Ads 468x60px

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą slang młodzieżowy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą slang młodzieżowy. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 25 listopada 2014

Blub

Studenci w Jenie, 1750

Czternastoosobowe jury językoznawców wydawnictwa Langenscheidt ogłosiło niemieckie młodzieżowe słowo roku. Słowo roku 2014 może budzić pewną konsternację, składa się bowiem ze słów trzech. Läuft bei dir. Nie dziwcie się, jeśli nic Wam to nie mówi, albo mówi, tylko jakoś inczej. "Läuft bei dir" znaczy tyle, co dawne "krass" czy "cool", jest szeroko rozpowszechnione wśród młodzieży, używane jest niezależnie od ograniczeń społecznych czy regionalnych i w perfekcyjny sposób odzwierciedla typową młodzieżową sytuację językową, jak można przeczytać w uzasadnieniu jury.

Niektórzy z Was zastanawiają się teraz pewnie, o co chodzi. No więc w skrócie chodzi o to, że Langenscheidt co roku wybiera spośród kilkunastu nominowanych słów i wyrażeń młodzieżowych (częściowo nadsyłanych przez użytkowników języka, częściowo mozolnio tropionych na rozmaitych czatach i w internetach) tak zwane słowo roku. Wybór ten jest może z jednej strony posunięciem marketingowym, ponieważ równocześnie z nim pojawia się słowniczek slangu młodzieżowego. Lektura tej niewielkiej (ok. 150 stron) publikacji może okazać się tyleż krotochwilną co wywołującą refleksje nad kondycją języka w ogóle, a także nad wnikliwym zmysłem obserwacji osób nastoletnich. Wystarczy przyjrzeć się zwycięskim słowom z lat poprzednich, tudzież nominowanym w tym roku, by przekonać się, że oni (w sensie młodzież) nie tylko mają swój osobny, bywa że hermetyczny język, ale i są wyjątkowo krytyczni wobec pewnych zjawisk społecznych, mają niezwykłe wyczucie ironii i lubią nią krasić swe narzecze.

W roku 2013 na przykład wygrało słówko Babo. Babo oznacza bossa, lidera, pochodzi z tureckiego, stało się popularne dzięki utworowi muzycznemu niemiecko-kurdyjskiego rapera zatytułowanego "Haftbefehl" ("Nakaz aresztowania") i sporo mówi o kondycji niemieckiej kultury językowej. Z tego samego języka zapożyczono słowo Hayvan, czyli zwierzę. Hayvan może mieć wydźwięk pozytywny lub negatywny, w zależności od kontekstu. Może być synonimem "mięśniaka" lub wiernego przyjaciela, a nawet osobę nierozgarniętą. O ile polskich uczących się niemieckiego mogą dziwić zapożyczenia z języka tureckiego (mnie nie dziwią), to już aglicyzmy i amerykanizmy zapewne spotkają się z niejakim zrozumieniem. I tak w roku 2012 słowem roku zostało Yolo, czyli skrót od "You only life once", zaś rok przedtem Swag (od angielskiego swagger), oznaczające nonszalancją, godną pozazdroszczenia emanację, charyzmę. W tym roku wśród nominowanych kandydatów znalazło się Suglie, czyli selfie z umyślnie wykrzywioną facjatą.

Nieco dłuższego komentarza wymagają inne przecudne słowa, które u osób odrobinę znających niemieckie konteksty kulturowe wywołują na ustach uśmiechy uznania i szczerego rozbawienia. No bo jak nie pokochać czasownika tebartzen? Tebartzen oznacza "pławić się w luksusie" i nawiązuje do osoby niemieckiego biskupa Tebartza van Elsta, który wsławił się wyjątkową rozrzutnością. Legendy o zbytkach zaplanowanych (i wykonanych) w siedzibie biskupa, łącznie z wanną za 30 tysięcy euro i bliźniaczymi muszlami klozetowymi ustawionymi paralelnie do siebie (pytanie, po co?) będą zapewne krążyć przez wiele lat. Biskup okrył się złą sławą i może być dumny nawet z własnego czasownika. Podobnego sarkazmu można dopatrzyć się także w czasowniku obamern, pochodzącym od Baracka Obamy i oznaczającego podsłuchiwanie. Złośliwy wydźwięk miał też czasownik, który wygrał w roku 2009, czyli hartzen. Co to jest Hartz IV, może niektórym obiło się o uszy - to nazwa zasiłku dla bezrobotnych, pochodząca od nazwiska autora reformy tychże zasiłków. Hartzen zaś Polakom może kojarzyć się z harcowaniem - blisko, choć nie do końca trafnie, bo to obijanie się, leniuchowanie na zasiłku. Pewne rozbawienie może budzić Senfautomat, czyli (dosłownie) automat do musztardy. Senfautomat to osoba przemądrzała, wszystko zawsze wiedząca lepiej i wszędzie dorzucająca swoje trzy grosze. No właśnie, i stąd do się wzięło. Polacy dorzucają trzy grosze, Niemcy dokładają swojej musztardy.


Jako że posiadam w gospodarstwie domowym dwóch przedstawicieli gatunku "młodzież", mam ten luksus, że większość z opisanych tu zjawisk językowych mogę obserwować z bliska, na własne uszy, że tak powiem. Smoki rzucają niekiedy frazami, brzmiącymi jakoś znajomo (to znaczy, jest mi znane znaczenie poszczególnych części składowych), ale o znaczeniu wymykającym się memu zrozumieniu. W pewnej przelotnej fazie co druga wypowiedź kończyła się słowami Gönn dir. Owo zagadkowe sformułowanie, które dosłownie znaczy "nie żałuj sobie", zajęło drugie miejsce wśród tegorocznych zwycięzców. Okazuje się, że nastolatki używają tego w znaczeniu "Viel Spaß dabei". I tu wymiękam jako tłumacz, bo choć wiem, że to znaczy "miłej zabawy", to ni cholery nie wiem, jak powiedziałby w adekwatnej sytuacji nastolatek polski. Ktoś wie?... Do tej samej kategorii należy Hängs!, ale tu już łatwiej to wy- i przetłumaczyć: to po prostu "zapomnij!". Słodki jest za to Blub. Blub jest wyrazem niezrozumienia i niewiedzy. Jest idealnym słowem, nasuwającym mi się dla skwitowania tych dywagacji. Blub!

wtorek, 2 października 2012

Przetłumaczyć nieprzetłumaczalne (5) - o piwnych zwłokach

Zapraszam na kolejną odsłonę cyklu "Przetłumaczyć nieprzetłumaczalne". Przypominam, że szukamy adekwatnych odpowiedników słów trudnych, nieistniejących w języku polskim, nastręczających sporo problemów tłumaczom i uczącym się. Chodzi o odnalezienie istniejącego słowa polskiego, najlepiej oddającego sens omawianego pojęcia lub frazy, albo wymyślenie nowego - im bardziej kreatywnie, tym lepiej (a czasem im zabawniej, tym lepiej). 

Dotychczas radziliście sobie całkiem dobrze, choć ostatnie słówko, Gutmensch, przysporzyło sporo trudności. 

Oto podsumowanie Waszych propozycji:

Gutmensch (niem.)

dobrochciej
pan przedobrzynek
przedobrzacz
pouczacz
wszystkonaprawiacz
męczydobrota
piekłomurowanka (od murowania piekła dobrymi chęciami)
wujek Dobra Rada
dobrodziej
dobrodziejnik
dobroczyńca
przesadnik
łopatolog
swój chłop
pożyteczny idiota
leming
durnodobrota
życzliwy
hipokryta

Przyznacie, że propozycje są znakomite. Złożone zusamen do kupy idealnie oddają znaczenie "Gutmenscha", ale gdybyśmy musieli ograniczyć się do jednego (czyli sytuacji, w jakiej z reguły znajduje się tłumacz), byłoby trudno. 

A to kolejne pojęcie, adekwatnie do trwającego święta piwa, czyli Oktoberfest (tego słowa używają wyłącznie obcy, Monachijczyk mówi Wiesn):

Bierleiche (niem.)

Foto: DAPD

Pochodzi od dwóch słów: Bier (piwo) i Leiche (zwłoki). Słownik Ponsa nie podaje ekwiwalentu językowego w polskim, a jedynie tłumaczy znaczenie: osoba pijana do nieprzytomności. 

Powiecie, że to łatwe - piwne zwłoki. Można od biedy się zgodzić, ale jednak to kalka. Znacie ciekawe słówka, oddające znaczenie "Bierleiche"? A może chcecie się zabawić w utworzenie własnego? Zapraszam do zabawy! Propozycje podawajcie w komentarzach.


wtorek, 22 maja 2012

Przetłumaczyć nieprzetłumaczalne (2): krypciak + Zickenalarm

Wasz odzew na propozycję wspólnej burzy mózgów nad nieprzetłumaczalnymi słówkami przeszedł moje najśmielsze oczekiwania. Byliście niesamowicie kreatywni i pierwsze hasło wzbogaciło się o szereg zabawnych, intrygujących, irytujących i złośliwych odpowiedników - i o to chodziło.

W pierwszym odcunku poprosiłam Was o wynalezienie tłumaczenia dła słówka Gruftie.

Oto wyniki:

der Grufti (niem.):

 alien
ciemniak
córa mroku (dla płci żeńskiej)
grobownik dwunożny cywilizowany
krypciak, krypciarz
książę ciemności
mroczek, mroczniak
mroczna dziewica (dla płci żeńskiej)
pan mroku
pseudowamp
syn mroku
trumniarz
ultragot
wampirzec

O zastosowaniu najlepszego słówka w danym kontekście zadecyduje tłumacz, mnie się podoba bardzo krypciak, syn mroku, mroczek (bardzo złośliwe:-), a i grobownik ma w sobie coś.

Następne hasło to:

Zickenalarm

Dla nieznających niemieckiego: Zicke to koza, kózka (także w znaczeniu krnąbrnej dziewczynki). Czyli co, kozi alarm?...

Niezupełnie. Słownik Dudena podaje, że Zickenalarm to sprzeczka między drażliwymi kobietami (dziewczynkami).


A ja dodam, że Zickenalarm to także stan przed sprzeczką. Znacie to? Kłótnia wisi w powietrzu, antagonistki (koniecznie płci żeńskiej) warczą na siebie, gotowe powyrywać sobie kłaki z czerepów, przyczajone do ataku, zaczepne, jadowite. Aż iskrzy. Po prostu Zickenalarm... 

Język niemiecki dysponuje także odpowiednimi słowami pokrewnymi, np. czasownikiem herumzicken, przymiotnikiem zickig, a nawet nowym rzeczownikiem pochodnym: Antizickenspray... Szukamy jednak odpowiednika dla Zickenalarm! Propozycje zgłaszajcie w komentarzach.

Ten spray ma podobno koić nerwy i łagodzić nadciągające burze... Foto: www.sowaswillichauch.de


środa, 8 lutego 2012

Jestem Thomas Mann - młody niemiecki slang



W dzisiejszej Süddeutsche Zeitung ukazał się arcyciekawy wywiad z niemiecką lingwistką profesor Heike Wiese. Tematyka - o aktualnych zjawiskach we współczesnym młodzieżowym języku niemieckim.

Profesor Wiese od dawna zajmuje się młodzieżowym slangiem wielokulturowych wielkomiejskich aglomeracji i postuluje odrzucenie wszelkich uprzedzeń wobec jego "ułomności". Według niej to, co konserwatywni orędownicy czystości języka nazywają "kurczącą się gramatyką" (Schrumpfgrammatik) i kaleczeniem mowy Goethego jest zjawiskiem fascynującym, które należy przyjąć w sposób naturalny, jako kolejny, nowy wariant niemczyzny. Nie wartościuje ona "Kiezdeutsch" (czyli niemczyzny, panującej w wieloetnicznych środowiskach Berlina), tylko uznaje jako pełnoprawny, równoległy wariant, który nazywa nawet "turbodialektem", ze względu na jego błyskawiczny rozwój. Profesor Wiese wychodzi z założenia, że nowomowa ta jest integralną częścią języka niemieckiego, w odróżnieniu od np. niemczyzny, którą posługują się japońscy turyści, którzy języka tego nie opanowali w stopniu dostatecznym. Turboslangiem "Kiezdeutsch" to język tych, którzy urodzili się i wychowali w Niemczech.

Spodobało mi się to podejście do języka i już widzę, jak się sypią gromy na głowę biednej pani profesor, że jak to, że to nie jest niemiecki, że nie można akceptować zubożenia języka itepe... A ja się uśmiecham, bo berliński turboslang dotarł już nawet do przytulnej Bawarii - już mnie nie dziwi, dlaczego co drugie zdanie kolegów-gimnazjalistów mojego syna kończy się słówkiem "ischwöre"...

Przy okazji warto wspomnieć, że młodzieżowy dialekt jest tworem niezwykle kreatywnym i barwnym. Od paru lat zaopatruję się w coroczną edycję książeczki "Jugendsprache uplugged", nie mogąc wyjść ze zdumienia nad wyobraźnią twórców i użytkowników takich wyrażeń jak "Arschfax" (dosł. faks z dupy) czy "Kukidentbande" (to powinno być jasne), "Karussellfleisch" (mięso z karuzeli) czy "Hausfrauenpanzer" (czołg gospodyni domowej)... Nie wiecie, co oznaczają te zwroty? Rozwiązanie poniżej.

Acha, jeszcze słówko wyjaśnienia odnośnie tytułu postu: wywiad kończy się anegdotą. Otóż studenci pani profesor napisali pracę, której tytuł (j.w.) pochodzi z ust młodego człowieka, idącego jedną z ulic Poczdamu i komunikującego do komórki "Ich bin Thomas Mann". I jak tu się nie śmiać...

Książka prof. Heike Wiese



Rozwiązanie:
1. Arschfax - metka majtek, wystająca spod spodni
2. Kukidentbande - grupa emerytów
3. Karussellfleisch - kebab
4. Hausfrauenpanzer - wypasiony samochód terenowy, SUV

Wpadliście na to?



„Kiezdeutsch“ – krótkie wprowadzenie

-          rezygnacja z przyimków i rodzajników przy podawaniu lokalizacji: „Ich bin Schule“
-          stosowanie neologizmów oznaczających tryb rozkazujący: „Lassma Kino gehen“, „Musstu Pärschen-Date machen”
-          neologizmy dla podkreślenia wiarygodności wypowiedzi: „Ihre Schwester ist voll ekelhaft, ischwöre”
-          nowy szyk zdania: „Danach ich ruf dich an”, „Irgendwann in Schule isch fang an zu schlafen”
-          nowatorskie stosowanie partykuły „so”: nie stosuje się jej dla porównania, ale w celach zaprowadzenia nowego porządku w zdaniu. Stawiana jest ona przed podkreślanym elementem w zdaniu, jego punktem ciężkości: „Ich höre Alpa Gun, weil er so aus Schöneberg kommt”
-          nowe wyrazy obce, zaczerpnięte głównie z tureckiego i arabskiego: „lan” (Typ, Mann), „moruk” (Alter), „wallah” (Echt!), "yallah" (Los!)