| Ilość stron: | 488
O autorach: Michael Hjorth urodzony w 1963 roku, jest znanym producentem telewizyjnym, reżyserem i scenarzystą. Hans Rosenfeldt urodzony w 1964 roku, marzył o karierze aktorskiej, od lat pracuje jako scenarzysta oraz prowadził programy radiowe i telewizyjne.
Powieść szwedzkiego duetu z wielkim hukiem wpadła na czołowe miejsca niemieckich bestsellerów (ukazała się pod tytułem "Der Mann, der kein Mörder war", czyli "Człowiek, który nie był mordercą", co w pewien sposób pomaga czytelnikowi w odgadnięciu osoby zbrodniarza). Okazało się, że książka juz okazała się w Polsce i tym razem zaryzykowałam i zamówiłam polską wersję (ryzyko polegało na nieznajomości tłumacza - w tym wypadku tłumaczki, bowiem niejednokrotnie sparzyłam się już na dokonaniach polskich kolegów po fachu i musiałam rezygnować z lektury, by nie dostać apopleksji). Nie ukrywam, że do sięgnięcia po tę pozycję zachęciła mnie informacja z okładki niemieckiej wersji, że dochodzenie prowadzi "genialny i wredny psycholog", Sebastian Bergman. Cóż, miła postać to nie jest, fakt, jednak do geniuszu mu daleko. Wydawca ostrzega: "będziecie kochać go nienawidzić", ale nienawiści topowy profiler nie wzbudza. Trochę niesmaku (te jego seksualne podboje...), trochę zdziwienia, trochę irytacji, ale nie nienawiści. Spodziewałam się szwedzkiego doktora House'a, otrzymałam nieudacznika życiowego ze znacznymi problemami i skrzywioną osobowością. Daleko mu do ironii i błyskotliwości wrednego doktorka.
Sam suspens jest niezły, akcja poprowadzona sprawnie i wartko: w pobliskim lesie dzieci znajdują zwłoki brutalnie zamordowanego chłopaka z wyrwanym sercem. Prędko udaje się ustalić tożsamość ofiary; jest nią zaginiony uczeń elitarnego liceum, outsider, mobowany przez rówieśników, wyalienowany, zadający się nie z tymi ludźmi, co potrzeba. Już na wstępie miejscowej policji powija się noga na elementarnych błędach, stąd śledztwo przejmuje policja krajowa. Rysują się pierwsze konflikty w zespole (tu świetnie zapowiadająca się postać miejscowego sfrustrowanego policjanta, który stoi pod ciągłą presją zapłodnienia desperacjko starającej się o dziecko żony - niestety, potencjał tego bohatera autorzy zmarnowali). Autorzy umiejętnie zwodzą jednak czytelnika, wprowadzając parę nieoczekiwanych elementów, które stawiają na głowie misternie wykoncypowane i będące tuż tuż rozwiązanie zagadki. Ciekawe są wstawki, w których przemawia sam morderca.
Książka trzyma w napięciu do końca, a położone przez autorów tropy nieźle mącą, gmatwają się i prowadzą do... jednak innego zakończenia, niżby się można spodziewać. Powieść jest ewidentnie początkiem serii, osobiste zmagania bohaterów aż się proszą o kontynuację, która niewątpliwie nastąpi. I pewnie warto po nią sięgnąć, jeśli Szwedom uda się utrzymać ten poziom.
 |
| Okładka niemieckiego wydania |
Tłumaczenie wielce poprawne, by nie powiedzieć całkiem niezłe. Napotkałam kilka irytujących sformułowań, które początkowo mi przeszkadzały w lekturze, ale po kilkunastu stronach tłumaczenie stało się "niewidzialne" i to w sumie chodzi.
Moja ocena: 4/5 (minus za niespełnione oczekiwania odnośnie osoby Bergmana).
wydawnictwo: Kiepenheuer & Witsch
data wydania: 18 sierpnia 2011
397 stron
język: niemiecki
O autorze: Yassin Musharbash urodził się w 1975 w Niemczech, w niewielkiej mijscowości nieopodal Osnabrücku i jest synem Jordańczyka i Niemki. Studiował arabistykę i nauki polityczne w Getyndze, wpółpracuje z magazynem "Spiegel Online". Mieszka w Berlinie. Od lat zajmuje się tematyką terroryzmu, obserwuje zmiany w świecie arabskim i zainteresowania te zaowocowały już jedną książką popularnonaukową w tej dziedzinie. "Radikal" to jego pierwsza powieść.
Niezwykła to książka, niełatwa, niezmiernie aktualna. Można powiedzieć, książka o niemieckim Baracku Obamie, charyzmatycznym, obiecującym polityku i pośle do Bundestagu o egipiskich korzeniach, intelektualiście, członku partii Zielonych i zwolenniku nowoczesnego, liberlanego islamu. To on już na pierwszych stronach staje się ofiarą najpierw gróźb, a potem zamachu fanatyków. Kto stoi za zamachem? Al-Khaida, która w tajemniczym video przyznaje się do jatki, a może wręcz inny obóz niemieckich prawicowców?
Mamy tu również inne fascynujące postacie: Sumayę, palestyńską studentkę, zwykłą dziewczynę, która w bezkompromisowy sposób szuka prawdy. Mamy też fachowca od terroru, który w radykalnych środowiskach zna wszystkich i każdego. To on wraz z Sumayą na własną rękę prowadzi śledztwo w sprawie zamachu. I wreszcie wysoko postawiony polityk, bywający w owianym tajemnicą, radykalnym salonie politycznym...
Książka daje niesamowity, realistyczny wgląd w mechanizmy polityki, wprowadza w rzeczywistość islamu, widzianego z innej strony, niż z oficjalnych mediów, pozwala zrozumieć, jak działa ten świat, nie opowiadając się przy tym za żadną ze stron. Czuje się, że autor jest ekspertem, że wie, o czym pisze, zna ten świat i ludzi. Myślę, że to ogromna zaleta ludzi stojących na pograniczu kultur i języków, potrafiących ogarnąć rzeczywistość z dwóch odmiennych punktów widzenia: żaden Niemiec nie pokazałby nam podobnego obrazu współczesnej niemieckiej (berlińskiej) społeczności, w której jak w tyglu mieszają się najróżniejsze kultury.
Nie brakuje też akcji, rodem z najlepszych sensacyjnych thrillerów. O książce pozytywnie wypowiadał się John Le Carré i to w podobnych klimatach zakorzeniona jest ta powieść. Dogłębnie zbadana rzeczywistość, świetnie zarysowane charaktery, wiarygodność zdarzeń i gęsia skórka aż do końca.
Nie jest to tuzinkowa powieść sensacyjna, ale spora dawka informacji i wrażeń, skłaniających do refleksji, trwających nieco dłużej, niż parę godzin spędzonych na lekturze.
Moja gorąca rekomendacja i maksymalna ocena: 5/5. Warto!
Wydawnictwo: Festa
Rok wydania: 2007
Ilość stron: 272
Przypadek sprawił, że sięgnęłam po tę powieść. Szperałam po książkowych aukcjach, szukając właściwie czegoś innego, gdy zauważyłam, jak wielu "szperaczy" szuka książek właśnie tego autora. Zerknęłam na zaprzyjaźnione portale - świetne recenzje. Zerknęłam do zasobów mojej biblioteki - jest! Wypożyczyłam, przeczytałam, piszę.
Po tylu świetnych recenzjach i horrendalnych cenach na aukcjach (nakład był tymczasowo wyczerpany, teraz chyba dodrukowali), spodziewałam się czegoś niesamowicie dobrego, zwalającego z nóg. Okazało się, że "Czarna królowa" to rzetelnie napisany, nawet trzymający, ale bynajmniej nie wybitny kryminał.
Autor jest Wiedeńczykiem i ukończył studia ekonomiczne i pisarską przygodę rozpoczął od opowiadań fantastycznych, które nawet zebrały jakieś nagrody. "Czarna królowa" to jego pierwszy kryminał z prywatnym detektywem Peterem Hogartem. Rzecz dzieje się w Pradze, i jest to duży plus tej powieści - autor potrafi oddać atmosferę tego miasta, a jego zachwyt praskimi zakątkami i wąskimi uliczkami na wskroś przeniknął stronicy i zaraźliwie bije w czytelnika. Wszystko rozpoczyna się od niewinnego śledztwa w sprawie oszustwa ubezpieczeniowego i zaginięcia prowadzącej je agentki. Do Pragi na poszukiwania udaje się Hogart. Dość prędko wpada w tarapaty, poznaje piękną panią detektyw i niemal traci życie w zamachu. Mało tego, wpada na trop seryjnego mordercy, który dokonuje zbrodni według osobliwego schematu, ucinając ofiarom dłonie i głowy, oraz wycinając im nożem na piersi tajemnicze litery. Dużo się dzieje, bardzo dużo, nasz bohater posiada niezłomną chęć rozwiązania zagadki, dużo odwagi i szczęścia... no, właśnie, trochę za dużo. W którymś momencie ogarnęło mnie nawet wrażenie, że znajduję się w czeskiej wersji jakiegoś dana browna... tak naiwne i naciągane są niektóre poczynania pary głównych bohaterów. Tym niemniej akcja toczy się wartko, czytelnik nie ma czasu się nudzić i dość prędko dochodzi do finału rodem z sensacyjnych gniotów, przewidywalnego, niestety.
Oczekiwałam więcej, rozczarowałam się. Dziwią entuzjastyczne opinie na portalach książkowych. W międzyczasie nadeszła najnowsza książka Grubera, wydana dopiero co, "Rachesommer", która opinie ma podobnie pozytywne, obym się i tu nie rozczarowała.
Moja ocena: 2/5 (jedna gwiazdka za Pragę, druga jednak za wartkie tempo).
|