 12/2015



Pora na drugi w tym roku rzut oka na najbardziej prestiżową niemiecką listę bestsellerów. Trochę się tu dzieje. Trwają właśnie lipskie targi książki, a na rynku nastąpił związany z nimi wysyp nowości, co wyraźnie widać w koszykach czytelników. Zajrzyjmy do nich:


1. Martin Suter Montecristo (pol. -) 
Bar wzięty!... Tydzień po premierze najnowsza powieść znanego szwajcarskiego pisarza wylądowała na pierwszym miejscu. Polscy czytelnicy znają Sutera, ale czy go lubią? Dzięki Światu Książki mieli okazję przeczytać znakomitego "Kucharza" i dwie inne powieści. Montecristo to thriller o bankach, przekrętach i kryzysie finansowym, który miał być nauczką dla świata finansjery, a nie był... Znakomita intryga, ironiczne podteksty, zaskakujący koniec - tak piszą krytycy o tym dziele. A Krimifantamania właśnie przekonuje się, czy to czcze obietnice...

2.
 Michel Houllebecq Unterwerfung (oryg. Soumission, 
pol. w zapowiedziach WAB jesienią 2015) 
Sukces Francuza okazał się trwalszy niż mu wróżyłam. Rany wywołane zamachem na Charlie Hebdo zaczęły przysychać, ale tematyka najwyraźniej nie, toteż Niemcy gorliwie kupują i czytają Houllebecqa, choć przyrządzona przez niego strawa nie należy do lekkich. Polscy czytelnicy muszą się jeszcze uzbroić w cierpliwość, rodzima wersja tej powieści dopiero się rodzi...



3. Stephen King Revival (oryg. Revival, pol. Przebudzenie, wyd. Prószyński i S-ka) 
Nowy King został wydany w Polsce już jesienią zeszłego roku, Niemcy potrzebują zwykle trochę więcej czasu na tłumaczenie i przygotowanie książki do druku. Pierwszy tydzień sprzedaży przyniósł mistrzowi trzecie miejsce, nieźle, choć bywało lepiej. Zastanawia jednak strategia niemieckiego wydawcy, który zrezygnował ze zniemczenia tytułu, uznając, że czytelnicy skumają znaczenie słówka Revival. Praktykę tę coraz częściej spotyka się na niemieckim rynku, wydawcy wychodzą widać z założenia, że primo, niemiecki tytuł nie odda sensu i znaczenia, secundo, że czytelnik nie jest kretynem i słowo zna, a jeśli nie zna, to się domyśli. Ciekawe, czy kolejnym krokiem będzie rezygnacja z tłumaczenia książek w ogóle... Wtedy będę bezrobotna. 

4. Cornelia Funke Reckless. Das goldene Garn (pol. -) 
Jest wreszcie trzeci tom sagi Reckless! Niemiecka autorka, która (słusznie?) cieszy się opinią grand dame literatury dziecięcej, mozolnie tworzy swoje opus magnum, wplatając w opowieść o Jakubie, chłostanym przez los chłopaku, który żyje w świecie za lustrem, motywy z baśni i legend całego świata. Trzecia część cyklu czerpie ze skarbnicy baśni wschodnich, rosyjskich i orientalnych, zaroi się od kozaków, będzie car i Baba Jaga. Funke znowu czaruje słowem... Pierwsze dwa tomy wydał w Polsce Egmont, w tym jeden w tłumaczeniu sami wiecie kogo, los trzeciego na razie jest nieznany, może głos spragnionych dalszego ciągu czytelników zaważy?... Recenzja wkrótce. (Piękna okładka, notabene.)

5. Klaus Modick Konzert ohne Dichter (pol. -) 
Wybory niemieckich czytelników wprawiają mnie niekiedy w zdumienie. I czasem to zdumienie miesza się z podziwem i uznaniem. Tak jest w przypadku powieści Klausa Modicka o znamiennym tytule Koncert bez poetów, będącej historią kolonii artystycznej Worpswerde. Powieść osnuta jest na kanwie słynnego obrazu Heinricha Vogelera "Koncert". Pojawi się w niej Rilke, który stworzył coś w rodzaju ideowego programu kolonii. Poeta sportretowany tu został jako zmanierowany malkontent i egoman, zaś całość to prawdziwa gratka dla miłośników sztuki, poezji i historii. Literatura w swej najpiękniejszej odsłonie, przypominająca, że Niemcy nadal są narodem poetów i filozofów.

6. Kiera Cass Selection. Der Erwählte (oryg. Selection - The One, pol. Jedyna, wydawnictwo Jaguar) 
Zwrot o sto osiemdziesiąt stopni. Z literatury z najwyższej półki zeskakujemy na półeczkę z amerykańskimi młodzieżówkami. Niniejsze dzieło jest trzecim tomem cyklu o... nie wiem właściwie, pewnie jakimś wyjątkowym dziewczątku, które musi zbawić świat albo dokonać czegoś równie trudnego. Obecność na liście Spiegla dowodzi ogromnego potencjału rynkowego tej literatury, niezależnie od kraju. Zastanowiło mnie tylko jedno - polski tytuł sugeruje kogoś płci żeńskiej, niemiecki wyraźnie mówi o "wybrańcu" tudzież "jedynym". Hm... gender rządzi?

7. Cassandra Clare City of Heavenly Fire. Chroniken der Unterwelt (oryg. The Mortal Instruments. City of Heavenly Fire, pol. Miasto niebiańskiego ognia, wyd. MAG, jesień 2014) 
Pozostajemy w podobnych klimatach. Szósty tom cyklu o wampirach wydawany jest cierpliwie i w Polsce, widać temat jeszcze się nie znudził. Nie znam go, pewnie już nie poznam (nie ten target), ale dwie uwagi mam. Po pierwsze, to kolejny przypadek, kiedy niemiecki wydawca postanawia pozostać przy angielskim tytule (a co, młodzież jest wyedukowana lingwistycznie!), po drugie, wydawca bez skrupułów doi ową wyedukowaną młodzież (a właściwie mamuśki), bowiem książkę wydano w pięknej twardej oprawie - fakt, edytorskie cudo - i zażądano za nią... dwadzieścia pięć euro za egzemplarz. Za wersję kundlową - dwadzieścia, bez pięknej twardej oprawy... Płaczcie i płaćcie, miłośniczki wampirów.

8. Lucinda Riley Die sieben Schwestern (oryg. The Seven Sisters 1 - Maia, pol. -) 
Już sama okładka sugeruje co trzeba. Lucinda Riley uszczęśliwia kobiety opowieściami o piętrowych perypetiach romantycznych bohaterek. W Polsce Albatros wydał już dwie powieści pani Lucindy, niniejszy tom stanowi pierwszą część cyklu o tytułowych siedmiu siostrach. Chyba będzie co czytać, bo jeśli każdej siostrze autorka poświęci jeden tom, to ho ho!...



9. T. C. Boyle Hart auf hart (oryg. The Harder They Come, pol. w zapowiedziach WAB jesienią 2015) 
A z tego to się bardzo cieszę. T. C. Boyle jest jednym z tych wielkich amerykańskich pisarzy, którzy w Polsce są mało znani i raczej niedoceniani, i którzy nie dość, że pokazują Amerykę od jej ciemnej strony, to jeszcze robią to w sposób zachwycający. Boyle ma pazur. I go pokazuje. Więcej wkrótce.




10. John Grisham Anklage (oryg. The Gray Mountain, pol. Góra bezprawia w zapowiedziach Albatrosa na maj 2015) 
Grisham pracowicie wypuszcza kolejne powieści, co rok nową, grzmi, piętnuje, wytyka palcem. Arcymistrza kryminału prawniczego kocham miłością czystą i bezwarunkową, a Góra bezprawia już czeka na lekturę. Wkrótce porozprawiam o tym bezprawiu.




Zwykle na pierwszej dziesiątce kończę, ale dziś zrobię wielki wyjątek i pokażę Wam jeszcze miejsce jedenaste i dwudzieste, bo aż serce skacze, i to jak!

11. John Williams Butcher's Crossing (oryg. Butcher's Crossing, pol. -) 
Tadaaam!... Jest już kolejna książka Johna Williamsa! Pamiętacie? O "Profesorze Stonerze" pisałam tutaj,  moim zachwytem udało mi się zarazić parę osób, i oto doczekałam się wydania jeszcze jednej powieści tego odkrytego po latach pisarza. Pomijając fakt, że znowu mamy wydawcę preferującego nietłumaczenie tytułu (powiedzmy, że w tym wypadku, jako że mamy do czynienia z nazwą własną, można to jeszcze zaakceptować), to okładka jest przecudnej urody, zaś wzmianki o treści obiecują wiele. Bardzo wiele. O wrażeniach z lektury nie omieszkam napisać.

20. Patrick Rothfuss Musik der Stille (oryg. The Slow Regard of Silent Things, pol. Muzyka milczącego świata, wyd. Rebis, marzec 2015) 
No i co, nie czytają ludzie fantastyki?... Czytają! Patrick Rothfuss stworzył, a właściwie tworzy w swoich Kronikach Królobójcy jeden z najciekawszych światów i udowodnił, że fantasy potrafi być po prostu dobrą literaturą. Muzyka milczącego świata nie jest kontynuacją Imienia wiatru ani Strachu mędrca, lecz rozwinięciem jednego z wątków pobocznych, ale i tak jesteśmy wdzięczni autorowi za przerwanie przedłużającego się milczenia... Zaspokojeni chwilowo, czekamy na ukazanie się The Doors of Stone. A swoją drogą, czy ktoś wie, jak się Rothfuss sprzedaje w Polsce?

To tyle najnowszych wieści z tutejszych księgarni. I co Wy na to?...

piątek, 23 stycznia 2015

Lista bestsellerów tygodnika Spiegel - notowanie 05/2015



Pierwszy raz w tym roku zaglądamy na najbardziej znaną i prestiżową listę bestsellerów tygodnika Spiegel. Jest o czym pisać, bowiem zrobiło się naprawdę spektakularnie.

1. Michel Houllebecq Unterwerfung (oryg. Soumission, pol. w zapowiedziach WAB jesienią 2015) 
I to jest sensacja! Książka francuskiego literata, który, powiedzmy sobie szczerze, zazwyczaj nie jest czytany przez masy, w kilka dni po premierze wstrzeliła się na pierwsze miejsce listy bestsellerów, stając się takim samym manifestem jak słynna fraza "Je souis Charlie". Manifestem - bowiem osobiście wątpię, czy każdy z tysięcy schodzących jak świeże bułeczki egzemplarzy rzeczywiście zostanie przeczytany. Niezwykły hype spowodowany jest tym, że premiera książki, traktującej o Francji pod dyktatem islamistycznego prezydenta, zbiegła się w osobliwy sposób z tragicznymi zamachami, wywołując istną histerię czytelników, pragnących przekonać się, czy Houllebecq miał proroczą wizję. Swoją drogą ciekawe, czy książka odniesie podobny sukces w Polsce, gdzie ukaże się dopiero jesienią, gdy większość zapomni już o Charlie... chyba że wydarzy się coś, co przyćmi ostatnie wydarzenia we Francji. Czego nikomu nie życzę.

2. Ian McEwan Kindeswohl (oryg. The Children Act, pol. w zapowiedziach Albatrosa na maj 2015) 
Kolejna mała sensacja: McEwan pokonuje z palcem w nosie rozmaitych bestsellerowych fitzków... Książka, bedąca zbiorem sądowo-moralnych impresji, powiązanych luźno opowieści, przypominających odrobinę twórczość von Schiracha, wyraźnie się Niemcom spodobała. Może spodoba się także i Polakom - szanse na to są duże, bo ukaże się w maju w Albatrosie. Krimifantamania oblizuje się i przyczaja...



3. Sebastian Fitzek Pasaggier 33 (pol. -) 
Fitzek, jaki jest, każdy widzi. No, każdy, kto przeczytał choć jednego. Spętlona do granic możliwości intryga, karkołomne wolty, drenaż mózgu, nieprawdopodobne zbiegi okoliczności i w ogóle zabili go i uciekł. W większości przypadków (mowa o tych starych, dobrych fitzkach) autorowi udawało się nie przekraczać tej niewidzialnej granicy między dobrym thrillerem a nieprawdopodobnym kiczem. O tej książce niestety nie da się tego powiedzieć. Choć idea była przednia: rzewcz traktuje o wielkich wycieczkowych statkach i o tym, co się dzieje w mroku ich kajut i ładowni. I bynajmniej nie chodzi o ginących pasażerów, o nie. Tym razem chodzi o pasażerkę, która nagle na takim krążowniku się pojawiła, choć nie powinna... Wydawałoby się, że to znakomity materiał na kolejny drenaż mózgu, ale tak nie jest. Fitzek chyba nie powinien ulegać presji produkowania kolejnego bestsellera co rok, bo to, co wychodzi spod jego pióra, jest już tylko żenujące. Niedorozwinięci emocjonalnie (a czasem i intelektualnie) bohaterowie, przegięcia fabularne, niedoróbki... To najniższy level literatury rozrywkowej. Ale się sprzedaje, jak widać...

4. Ken Follet Kinder der Freiheit (oryg. Edge of Eternity, pol. Krawędź wieczności, wyd. Albatros 2014) 
Follet ma się dobrze, nie ma to jak monumentalne trylogie z gwarancją sukcesu... Cieszy się autor, cieszy wydawnictwo, cieszy czytelnik, mamiony nazwiskiem i rozmachem wizji, która zdaje się niekiedy przerastać i samego autora. Takie przynajmniej chodzą słuchy. Podobno to już, niestety, nie ten Follet co kiedyś...




5. Nele Neuhaus Die Lebenden und die Toten (pol. Żywi i umarli, zapowiedź Media Rodzina maj 2015) 
Neuhaus staje się powoli czarną damą niemieckiego kryminału. Polacy ją polubili, autorka "Złego wilka" jest w tej chwili najpoczytniejszą z autorek zza Odry. Zdarza jej się popełnić kryminały błyskotliwe, poruszające, znakomicie skonstruowane, zdarzają się też żenujące wpadki. Do tych ostatnich zaliczam niestety tę powieść, o czym pisałam tutaj. Myślę, że wielbicieli tej autorki zupełnie to nie zniechęci. Szykuje się wielki hit i w Polsce.


6. Jürgen von der Lippe Beim Dehnen singe ich Balladen (pol. -) 
Małe zaskoczenie. Po pierwsze, że von der Lippe wydał książkę, po drugie, że z miejsca wdrapała się tak wysoko. Autor jest znanym znakomitym komikiem i laureatem wielu prestiżowych nagród. Jego humor ma finezję, pazur, jest inteligentny i nienachalny. Coś, co powoli staje się w mediach wielką rzadkością. Książka, będąca zbiorem krótkich opowiadań i skeczy, podobno skrzy się dowcipem, jest pełna przytyków, gorzko-ironicznych refleksji, jest komiczna, ale i miejscami bolesna. Aż się chce czytać.


7. Robert Seethaler Ein ganzes Leben (pol. -)
Ta książka pojawiła się na liście już w zeszłym roku i nie jest, jak widać, efemerydą. Niemiecka odpowiedź na "Profesora Stonera" opowiada historię prostego parobka, którego życie wypełnia ciężka fizyczna praca i miłość do kobiety. Utracona miłość. Powieść, która na dzisiejsze czasy ma zatrważająco niewielką objętość, niesie w sobie ogromny ładunek emocji i wzruszeń. Zamierzam przetestować. 




8. Dave Eggers Der Circle (oryg. The Circle pol.-)
Szał na "Circle" nie ustaje. Przyznaję, że próbowałam się zmierzyć z tą książką, ale poległam, nie dochodząc nawet do półmetka i nie mogąc pojąć jej fenomenu. Może przedwcześnie, a może to jednak jest przereklamowany produkt dzisiejszych czasów. Dystopijna tematyka, zagrożenie wszechobecną obserwacją, niepohamowane gromadzenie danych, z którymi nie wiadomo co się potem dzieje (a czasem właśnie wiadomo, o zgrozo) - to wszystko chodliwe, bardzo aktualne strachy. Problem z tym, że tylko niewielu autorów potrafi je umiejętnie wykorzystać i stworzyć coś, mającego jakąś wartość. W Polsce na tę książkę na razie się nie zanosi, choć autora już wydawano (m. in. Wstrząsające dzieło kulejącego geniusza, My to mamy speeda, Dzikie stwory). Ja tymczasem zainteresuję się innymi dziełami Eggersa, bo a nuż, widelec...

9. Kathy Reichs Knochen lügen nie (oryg. Bones never lie pol.-)
Wiadoma rzecz, Bones, niezwykle popularny serial, truposze, antropologia. Wysoka pozycka Reichs nikogo nie dziwi, i choć już dawno przestałam śledzić serię o Temperance Brennan, to czasem chętnie zerknę na jej nieprawdopodobne przygody na ekranie. 





10. Jo Nesbø Sohn (oryg. Sønnen pol. Syn, wyd. Dolnośląskie 2014)
Tu już każdy komentarz jest zbędny. Król norweskiego kryminału jest czczony zarówno w Polsce, jak i w Niemczech. Niemieckie wydanie tej powieści spoza serii z Harrym Hole ukazało się z paromiesięcznym opóźnieniem w stosunku do polskiego, toteż premierę niemiecką powitałam z chłodną wyższością osoby, która ma to już za sobą. Zdarza się i tak.




A co Wy na to? Rusza Was któryś tytuł? Dziwi? Frapuje?... A może wypowiecie się na temat okładek? Macie jakąś faworytkę?