Wydawnictwo: Fabryka Słów
Cykl: Kroniki Drugiego Kręgu
Data wydania trzeciego: czerwiec 2012
Liczba stron: 504
Cena: 37,90 zł
Są takie książki, książki magiczne, które w pewnym określonym momencie naszego życia wywierają na nas wpływ tak przemożny, że pozostawiają trwałe piętno na duszy, myśleniu, czuciu, sposobie postrzegania rzeczywistości, a nawet na odbiorze wszystkich kolejnych przeczytanych książek. Wystawiamy im w skrytości ołtarzyki i czcimy, otaczając pieczą i miłością. Często przeżycia, jakie wywołały, są zbyt prywatne, by dzielić się nimi z innymi, a niekiedy do tego stopnia intymne, że na nich budujemy relacje z ludźmi bardzo nam bliskimi. Są takie książki. Ja też trzymam w mym refugium kilka przykurzonych już woluminów, takich tylko "moich", własnych, najprywatniejszych.
Piszę o tym nie dlatego, że "Naznaczeni błękitem" są taką książką. Nie. Ale powieść (a właściwie zbiór, nie powieść) Ewy Białołęckiej, dzieło nieco już starsze, za to niedawno wznowione przez Fabrykę Słów, taką książką stać się mogła. Gdybym ją przeczytała dwadzieścia lat temu, z okładem.
Dwadzieścia lat temu z okładem zachwycałam się Ursulą Le Guin. I "Niekończącą się opowieścią" Michaela Endego. Nikt jeszcze wtedy nie słyszał o chłopcu wyposażonym w wielki magiczny talent, szlifującym czarodziejskie zdolności w Hogwarcie, który istniał podówczas być może tylko w wyobraźni autorki, albo, nie daj Boże, o niejakim Eragonie, którego z wizją Ewy Białołęckiej łączy li tylko i wyłącznie to, iż traktuje o przyjaźni chłopca i smoka. I w te klimaty doskonale wpisują się te opowiadania, etiudy bardziej (bo aby zyskać miano powieści, potrzebna jest inna dramaturgia, większy rozmach, obszerniejsze ramy), osnute wokół jednego wspólnego tematu: bohaterami wszystkich są dzieci, obdarzone wyjątkowymi magicznymi zdolnościami, okupionymi jednak pewną ułomnością: Nocny Śpiewak urodził się cały pokryty sierścią i wegetuje w warunkach gorszych niż niejedno zwierzą, Biały Róg ma kalekie nogi, zaś Kamyk jest głuchy. A jednak ich magiczny talent czyni ich wyjątkowymi, daje niezwykłą moc, ale jednocześnie staje brzemieniem, przekleństwem. O dorastaniu pod jarzmem inności traktuje ta historia. O mierzeniu się z obcością i innością, o poszukiwaniu akceptacji, miłości i przyjaźni.
Nic wielkiego?... Może. Ale Białołęcka, w odróżnieniu od wielu innych przeciętnych twórców, zdaje się posiadać bajeczny talent (tak, ona też), talent rzadki wbrew pozorom, nawet wśród piszącej braci: potrafi snuć opowieści. Umie magnetycznie przykuć uwagę, wymalować słowem wizję świata, do którego chce się powracać. I jest to świat na tyle swojski, by czuć się w nim dobrze, a zarazem na tyle oryginalny, plastyczny i barwny, by chciało się westchnąć z zachwytem. Jej umiejętność operowania słowem ma coś z magii, takiej łagodnej i ciepłej.
Skupienie się na prostych opowieściach o chłopcach i ich ułomnościach i uzdolnieniach skutkuje jednak tym, że w którymś momencie zaczyna odczuwać się ssanie, swoistą próżnię, domagającą się wypełnienia. Zarysowany tu świat jest niezwykły, spójny, barwny, to bez wątpienia, ale niepełny. A chciałoby się poznać odpowiedzi na wiele pytań, pytań o społeczne czy ekonomiczne struktury tego świata, o to, czym naprawdę zajmują się magowie, pytań, które przynajmniej w tej pierwszej księdze nurtują, ale nie znajdują odpowiedzi. Nieco zatraca się tu również napięcie. Podczas gdy początkowo z pałającym obliczem kibicujemy jeszcze naszym chłopaczkom, z czasem, obserwując kolejne beztroskie baraszkowanie Kamyka i smoka (który, notabene, należy do najbardziej udanych smoczych kreatur, jakie kiedykolwiek udało mi się poznać) zaczyna nużyć. Zabrakło tu klamry spinającej całość, wyraźnie zarysowanej intrygi, która uzasadniałaby nazywanie tej książki powieścią.
Gdyby tak cofnąć czas... Tak, ta książka miałaby szansę na mą wielką i dozgonną miłość, na mą cześć bałwochwalczą i bezwarunkową. Dziś cynicznej babie za mało, wciąż za mało. Nawet w książce tak pięknej i wywołującej pozytywne wibracje, jak opowieść o Tkaczu Iluzji.
Pierwsze zdanie: "Ludzie pracowali od rana, kiedy tylko słońce zaczęło spijać rosę z trawy i zwierzęcej sierści."
Gdzie i kiedy: gdzieś w jakimś innym świecie, gdzie króluje magia, kiedyś
W dwóch słowach: magiczna i emocjonalna
Dla kogo: dla wrażliwych, dla smokolubów, dla pochylających się nad dolą odmieńców