Wydawnictwo Czarna Owca
Czarna Seria
Data wydania: listopad 2012
Ilość stron: 864
Cena: 54,90 zł
Niektórzy uważają, że thriller szpiegowski to pierwsza liga gatunku sensacyjnego. Istotnie, jeśli weźmiemy pod lupę dokonania arcymistrza szpiegowskiej literatury, Johna le Carré'a, to epicki rozmach, psychologiczna głębia postaci i wiarygodność najmniejszego detalu istotnie nie mają sobie równych. Na polskim poletku, bądźmy szczerzy, nie wyrósł dotychczas żaden, który mógłby konkurować z le Carré'm, a szkoda, bo dopracowana, ambitna powieść szpiegowska z mocnym polskim wątkiem niewątpliwie zostałaby przyjęta z otwartymi ramionami.
Tymczasem trochę ścichapękiem, bez wielkiego szumu wśliznęły się na sensacyjną scenę już dwie powieści, które śmiało, bez kompleksów i zadziornie spoglądają w stronę elitarnego ringu, by rzucić wyzwanie najlepszemu. Mowa o pisarskich dokonaniach Vincenta V. Severskiego, autentycznego polskiego oficera wywiadu, skrywającego się, jak na szpiega przystało, pod pseudonimem. O pierwszym z tomów trylogii, "
Nielegalni", pisałam jakiś czas temu, wczoraj zaś stuknęłam opuszkiem palca w ostatnią stronę elektronicznego wydania "Niewiernych".
W kontynuacji "Nielegalnych" autor wychodzi poza mniej lub bardziej lokalne podwórko, i chociaż nie próbuje jeszcze wejść na wody opanowane przez CIA, to robi się już bardziej międzynarodowo, a nawet kosmopolitycznie. Ba, początkowo czytelnik zostaje poddany uciążliwej procedurze przypominającej misję konika szachowego: skacze z rodzimego kraju do Szwecji (no, ale to już mieliśmy w pierwszym tomie), do Irlandii (to już pewne novum), do Rosji (obowiązkowo), zahacza o Koreę (Północną!) i rozgaszcza się w Jemenie. Z niepowiązanych ze sobą pozornie obrazków zaczyna żmudnie i niespiesznie konstruować megalityczny rebus, który również łatwy do roszyfrowania nie jest. Jak zwykle mataczą i zaciemniają Rosjanie, Irlandczycy gotują swoją własną zupkę, Szwedzi, i ci błękitnoocy, i ci z dredami, próbują przeniknąć wzrokiem zaciemniany przez wraże siły obraz, Polacy jak zwykle więdzą więcej, Al-Khaida walczy z niewiernymi, a wszystko to przecina czerwoną nicią mocny wątek antyglobalistyczny, zmierzający w zburzenie obowiązującego porządku rzeczy. I to wszystko, wbrew pozorom i temu, co sobie teraz myślicie, ma sens.
Z radością witamy zaś bohaterów, którzy zyskali nasze serce i szarpali nerwy w pierwszym tomie. Frakcja polska nie wyróżnia się zbytnio tym razem, może tylko Sarze tym razem bliżej do prawdziwej Maty Hari niż naiwnej gąski. Rosjanie pokazują bardziej ludzką twarz, dowodząc, że pod przeżartą alkoholem warstwą nadal biją ciepłe, czujące serca. Na wyraźne życzenie autora musimy obdarzyć sympatią Szwedów, a zwłaszcza tego najmniej szwedzkiego o imieniu Hasan. Wbrew rozsądkowi kibicujemy też Wysłannikowi Pokoju, alias Karolowi, alias Olkowi, trawionemu przez fanatyczny ogień wiary i misji do spełnienia. Wszystkich bije na głowę Jagan, oficer specnazu, którego nie da się streścić w jednym zdaniu, tak jak nie dało się streścić jednym zdaniem Lisbeth Salander. To na niego czeka się godzinami, aż wreszcie pojawi się na paru stronicach, by znowu zniknąć na długi czas, pozostawiając nas z uczuciem niedosytu.
I jak we wszystkich dobrych thrillerach to nie wyłącznie zagmatwana intryga i trafne postacie decydują o powodzeniu książki. Nie można pominąć wykonania, owego trudnego do uchwycenia klimatu autentyczności, właściwie wyważonej dozy odpowiednich detali, umiejętnego trącania lekkich strun na zmianę z waleniem w bębny. Tutaj wszystko gra, harmonizuje, sprawiając, że wierzymy, iż tak mogłoby być, kupujemy niemal każdą scenę. Autor już dawno pojął, że mocne osadzenie akcji w realiach to połowa sukcesu. Dlatego kiedy Safir odwiedza profesora w Jemenie, nie mamy wątpliwości, że i autor musiał tam kiedyś być, zobaczyć na własne oczy białe kopuły minaretów odcinające się od granatowego nieba, pić i jeść to, czym raczył później swoich bohaterów. Pewnie też strzelał z ulubionej broni Jagana - skorpiona, biegał w ulubionych butach Wolskiego - czerwonych Salomonach XT wings s-lab 4, i spożywał szwedzkie wafle Kex firmy Cloetta. Ja wierzę nawet, że on rozpił niejedną flaszkę Absolutu z niejednym Rosjaninem, dywagując o świecie i słowiańskiegj duszy.
To jedna z wielu mocnych stron tej opowieści. Uważnemu czytelnikowi nie umknie również, że autor bawi się czasem konwencją i przemyca zapożyczenia z innych dzieł. W poprzednim tomie mieliśmy pożyczkę od Dicka, tym razem Serverski mruga okiem cytując Bułhakowa, w cudownej skądinąd scenie Jagana z kotem.
To jak, mamy naszego le Carre'a? Jeśli nie, to Severski ociera się o niego bardzo, bardzo blisko. "Niewierni" podskoczyli o jedno oczko na mojej osobistej skali, wprawiając mnie w lekkie zaniepokojenie, bo, szczerze mówiąc, kończy mi się skala, a przed nami, kiedyś, trzeci tom trylogii.
Moja ocena: prawie piątka (5-/5).
Za udostępnienie egzemplarza książki dziękuję wydawnictwu Czarna Owca.